Zapraszamy do lektury: Strategia partnerstwa lokalnego opracowanej w ramach naszego projektu
Otwartość i zaufanie kluczem do realizacji
strategii
„Jeśli chcesz pomóc biednym tego świata, przede wszystkim
zadbaj o to, aby nie stać się jednym z nich”.
Tytuł publikacji nie bez kozery pozbawiony został członu
„rozwoju”. Rozwój jest możliwy dopiero wówczas, gdy wiadomo jest, co jest
przedmiotem rozwoju i jaki podmiot za ten potencjalny rozwój odpowiada. To z
kolei wymaga precyzyjnego zdefiniowania powszechnie używanych, często niestety,
ale wyłącznie populistycznych haseł. Realizacji projektu „Kreujemy aktywne
partnerstwo lokalne” pozwoliła na przeprowadzenie swoistego rodzaju
inwentaryzacji partnerstwa lokalnego Ziemi Chełmskiej zarówno w ujęciu personalnym,
organizacyjnym, jak i infrastrukturalnym. Niniejszym
pragnę wyrazić olbrzymią wdzięczność Pani Alicji Nawrockiej – przewodniczącej Partnerstwa
Ziemi Chełmskiej „Zatrudnienie, Integracja, Rozwój” za zaangażowanie w
realizację projektu, który powstał w odpowiedzi na postulaty zgłaszane przez
sygnatariuszy Partnerstwa. Projekt realizowany przez jednego z
sygnatariuszy Partnerstwa Wyższą Szkołę Stosunków Międzynarodowych i
Komunikacji Społecznej wprawdzie nie rozwiązał zdiagnozowanych potrzeb Partnerstwa,
ale pozwolił na obiektywną weryfikację potencjału partnerstwa oraz pozwolił
nakreślić pożądane kierunki jego modernizacji, a w konsekwencji
rozwoju. Rozwoju jakże ważnego z punktu widzenia potrzeb społeczności lokalnych
oraz budowania przewagi konkurencyjnej Ziemi Chełmskiej w wymiarze
społeczno-gospodarczym. Wobec istotnie niekorzystnych uwarunkowań rozwojowych
powiatów chełmskich budowanie partnerstwa opartego na solidnych podstawach jest
wręcz niezbędne. Partnerstwo polegające na aktywizowaniu
społeczności i zachęcaniu do współpracy przy określaniu lokalnych problemów
i rozwiązywaniu ich na poziomie, na którym występują, pozostaje jednak na Ziemi
Chełmskiej na czysto abstrakcyjnym poziomie rozważań teoretycznych. Partnerstwa lokalne, budując i wspierając
sieć solidarności lokalnej, mogłyby z powodzeniem realizować swoje funkcje
społeczne. To z kolei sprzyjałoby świadomemu uczestnictwu oraz wzbudzaniu
postaw samorządowych i obywatelskich w tych środowiskach. Partnerstwo między
władzami lokalnymi a społecznością lokalną a priori wpływa na większą
świadomość i odpowiedzialność za realizowaną politykę lokalną, zwiększając
tym samym efektywność, i skuteczność we wdrażaniu programów. A to z kolei ma
swoje odzwierciedlenie w rozwoju tych regionów. Małe zaangażowanie przedstawicieli JST w ramach działań partnerstwa
lokalnego jest kluczową barierą rozwoju lokalnego. Jest to jeden z licznych,
ale kluczowych wniosków, jaki został zawarty w niniejszej publikacji.
Luty 2010 r. to miesiąc, w którym dobiega końca realizacja projektu. Miejmy
nadzieję, że ten koniec będzie jednocześnie początkiem nowych perspektyw na
rozwój partnerstwa lokalnego, aktywnego, kreatywnego, a przede wszystkim
otwartego na potrzeby społeczne.
Od wielu lat Unia Europejska (UE) stosuje tak zwaną zasadę partnerstwa,
jako jedną z zasad opracowywania programów finansowanych ze środków wspólnotowych
obok zasady współfinansowania czy subsydiarności. Zasada ta oznacza m. in.
obowiązek wypracowania tych programów metodami partycypacyjnymi, a także ich
partycypacyjny monitoring i ewaluację. UE
używa w związku z tym pojęcia partnerów społecznych i gospodarczych,
którymi najczęściej są organizacje pracodawców, przedsiębiorców, rolników,
pracowników oraz wszelkiego rodzaju organizacje pozarządowe. W praktyce każde
państwo szczegółowo określa, jakie rodzaje organizacji i podmiotów traktuje,
jako partnerów społecznych i gospodarczych.
Partnerstwo lokalne polega na aktywizowaniu całych
społeczności i zachęcaniu ich do współpracy przy definiowaniu lokalnych
problemów i rozwiązywaniu ich na poziomie gminy, miasta, czy powiatu.
Oddolne inicjatywy można zrealizować, a lepsze efekty osiąga się poprzez
współpracę, a nie spory, motywuje do wytężonej pracy i podejmowania nowych
zadań. Kluczowym zadaniem na poziomie lokalnym jest, więc zachęcenie partnerów
lokalnych do wspólnego działania i pokazanie im korzyści, jakie z tego wynikają.
Czasy, kiedy to rozwiązywaniem każdego z problemów
społecznych i gospodarczych zajmowała się jedna, wyspecjalizowana instytucja, a
specjaliści z różnych dziedzin nieraz nie wiedzieli nawzajem o swoim
istnieniu, należą bezpowrotnie do przeszłości. W epoce społeczeństwa postindustrialnego,
w której różnorodne tropy myślowe przeplatają się, zanikają i
pojawiają w najmniej spodziewanych miejscach, jedynym sposobem na sprawne
działanie społeczne jest podejście całościowe
i wieloaspektowe. Aby jednak problemy ujmować całościowo,
niezbędna jest współpraca wielopłaszczyznowa, wielopoziomowa, kreatywna i rozwojowa.
Lokalne partnerstwa pomagają identyfikować i usuwać bariery
rozwojowe, intensyfikować zdolność do współpracy między partnerami: samorządami,
instytucjami rynku pracy, firmami, szkołami, organizacjami pozarządowymi oraz
wszystkim, którym obcym nie są problemy społeczności lokalnych oraz potrzeba
partycypacji w odpowiedzialności za efektywny rozwój lokalny ukierunkowany na
rozwiązywanie potrzeb tychże właśnie społeczności.
Wiele społeczności lokalnych w Polsce, „daje sobie radę”: są
one aktywne i dobrze zorganizowana, nastawione na rozwiązywanie swoich problemów
i osiągają cele, dzięki którym poziom i jakość funkcjonowania jej członków
systematycznie się podnosi. Ale jest też w naszym kraju bardzo wiele takich
społeczności, w których po prostu „nic się nie dzieje”: ludzie są bierni,
zamknięci we własnych, na ogół rodzinnych kręgach, dbają tylko o swoje
partykularne interesy, do innych są nastawieni niechętnie lub wręcz wrogo. Potencjał
społeczności lokalnej tworzy wiele powiązanych i wzajemnie zależnych czynników,
składających się na posiadane przez nie zasoby kapitału społecznego i
infrastrukturalnego oraz zasoby organizacyjne.
Partnerstwo lokalne to sprawa o doniosłym znaczeniu dla przyszłości
polskiego społeczeństwa. Oznacza wsparcie dla przedsiębiorców, a zatem
wzmocnienie pozycji w konkurencyjnych warunkach transformacji ustrojowej
i w procesie integracji społecznej z krajami UE. W rozwiniętych
krajach europejskich wszystkie ważne decyzje gospodarcze podejmowane są po
konsultacjach z partnerami społecznymi, zainteresowanymi uczestnikami życia
gospodarczego, samorządem. Idea partnerstwa lokalnego wpisuje się w szeroki
obszar ekonomii społecznej, której to zasady są zgodne z założeniami Strategii
Lizbońskiej, szczególnie ważnymi w obszarach spójności społecznej
obejmujących zatrudnienie, walkę z biedą i wykluczeniem społecznym, ale
również demokrację uczestniczącą i rozwój. Niezmiernie ważną cechą partnerstw
lokalnych jest współpraca partnerów na każdym etapie realizacji określonych
działań prorozwojowych. W trakcie funkcjonowania partnerstwa, tworzy się,
bowiem system trwałych więzi i powiązań pomiędzy poszczególnymi instytucjami.
Mówiąc o partnerstwie mówimy jednocześnie o dialogu społecznym i dialogu
obywatelskim, które, choć toczą się osobnymi nurtami, to jednak coraz częściej przeplatają
się wzajemnie. Pozwala to mieć nadzieję, że ich owoce społeczne będą wkrótce
dojrzalsze, nie tylko w wymiarze deklaratywności, ale
również pełnej operacjonalizacji.
Mówiąc o partnerstwie lokalnym, mamy na myśli
współpracę trwałą, efektywną, ukierunkowaną na cele i transfer wiedzy, współpracę,
w której podmioty nawzajem się ubogacają, otwierając się na bogactwo doświadczeń innych i na odmienne
sposoby myślenia. Partnerstwo jest jedną z podstawowych zasad UE, a doświadczenia
z pierwszych lat obecności Polski w UE wskazują, iż efektywne
wykorzystanie funduszy nie może być realizowane bez tej formy współpracy.
Sektor publiczny, sektor biznesu i sektor społeczny powinny
gromadzić się, i szukać wspólnych rozwiązań lokalnych problemów. Współdziałanie
partnerów społecznych może być bardzo owocne, to jednak warunkowane jest
specyficznymi uwarunkowaniami lokalnymi. Wspólne działania mogą dotyczyć na
przykład obszarów wiejskich, czy skupiać się wokół jednej dzielnicy jakiegoś
miasta. Jednak wszędzie kluczowym
zadaniem jest zachęcenie partnerów lokalnych do wspólnego działania i pokazania
im korzyści, jakie z tego wynikają. Partnerstwo między władzami lokalnymi
a społecznością lokalną – promowane przez ekonomię społeczną – winno
wpływać na większą świadomość i odpowiedzialność za realizowaną politykę
lokalną, zwiększając efektywność, i skuteczność we wdrażaniu programów
rozwojowych.
Trud, pomysłowość i umiejętności animatorów – liderów
lokalnych we wspieraniu ludzi, którzy z własnej inicjatywy nie byli w
stanie podjąć żadnych wspólnych działań, przyniosą efekty, które
niejednokrotnie mogą przerosnąć najśmielsze oczekiwania.
Oddajemy w Państwa ręce publikację, która jest pierwszą
publikacją podejmującą analizę zasadności kreowania partnerstw, potwierdzania
zasadności ich istnienia i budowania wizji ich rozwoju w oparciu o
doświadczania partnerstwa lokalnego – Partnerstwa Ziemi Chełmskiej
„Zatrudnienie, Integracja, Rozwój” (ZIR) funkcjonującego od 2003 r. na terenie
powiatów chełmskich.
Dorota Jegorow
1.
Biznes-społeczeństwo versus społeczeństwo-biznes
Chociaż
w Polsce coraz częściej mówi się o ścisłej zależności pomiędzy biznesem, a jego
społecznym wymiarem, niemal wszystkim uczestnikom życia gospodarczego nadal
brakuje praktycznej wiedzy z tego obszaru. Dominuje
podejście stricte ideologiczne, oderwane od rzeczywistości nastawione na
promocję nowych możliwych rozwiązań w sferze gospodarowania, niż na rzeczywiste
ich implementowanie w praktykę gospodarczą.
1.1.
Społeczna odpowiedzialność biznesu
Kryzys gospodarczy, traktowany niejednokrotnie, jako fenomen
niemocy zdolności trafnej decyzyjności w wymiarze ekonomicznym
największych i kluczowych graczy na rynkach międzynarodowych jest jednocześnie
wykładnią skierowaną dla wszystkich podejmujących się prowadzenia „biznesu na własny
rachunek”. Niezależnie od posiadanego zaplecza merytorycznego, niezależnie od
posiadanych zasobów finansowych, rzeczowych i kadrowych nigdy i nic nie da
nikomu 100% gwarancji na sukces ekonomiczny. Z kolei sukces ekonomiczny,
to nie tylko płaszczyzna finansowa, ale również płaszczyzna społeczna.
Kryzys gospodarczy wprowadził swoisty chaos w funkcjonowanie
nie tylko polskich, ale większości światowych przedsiębiorstw. Niemoc
modelowania ekonometrycznego w warunkach permanentnych zmian zachodzących często
w sposób sprzeczny z rekomendowanymi rozwiązaniami teoretycznymi wykracza poza
sztandarowe i szablonowe wytyczne. Sytuacja ta wymaga wzmożonej czujności,
dynamiki działania, kreatywności oraz innowacyjności. Ogół tych uwarunkowań
tworzy zasadniczo odmienne warunki funkcjonowania biznesu. W wyniku globalnego
kryzysu gospodarczego spadło zaufanie społeczne nie tylko do sektora finansowego,
ale do całego biznesu. Społeczeństwo
polskie przyzwyczajone do pasywnych form wsparcia, wbrew często artykułowanym
w mediach opiniom, nie radzi sobie dość dobrze z konsekwencjami załamania
gospodarczego. Masowo nasilają się oczekiwania, że chociażby rząd zmusi
przedsiębiorstwa do działania bardziej przejrzystego i poddanego
zewnętrznej kontroli. Jednak żadne nadmierne regulacje nie będą w stanie
zapobiec kolejnym kryzysom, jeśli sami przedsiębiorcy nie stworzą dobrowolnych
zabezpieczeń w swoich kulturach korporacyjnych i strategiach osiągania
zysków.
Biznes sam w sobie nie jest żadnym panaceum na problemy
społeczno-gospodarcze mieszkańców gmin, powiatów, regionów, kraju, UE, a w
efekcie całego globu. Istotną płaszczyzną jest w tym przypadku ogół korzyści,
jakie generuje on zarówno w bliższej, jak i w dalszej perspektywie czasowej. Wymiar
korzyści należy rozpatrywać zarówno w wymiarze finansowym, jak i społecznym.
Dojrzałość biznesowa, to jednocześnie m. in. oddolna aktywność przedsiębiorców
we wdrażaniu koncepcji Corporate Social Responsibility (CSR), czyli takiej
strategii rozwoju, która uwzględnia wyzwania aktualne ekologiczne, społeczne
i środowiskowe. Przedsiębiorstwo społecznie odpowiedzialne nie tylko
spełnia wymogi prawne, ale także - realizując swoje cele biznesowe - podejmuje
dobrowolne działania poprawiające relacje z pracownikami, klientami, dostawcami,
otoczeniem społecznym i wszystkimi innym interesariuszami. Strategia CSR
ma charakter biznesowy, jej prawidłowa realizacja skutecznie buduje wartość
firmy oraz pozwala osiągać przewagę konkurencyjną. Strategia taka nie
zaistnieje, jeśli u jej podstaw nie będzie leżał rzetelny dialog społeczny.
Warto tę ideę promować, szczególnie w czasie kryzysu gospodarczego, który
dobitnie pokazał, do czego może prowadzić bezkrytyczna konsumpcja na kredyt
w połączeniu z dążeniem do zysku za wszelką cenę.
1.1.1. Deficyt
wiedzy i praktyki
Zarówno praktycy gospodarczy, jak i przedstawiciele
środowiska naukowego zgodnie podkreślają, że rekomendowane rozwiązania w
obszarze biznesu skierowane na wzmocnienie obszarów związanych ze społeczną
odpowiedzialnością biznesu są w większości nierealne, oderwane od
rzeczywistości, a ich teoretyczny wymiar nie daje możliwości zaimplementowania
ich w rzeczywistość gospodarczą. Pojawiające się często rozwiązania, choć
traktowane są, jako odkrywcze i nowatorskie tak naprawdę wpisują się
wprost w we „wspólnotę pierwotną”, co z kolei nie było niczym innym, jak
komunizmem wywołanym koniecznością (Engels). Współpraca partnerska i równość,
a „brutalne” reguły rządzące rynkiem w rzeczywistości polskiej poruszają się
zupełnie innymi drogami. Harmonizacja działań w obu obszarach wymaga wsparcia
zewnętrznego, nie jednak teoretycznego, ale praktycznego.
Chociaż w Polsce coraz więcej uwagi kierowane jest na
społeczną odpowiedzialność biznesu, przedsiębiorcom nadal brakuje jednak narzędzi
ułatwiających prawidłową realizację działań w obszarze rozwiązań
społecznie użytecznych, a jednocześnie niepozbawionych wymiaru finansowego.
Poza stosunkowo wąską grupą liderów idea odpowiedzialnego biznesu jest
rozumiana wieloznacznie i jeśli jest realizowana, to wybiórczo. Nie może być jednak
mowy o odpowiedzialności społecznej biznesu bez dialogu społecznego ze
wszystkimi interesariuszami. To wspólnie z nimi wszystkimi muszą być
określane zadania, które przyjmie na siebie przedsiębiorstwo w ramach
realizowanej polityki. Interesariusze powinni jednak pamiętać, że warunkiem
społecznej odpowiedzialności jest także, a właściwie przede wszystkim osiąganie
przez przedsiębiorstwo zysków.
1.1.2. Gospodarka
i gospodarowanie
Podstawowym celem gospodarowania jest zaspokajanie egzystencjalnych
potrzeb człowieka, który ciągle styka się z ograniczonością zasobów i rosnącymi
na ogół potrzebami, wynikającymi zarówno z własnej sytuacji życiowej, jak
i z funkcjonowania społeczeństwa. Wybór form gospodarowania jest sprawą
niezmiernie złożoną i nie zawsze może być przedmiotem swobodnego wyboru.
Współczesna gospodarka oparta na mechanizmie rynkowym, poddana coraz bardziej
działaniom sił w skali globalnej, sprawia, że większość ludzi ma poczucie braku
jakiejkolwiek kontroli nad środowiskiem pracy i warunkami gospodarowania.
Włączają się oni do systemu gospodarczego, mając przeświadczenie, że jest on
dany z zewnątrz i muszą mu się podporządkować, aby zapewnić sobie środki
egzystencji. Potęga autonomicznego mechanizmu rynkowego, pozostającego poza
kontrolą jednostek i społeczności, oddziałuje nie tylko na sferę gospodarczą,
ale rozszerza się też na inne dziedziny życia człowieka, powodując, że coraz
częściej ma on poczucie niepewności, alienacji, a nawet zniewolenia. Znaczne
odłamy społeczeństw, zarówno w krajach wysoko rozwiniętych, jak i
rozwijających się, nie znajdując swego miejsca w tak funkcjonującym systemie
gospodarczym, stają się ludźmi bezrobotnymi i wykluczonymi.
W globalnej, otwartej gospodarce, w której nie tylko towary
i usługi, ale także zasoby produkcyjne przenoszone są prawie bez ograniczeń,
wzrasta znaczenie mobilności. Kapitał jest wciąż przenoszony w pogoni za nowymi
możliwościami umożliwiającymi wygenerowanie zysku w wymiarze finansowym. Najbardziej
mobilny jest kapitał finansowy, ale coraz bardziej mobilny staje się też
kapitał ludzki oraz kapitał ulokowany w fizycznych środkach produkcji. Skończyły
się już czasy pokoleniowej przekładalności zatrudnienia, uposażenia
społeczno-ekonomicznego. Obecnie kapitał przenosi się ustawicznie w pogoni
za nowymi okazjami, rynkami i lepszymi warunkami osiągania zysków. Przymus
mobilności drastycznie ogranicza możliwości społecznego zakorzenienia
działalności gospodarczej.
Uboczne skutki społeczne gospodarki konkurencyjnej stały się
nieodłącznym elementem współczesnego gospodarowania. Konkurencja jest nie tylko
siłą napędzającą wzrost gospodarczy, kształtuje też stosunki międzyludzkie.
Konieczność zachowania konkurencyjności dotyczy nie tylko podmiotów
gospodarczych, ale także jednostek. Mobilność zawodowa i przestrzenna ludzi
przekłada się na osłabianie więzi społecznych. Potęga konkurencji jednak w
wielu przypadkach niszczy tkankę społeczeństwa obywatelskiego. Między
jednostkami i grupami społecznymi zwiększają się dystanse w zakresie
dochodów, bogactwa, możliwości partycypacji w rozwoju gospodarczym, korzystania
z osiągnięć cywilizacyjnych i bytowych społeczeństwa. Powiększanie się tych
różnic zmniejsza spójność społeczno-ekonomiczną w wymiarze przestrzennym
(lokalnym, regionalnym, krajowym, unijnym) bądź międzygrupowym. Biednych i bogatych
nie łączy prawie nic, żyją jakby w oddzielnych światach. Silnie
zróżnicowane i niespójne społeczeństwa są bardziej podatne na konflikty
społeczne niż te, które cechuje większa spójność. Z tego względu wzrost
spójności społeczno-ekonomicznej traktowany jest w UE, jako ważna wartość i cel
polityk wspólnotowych.
Przedsiębiorcy, bez których istnienie partnerstw traci sens
często nie ufają władzom lokalnym oraz „instytucjom nadzorującym prowadzoną
przez nich działalność”, m. in. organom kontrolnym, postrzegając je nie, jako
sojuszników, ale potencjalnych nieprzychylnych egzekutorów należności.
Przedsiębiorcy są zbyt zajęci prowadzeniem biznesu. Jednak to właśnie ten
sektor kreuje zatrudnienie i wzrost ekonomiczny. Stanowi siłę napędową lokalnej
i regionalnej gospodarki, dlatego trzeba zwrócić szczególną uwagę na pozyskanie
jego przedstawicieli dla idei partnerstwa. Inne sektory powinny kreować warunki
do rozwoju sektora prywatnego oraz sprawiać, aby istniała atmosfera zaufania i
wzajemnego zrozumienia.
1.2.
Ekonomia społeczna – remedium na całe zło?
Ekonomia społeczna stanowi próbę połączenia gospodarowania z
budowaniem więzi społecznych, których zasadniczym celem jest wzmocnienie
bezpieczeństwa ekonomicznego i socjalnego jednostek ludzkich. Konkurencyjna
gospodarka rynkowa jest podporządkowana kryterium efektywności i konkurencyjności,
jako wartości nadrzędnej. Ekonomia społeczna, respektując wymogi efektywności gospodarowania,
dąży do realizacji wielu innych wartości i celów: wzmacniania spójności
społecznej, budowy zaufania, zwiększania bezpieczeństwa ekonomicznego i poziomu
zatrudnienia, umacniania lokalnej i grupowej tożsamości, urzeczywistniania
demokracji uczestniczącej oraz „odkrywania radości z bycia we wspólnocie”. To
ostatnie stwierdzenie, jest często pojawiającym się sloganem w publikacjach z
obszaru ekonomii społecznej, jednak pragmatyzm współczesnego rynku poddaje w
wątpliwość sens jego stosowania, jako truizmu wykorzystywanego jedynie w
politykierstwie.
1.2.1. Ekonomia
z założenia społeczna
Ekonomia społeczna znajdująca się w centrum ścisłego
zainteresowania wielu inicjatyw partnerskich, popularyzowana masowo w ramach dostępnych
funduszy europejskich, budzi sporo emocji, a zarazem kontrowersji. Skrajni
liberałowie, określają ją, jako „kit” i kolejną, finansowaną z podatków
„kolektywistyczną utopię”. Dla innych to „hit” i panaceum na wszelkie problemy
niespójności społecznej i wykluczenie. Nie można zapominać, iż ekonomia z założenia
jest społeczna. Z definicji: ekonomia jest nauką społeczną zajmującą się
dokonywaniem wyborów dotyczących produkcji i dystrybucji dóbr i usług w świecie
rzadkich czynników wytwórczych (…). Z założenia odpowiada na pytanie jak ludzie
powinni wykorzystywać ograniczone zasoby w celu zaspokojenia swoich
nieograniczonych potrzeb. Działalność jest nieekonomiczna, jeśli nie
prowadzi do odpowiedniego zysku w postaci pieniędzy. Wszyscy „misjonarze
ekonomii społecznej” przekazujący na masowo dziś organizowanych konferencjach,
seminariach i szkoleniach informacje, iż ekonomia społeczna nie ma nic
wspólnego z wymiarem finansowym głoszą nieprawdę. Przypadków takich jest
niestety, ale bardzo dużo, co z kolei ogranicza możliwość przekazania grupie
docelowej rzetelnych informacji, co z kolei przekłada się na to, iż rozwiązania
z obszaru ekonomii społecznej, jakże popularne w krajach UE w Polsce nie cieszą
się już tak wielką popularnością. Dopóty przekaz poznawczy będzie miał wymiar
„ekonomia społeczna dla osób zagrożonych wykluczeniem społecznym” dopóki szereg
możliwości wynikających z rekomendowanych przez UE rozwiązań nie zagości na
polskim rynku w pożądanym wymiarze.
W ekonomii społecznej, niejako po prostu zawężonej nieco
ekonomii chodzi o dziedzinę gospodarki, którą cechują:
wspólne działanie grupy osób lub społeczności,
przedsięwzięcia przynoszące zysk przeznaczony na cele
społeczne, ale nie przedsięwzięcia pozbawione zysku,
angażowanie tych, którzy sami nie potrafią poradzić sobie na
rynku pracy.
Zadaniem ekonomistów jest wykrywanie prawidłowości
występujących w życiu gospodarczym. W przypadku, gdy pewne zjawiska
charakteryzują się permanentną powtarzalnością w układzie przyczyna – skutek,
to związki między danymi zjawiskami stanowią prawa ekonomiczne. Prawa te
działają niezależnie od ludzkiej woli, a zatem prawa te mają charakter
obiektywny. Człowiek praw tych zmienić nie może. Znając je jednak może
wykorzystać je dla własnych celów. Analogicznie jest w życiu społecznym. Jeżeli
istnieją tylko odpowiednie warunki, niezależnie od ludzkiej woli, występują
ściśle określone i możliwe do przewidzenia skutki oczywiście z założeniem
poziomu nieprzewidywalności (błędu statystycznego). Podstawą niniejszego
stwierdzenia jest historyczny charakter praw ekonomicznych, które tak naprawdę
ulegają ciągłym przeobrażeniom, a ostatnie zawirowania dotykające gospodarek
niemal wszystkich krajów są tego niezbitym dowodem. Na gruncie nowych stosunków
produkcyjnych powstają nowe prawa ekonomiczne.
1.2.2. Ekonomia
społeczna w Polsce
Ekonomia społeczna pomimo lokalnych odmienności jest zasadniczo
podobna we wszystkich zakątkach świata. Dzisiejsza popularność ekonomii
społecznej w krajach UE wynika z zachodzącego procesu: przechodzenia od państwa
opiekuńczego, które w zmienionej sytuacji gospodarczej i demograficznej staje
się niewydolne, do „społeczeństwa opiekuńczego”. Do sfery ekonomii społecznej w
„starej” UE zalicza się m. in. spółdzielnie, towarzystwa wzajemne, przedsiębiorstwa
społeczne i tzw. trzeci sektor (stowarzyszenia, fundacje itp.). Ta klasyfikacja
niestety, ale dopiero wkracza w polski system. W Polsce nie istnieje prawnie
wyodrębniona kategoria przedsiębiorstw społecznych, ale zalicza się do nich
część „starych” spółdzielni (te, które zaspokajają potrzeby nie tylko własnych
członków) i powstające od niedawna spółdzielnie socjalne, część instytucji
„trzeciego sektora” (te, które się ekonomizują – działają według rynkowych
reguł), centra i kluby integracji społecznej (CIS i KIS), zakłady aktywizacji
zawodowej, Towarzystwa Ubezpieczeń Wzajemnych, organizacje samorządu
gospodarczego i in. Wszystkie one starają się mniej lub bardziej zręcznie
realizować cele społeczne przy użyciu instrumentów rynkowych. Stawia to na porządku
dziennym problem relacji ekonomii społecznej z biznesem.
W ciekawym i cennym raporcie podsumowującym realizowany w
ramach inicjatywy Equal projekt „W poszukiwaniu polskiego modelu ekonomii
społecznej” autorzy podkreślają, że ekonomia społeczna to coś innego niż
tradycyjnie rozumiany biznes. Sam fakt, że działania przedsiębiorstw przynoszą
pozytywne skutki społeczne nie czyni z nich automatycznie podmiotów ekonomii
społecznej. Ekonomia społeczna oznacza
bowiem nadrzędność celów społecznych, które realizowane są ekonomicznymi metodami.
Ekonomia społeczna musi w pierwszej kolejności dbać o korzyści społeczne.
Zarazem jednak ekonomia społeczna to coś zasadniczo innego niż tradycyjna
działalność filantropijna. Głównym problemem jest w tym przypadku stereotypowe
postrzeganie biznesu przez przedsiębiorstwa społeczne i odwrotnie.
Przedsiębiorstwa widzą w nim jedynie źródła finansowania, a nie partnera,
z którym można prowadzić interes. Biznes natomiast widzi w przedsiębiorstwach
nieuczciwego konkurenta, który sprzedaje produkty i usługi wsparte dotacjami
oraz zatrudnia i poleca – jako pracowników, partnerów, klientów, osoby z tzw.
marginesu społecznego. Jaki ma więc sens partnerstwo pomiędzy biznesem
zorientowanym na jak najwyższą sprzedaż, jakość i efektywność pracy, a przedsiębiorczością
społeczną skoncentrowaną na walce z wykluczeniem społecznym i obciążoną niższą
efektywnością pracy, mniejszą konkurencyjnością itp.? Czy da się pogodzić
nastawienie na zaspokajanie potrzeb społecznych – gdzie walory ekonomiczne
stają się najczęściej jedynie instrumentami terapii dla podopiecznych – i
czysto rynkowe podejście biznesu? Czy biznes jest gotowy na transfer wiedzy, zatrudnianie
osób wykluczonych, czy zakup usług generowanych przez przedsiębiorstwa
społeczne? Pytania te są myślą przewodnią realizowaną w ramach licznie
podejmowanych inicjatyw informacyjno-promocyjnych realizowanych wokół ekonomii
społecznej. Wniosek pojawiające się podczas tych spotkań, to m. in.: „jeżeli
chcemy efektywnie rozwiązywać problemy społeczne w Polsce, przeciwdziałać
wykluczeniu i marginalizacji korzystając z najlepszych wzorów, które są
realizowane zarówno przez przedsiębiorstwa komercyjne jak i społeczne, to musimy
uczyć się od siebie nawzajem, prowadzić dialog umożliwiający wzajemną wymianę doświadczeń
dobrych i złych, inspirację i mobilizację, a zatem ekonomia społeczna i
partnerstwo to tandem, który maksymalizuje efekt synergii”.
Bezwzględnie sektora ekonomii społecznej nie można w żadnym wypadku
traktować, jako enklawy nieudaczników czy outsiderów, którzy nie radzą sobie w
głównym nurcie gospodarki. Wprost przeciwnie: ekonomia społeczna jest niełatwym
polem działania, przeznaczonym dla ludzi aktywnych, pomysłowych, innowacyjnych
i zaangażowanych społecznie. Połączenie efektywności z wartościami to bardzo
trudne zadanie, wymaga bogatych umiejętności i innowacyjnych rozwiązań
instytucjonalnych. Poszukiwanie różnych form ekonomii społecznej jest próbą
ograniczenia zjawiska alienacji we współczesnej gospodarce, dążeniem do zakorzenienia
gospodarowania w otoczeniu społecznym i procesem wzmocnienia podmiotowości
człowieka.
1.2.3.1. Teoria
uznaniowa
Ekonomia społeczna postrzegana właściwie na poziomie bardzo
wysokiego uogólnienia i dowolności jest w większości „hasłem, które dobrze
się sprzedaje”. Praktyczny wymiar korzyści związany z ekonomią społeczną na
gruncie polskim jeszcze na trwałe nie zagościł. Prowadząc proste badanie w
formie „luźnych wywiadów” w ramach projektu „Kreujemy aktywne partnerstwo
lokalne” okazało się, że termin ekonomia społeczna jest terminem obcym dla
wielu przedstawicieli środowiska akademickiego, szkół, instytucji
szkoleniowych, przedstawicieli III-go sektora oraz przedstawicieli pozostałych
instytucji rynku pracy. Swoboda interpretacyjna w obszarze ekonomii społecznej
związana z wieloznacznością tego terminu, a z drugiej strony poziom
niewiedzy w tym obszarze skutkuje popularyzowaniem często z założenia błędnej
ideologii. Dla przykładu warto przytoczyć przykład Hiszpanii, gdzie koncepcja
ekonomii społecznej jest dobrze znana i wykorzystywana w praktyce. Obejmuje
każdą działalność ekonomiczną, która spełnia następujące zasady:
- prymat ludzi nad kapitałem,
- demokratyczne zarządzanie,
- demokratyczny podział zysków,
- prymat interesu wspólnego nad interesem prywatnym,
- przyczynianie się do spójności społecznej, solidarności i
społecznej odpowiedzialności.
Można mieć jednak nadzieję, że zanim na grunt polski na
trwałe wkroczą formalno-prawne rozwiązania w obszarze ekonomii społecznej teoria
uznaniowa przerodzi się w możliwą do jednoznacznej interpretacji definicję.
Biorąc pod uwagę masowy charakter podejmowanych inicjatyw
wokół ekonomii społecznej, a z drugiej strony małe zainteresowanie w
tym obszarze, na co wskazuje chociażby wręcz nikłe zainteresowanie konkursem
realizowanym przez Wojewódzki Urząd Pracy w Lublinie w ramach poddziałania
7.2.2 należy bezwzględnie doszukiwać się przyczyny powstałego zjawiska. Z
jednej strony dość natrętnie mówi się i pisze ostatnio w mediach o „ekonomii
społecznej”– jeszcze jednym z mało
użytecznych projektów unijnych. Wedle jednej z odkrywczych formuł projektu,
ekonomia społeczna to taka, w której nie pracuje się dla zysku, a jako minimum
zysk nie jest najważniejszy, bo najważniejsi są ludzie: bezrobotni i inni „wykluczeni”.
Pojawiający się absurd jest z pewnością niekorzystnym zjawiskiem z punktu
widzenia potrzeby promowania rzeczywistych wymiarów korzyści związanych
z podejmowaniem działań wokół ekonomii społecznej. Trudno powiedzieć, czy
to tylko bezmyślność, czy też kolejny sposób na pośrednie podkopywanie zaufania
i podstaw moralnych kapitalistycznego rynku. Wyżej użyta terminologia jest
zresztą nonsensowna. Po raz kolejny należy wyraźnie podkreślić, że ekonomia, według zasad której funkcjonuje
gospodarka, jest zawsze społeczna. Opisuje bowiem relacje społeczne, w
rezultacie których członkowie danej społeczności włączają się dobrowolnie w
procesy produkcji i wymiany. Zysk nie jest przeszkodą dla społecznego
charakteru. Przeciwnie, wbrew różnym ideologiom kolektywistycznym i religiom,
przedsiębiorca wtedy ma szanse osiągnięcia zysku, gdy jego starania spotykają
się z odzewem społecznym w postaci popytu. W normalnej kapitalistycznej
gospodarce rynkowej zysk jest swoistą nagrodą za to, że przedsiębiorca wytwarza
to, co chcą kupić członkowie danej społeczności, obojętne czy lokalnej, czy
globalnej najniższym możliwym kosztem, co odzwierciedla się w najniższej
zaoferowanej kupującym cenie. Zysk jest więc także kategorią moralną: nagrodą
za skuteczną służbę społeczną. Utożsamianie ekonomii społecznej z zakładami
pracy chronionej u podłoża której leży aktywizacja zawodowa ludzi dotkniętych
niepełnosprawnością. Jednak bzdura ciągnąca się za tym pomysłem w
postać, niestety, ale dumnego podkreślania, że przedsiębiorstwa społeczne „to wyłącznie cel społeczny, a nie ekonomiczny”
sygnalizuje kolejną ułomną, finansowaną z podatków, kolektywistyczną utopię.
Z przedsiębiorczością, jako zasadą działania w gospodarce, nie ma to nic
wspólnego. Nie chodzi wprawdzie o negatywną ocenę samej idei
tworzenia przedsiębiorstw społecznych, a o racjonalne definiowanie tej
formy działalności w zgodzie z prawami ekonomii, a nie „mody”, która ze
zdroworozsądkową, racjonalną gospodarką finansową pozostaje w sprzeczności. A swoją
drogą widać w zachodniej cywilizacji pewną niepokojącą tendencję
autodestrukcji, podcinania ekonomicznej gałęzi, na której ta cywilizacja opiera
się od stuleci. Kiedyś pomoc gospodarcza udzielana bywała przez kraje
kapitalistycznej gospodarki rynkowej krajom „Trzeciego Świata” pod warunkiem
przygotowania przez nie planów gospodarczych. Konkurencja padła pod ciężarem
własnej nieudolności, ale skłonność Zachodu do podważania fundamentów – bez
refleksji, iż lepsze jest wrogiem dobrego – pozostała.
2.
Demokracja partycypacyjna
Idee konsultacji społecznych, podobnie jak idee dialogu
społecznego, czy też dialogu obywatelskiego nie są ani oryginalne, ani nowe. Mają
one rozmaite wersje, ale niezależnie od ich wewnętrznej złożoności, intelektualnej
finezji, ideologicznych uzasadnień, itp. przywołuje się je tym chętniej, im
bardziej boleśnie odczuwa się siłę legitymizacyjnych kryzysów demokratycznych
instytucji politycznych, co jest znamienną cechą kryzysu demokracji.
Masowe, niekontrolowane tworzenie partnerstw, to niestety często
wyłącznie mistyfikacja podłożem której jest płaszczyzna ekonomiczna. Niestety
często tworzenie partnerstw społecznych przekształca się w tworzenie instytucjonalnej
fasady służącej targom o alokację zasobów ulokowanych w funduszach europejskich. Niejednokrotnie
chodzi o przekonanie obywateli, że każdy z nich jest partnerem formalnych
instytucji życia zbiorowego w dyskursie publicznym i w podejmowaniu decyzji
kształtu i działań państwa. Chodzi także o uaktywnienie tych, którzy wcześniej
specjalnie w życie publiczne się nie angażowali. Wartość państwa na równa się
wartości jednostek, które się na nie składają. (…) Państwo, które pomniejsza
swoich obywateli, aby byli posłusznymi narzędziami w jego rękach, choćby nawet
dla dobroczynnych celów, przekona się, że nie można dokonać żadnych rzeczy
wielkich małymi ludźmi.
Najbardziej złożona jest sytuacja na poziomie gmin, gdzie
partycypacji obywatelskiej w zasadzie nie ma lub przybiera ona mizerne formy.
Nieco lepiej jest w powiatach, gdzie funkcjonują już wyraźniejsze, a zarazem
obligatoryjne instytucje konsultacyjne w postaci powiatowych rad zatrudnienia.
Zdecydowanie najlepiej funkcjonują rodzime formy dialogu na poziomie
regionalnym. Na pierwszym planie dialogu widoczne są wojewódzkie komisje
dialogu społecznego oraz wojewódzkie rady zatrudnienia. I w tych przypadkach
nie można jednak stwierdzić, że partycypacja rozwija się w zadowalającym
stopniu. Tym bardziej, że angażuje głównie partnerów społecznych, a nie
partnerów obywatelskich. Jedynie w niektórych jednostkach samorządu
terytorialnego zdecydowano się na powołanie miejscowych rad pożytku
publicznego, które wzorem centralnej Rady Działalności Pożytku Publicznego,
stanowiłyby konsultacyjne zaplecze przebiegających w odpowiednim obszarze procesów
decyzyjnych. Trudno z tego wysnuć wniosek inny jak tylko ten, że powołanie tego
typu ciał „w terenie” rzadko odbywa się w sposób dobrowolny. Przykład ten
sygnalizuje dość poważny problem. Z jednej bowiem strony, kierując się zasadą
pomocniczości państwa, którą w zasadzie odzwierciedlają przepisy, m. in. ustawy
o działalności pożytku publicznego oraz ustawy o finansach publicznych,
należałoby jedynie stwarzać możliwości powoływania odpowiednich instytucji
partycypacyjnych. Praktyka pokazuje jednak, że nie zawsze one powstają.
Poparcie dla demokracji pozostaje na dość wysokim poziomie,
ale społeczną ocenę jej funkcjonowania można określić jako w przeważającej
mierze krytyczną – Polacy mają demokracji wiele do zarzucenia.
2.1.
Geneza idei partnerstwa lokalnego
Idea partnerstwa lokalnego pojawiła się blisko 30 lat temu
jako „obiecujący sposób pomagania lokalnym społecznościom w zarządzaniu ich
specyficznymi problemami. Przedstawiciele lokalnych władz, przedsiębiorstwie
i organizacji pozarządowych w odpowiedzi na wzmagającą się presję
poszukiwali nowych sposobów promowania lokalnego rozwoju gospodarczego i
zatrudnienia. W partnerstwie dostrzeżono środek maksymalizowania mobilizacji,
zasobów i wpływu; okazało się ono także pomocne w reagowaniu na sytuacje
kryzysowe, takie jak zamykanie zakładów pracy, czy problemy upośledzonych
obszarów miast. Partnerstwo stało się atrybutem podejmowanych inicjatyw w
zakresie lokalnego zatrudnienia i rozwoju, do których w krajach OECD
wielokrotnie sięgano. Od lat dziewięćdziesiątych traktowane już jako nowy model
lokalnego zarządzania kwestiami publicznymi, partnerstwo weszło do oficjalnego
instrumentarium promowanego przez UE. Partnerstwo,
czyli horyzontalne, przekraczające sektorowe granice porozumienie podmiotów,
którym przyznaje się równorzędny status, nie jest organizacją ze swej natury
„skazaną” na sukces. Sprawność jego działania mogą ograniczać czynniki wewnętrzne:
niedostatek zaangażowania partnerów, niedostatek umiejętności, zasobów itp.,
a także czynniki zewnętrzne. Te ostatnie bez wątpienia są pochodną siły
instytucji i tradycji demokratycznych, ukształtowanych relacji między państwem,
a społeczeństwem. Badania prowadzone w ostatnich latach pokazują, iż tam, gdzie
społeczeństwo obywatelskie jest słabo rozwinięte, a jednocześnie notuje się niski
poziom zaufania partnerstwa nie osiągają takiej sprawności, jak te działające w
środowiskach o wyższej wartości obu tych czynników. Faktem jest, iż idea
partnerstwa jako nowego modelu zarządzania kwestiami publicznymi została
wynaleziona w krajach/społeczeństwach najwyżej rozwiniętych: zasobnych, o
ugruntowanej kulturze demokratycznej i silnych strukturach społeczeństwa
obywatelskiego. Jeśli więc nie sprawdza się ona w pełni w społeczeństwach o
mniej zaawansowanym poziomie rozwoju, może to oznaczać, iż trafna jest
hipoteza przemocy strukturalnej. Zgodnie z nią narzucanie rozwiązań, niepasujących
do logiki i kultury funkcjonowania struktur społecznych, politycznych i ekonomicznych
danego społeczeństwa, niejako wypacza sens i zakładaną skuteczność owych
koncepcji w wyniku pojawienia się mechanizmów adaptacyjnych. Hipoteza przemocy
strukturalnej wręcz nakazuje zatem spodziewać się, iż w społeczeństwach takich
jak polskie wdrażanie partnerskiego modelu zarządzania kwestiami publicznymi
może, w najlepszym wypadku, powieść się tylko częściowo. Wydaje się, że jeśli
nawet ta hipoteza jest prawdziwa, warto ideę partnerstwa propagować, bo szanse,
które ono stwarza, prezentują się dostatecznie atrakcyjnie.
W obszarze aktywnej, a jednocześnie efektywnej polityki społecznej
szczególne znaczenie ma partycypacja społeczna przejawiającą się realnym –
bezpośrednim wpływem mieszkańców na sprawy społeczne. W ujęciu klasycznym
decyzje w sprawach społecznych podejmuje samorząd lokalny lub administracja
samorządowa.
Termin partnerstwo
lokalne,choć coraz częściej pojawia
się w publikacjach i opracowaniach dotyczących problematyki rozwoju
lokalnego i promocji lokalnychśrodowisk
społeczno-gospodarczych, to używany jest w różnorodnych konfiguracjach i
nie jest on do końca sprecyzowany. Brakuje w pełni wyczerpującej i konkretnej
definicji partnerstwa lokalnego. Taki stan rzeczy wynika z faktu, iż w Europie
i na świecie istnieje wiele form współpracy partnerskiej pomiędzy podmiotami
realizującymi różnorodne zadania. Poszukując w miarę precyzyjnej i spójnej
definicji terminu”partnerstwo
lokalne” sięgnąć należy do źródeł i
podstaw kształtowania się tego typu zjawisk.
We wstępnej fazie swojego funkcjonowania i formowania się
inicjatywy partnerskie przybierały na ogół formę partnerstw
publiczno-prywatnych, mających charakter średnio, bądź krótkoterminowych
porozumień o współpracy podpisywanych przez miejscowy sektor publiczny i
lokalny biznes. Porozumienia te były głównie powoływane w celu rozwiązania
konkretnego problemu, jaki pojawił się w lokalnym środowisku społecznym lub na lokalnym rynku pracy, jak np.
likwidacja przedsiębiorstwa i związane z tym zwolnienia grupowe.
Działania, jakie zostały przewidziane do podjęcia w ramach podpisanego
porozumienia obejmowały na ogół tylko jedno konkretne zagadnienie, jeden obszar
problemowy. Po interwencji, tak zorganizowane inicjatywy partnerskie na ogół
przechodziły do historii. Znikała bowiem przyczyna, dla której były powoływane.
Z biegiem czasu rola, forma i obszar działania lokalnych inicjatyw
partnerskich ulegała zmianie. W miarę rozwoju wspólnych struktur UE również cel
istnienia partnerstw lokalnych ulegał ewolucji. Lokalne grupy partnerskie
postawiły sobie bowiem za główny cel swojego istnienia prowadzenie działań
skierowanych na zdobywanie funduszy pomocowych, przeznaczonych na realizację
konkretnych projektów. Ta faza rozwojowa, która w krajach wysoko rozwiniętych
postrzegana jest w ujęciu historycznym w Polsce niemal przeżywa rozkwit. W
późniejszym czasie nastąpiła jednak istotna zmiana w pojmowaniu
idei partnerstwa lokalnego. Zaczęło ono bowiem być postrzegane jako
międzysektorowy i wielopłaszczyznowy czynnik i mechanizm promujący rozwój
lokalny. Partnerstwo lokalne przestało być tylko narzędziem bezpośredniej realizacji konkretnych
działań zapobiegawczo-osłonowych.
W nowym kształcie partnerstwo lokalne ukierunkowane zostało na
promowanie spójności społecznej oraz budowę lokalnej tożsamości pośród członków społeczności lokalnych. Zasada partnerstwa stała
się jedną z kluczowych reguł obowiązujących przy realizacji inicjatyw
prorozwojowych wspieranych ze środków UE.
2.2.
Dla kogo partnerstwa?
W Polsce pierwsze inicjatywy partnerskie, współfinansowane
ze środków europejskich, pojawiły się wraz z implementacją środków
przedakcesyjnych Phare SSG (pomoc w rozwijaniu lokalnej współpracy partnerskiej
w dziedzinie zatrudnienia) oraz wspólnotowej inicjatywy LEADER + (tworzenie
Lokalnych Grupy Działania na terenach wiejskich). Powstałe w ten sposób
partnerstwa i pakty były silnie zorientowane na zdobycie nowych umiejętności
współdziałania i dialogu, ale też na pozyskanie środków na ich dalsze
funkcjonowanie. Wiele z tych inicjatyw działa w różnych formach do dziś,
np. Grupa Partnerska „Gościniec Żywiołów” w Lanckoronie, jednakże sporo
zostało zarzuconych.
Nowa perspektywa finansowa, to jednocześnie szereg
możliwości podejmowania inicjatyw partnerskich skierowanych zarówno na
współpracę partnerską, jak również bezpośrednio na obszar ekonomii
społecznej i co nie do końca zrozumiałe wyraźne oddzielanie partnerstwa w wymiarze
przedsiębiorczości funkcjonującej na rynku. Ten nienaturalny podział z
założenia wskazuje na zupełnie inne podejście do przedsiębiorczości społecznej
i po prostu przedsiębiorczości. Ukierunkowany na zaspakajanie potrzeb lokalnego
rynku przedsiębiorstw priorytet VIII Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki –
Regionalne Kadry Gospodarki zawiera w sobie m. in. poddziałanie 8.1.2
,,Wsparcie procesów adaptacyjnych i modernizacyjnych w regionie” – projekty
konkursowe, dopuszczające możliwość finansowania projektów partnerskich.
Konkretnie jest to pomoc w tworzeniu partnerstw lokalnych z udziałem
przedsiębiorstw, organizacji pracodawców, związków zawodowych, jednostek
samorządu terytorialnego, urzędów pracy i innych środowisk, mających na celu
opracowanie i wdrażanie strategii przewidywania i zarządzania zmianą
gospodarczą, co ściśle łączy się z wymaganiami regionalnych rynków pracy. Przedsiębiorcy
i ich organizacje w całej Polsce nie przejawiają jednak wielkiego entuzjazmu w
sięganiu po dostępne w ramach poddziałania środki. Dlaczego zatem wnioskodawcy,
tak chętnie korzystający z innych działań Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki,
tak niechętnie sięgają po środki poddziałania 8.1.2, zresztą podobnie jak,
wyraźna niechęć w sięganiu po środki w ramach poddziałania 7.2.2 „Wsparcie
ekonomii społecznej”. Jednomyślność, co do skuteczności i słuszności określonych
rozwiązań, jest zaledwie pierwszym krokiem do podjęcia efektywnej współpracy.
Sprawdzona już hipoteza, że partnerzy lokalni mając stały kontakt z regionalnym
rynkiem, skuteczniej potrafią rozpoznawać i rozwiązywać problemy, niesie za
sobą pytanie: Jaką formułę działania podjąć, aby budować konkurencyjność
lokalnych przedsiębiorców oraz kreować potencjał oddziałujący na rozwój
społeczny i gospodarczy? Poważną barierą może być brak zaufania w skuteczność
mechanizmów partnerstwa, które postrzegane są niekiedy jako „obce ciała”,
fasadowy twór, bez faktycznego przełożenia na decyzje podejmowane w regionie. Przekonanie,
że uleganie partnerom (konsensus, współpraca) jest przejawem słabości albo
niekompetencji jedną z podstawowych barier rozwoju efektywnych partnerstw w
Polsce.
Zapisy zawarte w Programie Operacyjnym Kapitał Ludzki mówią,
iż „jednym ze sposobów zwiększenia innowacyjności polskich przedsiębiorstw i
nawiązania bliskich powiązań pomiędzy nauką i przemysłem, jest zbudowanie na
poziomie regionów partnerstwa oraz wypracowanie konsensusu w zakresie wspólnych
działań strategicznych”. Na realizację podziałania 8.1.2 ,,Wsparcie procesów
adaptacyjnych i modernizacyjnych w regionie”, z którego finansować można między
innymi tworzenie partnerstw lokalnych, przeznaczono w latach 2007 – 2013 blisko
318 milionów euro. Dlaczego zatem projektodawcy tak niechętnie sięgają po te
środki?
Odpowiedź na to pytanie w odniesieniu do specyficznych uwarunkowań Ziemi
Chełmskiej ma swoje bezpośrednie podłoże we wręcz dramatycznych warunkach
lokalnych rynków pracy charakteryzujących się permanentnym długotrwałym
bezrobociem nie wspieranym w sposób dający perspektywiczne szanse na rozwój.
3.
Społeczno-gospodarcze uwarunkowania rozwoju powiatów
chełmskich
Obszary powiatów chełmskich charakteryzują się zdecydowanie
gorszymi warunkami rozwoju zarówno w wymiarze gospodarczym, jak i społecznym w
porównaniu do pozostałych regionów kraju. Niekorzystne uwarunkowania rozwojowe
potęguje fakt trwałego i wieloletniego dużego dystansu dzielącego powiaty chełmskie
od powiatów osiągających najwyższe (w wymiarze pozytywnym) wskaźniki rozwojowe.
3.1.
Lubelszcyzna jako region zmarginalizowany
Gro publikacji opartych na szczegółowych badaniach,
analizach i ekspertyzach jednoznacznie wskazuje, że procesy rozwojowe w
województwach Polski Wschodniej, w tym również na Lubelszczyźnie przebiegają
zbyt wolno, co skutkuje pogłębianiem się dystansu w relacji nawet do średnio
dynamicznie rozwijających się regionów Polski. Założenia, iż Polska ma osiągnąć
unijną średnią rozwoju za 10–15 lat, wcale nie jest tożsame z faktem, iż
dotyczy to również Lubelszczyzny, którą niestety, ale te prorocze wizje mogą
ominąć. Wśród najbiedniejszych podregionów w całym kraju aż trzy są na
Lubelszczyźnie, tj.: puławski, bialski i chełmsko-zamojski. Biedniej jest
tylko w województwie przemyskim i nowosądeckim. W najlepszym
przypadku województwa Polski Wschodniej zbliżą się do progu unijnej średniej
rozwoju za około 20–30 lat. Dojście do poziomu województwa mazowieckiego jest raczej
nierealne.
Przyczyn dzisiejszej, jakże trudnej sytuacji
społeczno-gospodarczej regionów Polski Wschodniej upatrywać można w wielu
płaszczyznach, głównie w niekorzystnej strukturze zatrudnienia (wysoki udział
rolnictwa, mało efektywne i przestarzałe działy produkcji), słabej
dostępności komunikacyjnej, złym stanie infrastruktury technicznej oraz niskiej sprawności administracji
publicznej. Następstwem tego jest niska innowacyjność gospodarki, mała
atrakcyjność inwestycyjna, wysokie bezrobocie, niskie dochody ludności,
a w efekcie, mała konkurencyjność regionu oraz relatywnie
niski produkt krajowy brutto (PKB).
Lubelszczyznę cechuje najniższy ze wszystkich województw
poziom PKB
na 1 mieszkańca – 18,8 tys. zł stanowiący 67,6% średniej krajowej (w roku
2000 – 70% średniej krajowej) oraz najniższy poziom WDB na 1 pracującego –
48 tys. zł (w kraju średnio 70 tys. zł). Niepokojącym zjawiskiem jest stały
spadek udziału województwa w generowaniu krajowego PKB – z 4% w roku 2000 do
3,85% w roku 2006. Ponadto, według prognoz Komisji Europejskiej, wartość PKB
przypadająca na 1 mieszkańca województwa lubelskiego w roku 2020 nadal
kształtować się będzie poniżej poziomu 50% średniej UE. Wyniki opublikowane pod
koniec października 2009 r. niestety, ale wskakują na utrwalanie się
negatywnych trendów rozwojowych w regionie. Biorąc pod uwagę wartość PKB
przypadającą na 1 mieszkańca oszacowaną dla województwa lubelskiego w 2007
roku na poziomie 67,7% w odniesieniu do średniego wyniku krajowego (Polska =
100%), otrzymany wynik plasuje Lubelszczyznę na przedostatniej pozycji wśród wszystkich
województw, nieznacznie wyprzedzając województwo podkarpackie w przypadku którego
przedmiotowy wskaźnik został oszacowany na poziomie 67,5%. Dystans dzielący
Lubelszczyznę i województwo mazowieckie, w przypadku którego zanotowana
została najwyższa wartość wskaźnika, tj. 160,1%, zwiększyła się tym samym z
92,1 punktów procentowych w 2006 roku do 92,4 punktów procentowych w roku 2007.
Większość opracowań wskazując na niekorzystne uwarunkowania
rozwojowe Lubelszczyzny wymienia rolniczy charakter regionu. „Województwo
lubelskie jest regionem koncentracji gmin o najniższych dochodach własnych.
Obecnie dochody te wynoszą niespełna 890 zł na 1 mieszkańca, co plasuje
Lubelszczyznę na 15. miejscu w kraju i na poziomie 59% średniej krajowej”.
„Niskie wartości wskaźników PKB i WDB wynikają głównie z niekorzystnej
struktury gospodarki regionu, gdzie odsetek pracujących w rolnictwie
wynosi 43,8% przy średniej dla kraju – 20,3%.”
Biorąc pod uwagę dane opublikowane przez GUS – zmiany struktury WDB według rodzajów działalności (rolnictwo,
łowiectwo i leśnictwo; rybactwo) w latach 2003–2006 (ceny bieżące) okazuje
się, że najmniej korzystna sytuacja ma miejsce w województwie
świętokrzyskim, ale tuż za nim uplasowała się Lubelszczyzna, gdy tymczasem
najwyższy dodatni wskaźnik zanotowany został w województwie podlaskim. Biorąc
dalej pod uwagę wskaźnik nakładów inwestycyjnych wg lokalizacji w 2007 roku okazuje
się, że wśród ogółu nakładów inwestycyjnych w województwie lubelskim na kategorię
rolnictwo, łowiectwo i leśnictwo; rybactwo przypada zaledwie 4,8% ogółu
nakładów inwestycyjnych, gdy tymczasem w województwie podlaskim wskaźnik ten
plasuje się na poziomie 6,5%.
Wskaźnik lubelski nieznacznie odbiega od wyników zanotowanych w pozostałych województwach.
Dokonując nawet powierzchownej analizy, uwzględniającej jednak wzajemnie
zależne płaszczyzny rozwoju gospodarczego Lubelszczyzny okazuje się, że nie
tylko charakter gospodarki jest problemem regionu, ale rozwiązania systemowe,
które bardzo często nie są kierowane na wzmacnianie potencjału, jaki drzemie w
regionie, ale na szukanie zupełnie nowych rozwiązań. Z kolei nowe rozwiązania
wymagają po pierwsze zmiany świadomości społecznej, a to z kolei związane jest
z ogólnie dostępną informacją, następnie wsparciem instytucjonalnym oraz, to,
co stanowi największą barierę – infrastruktura.
Rekomendacje płynące z poziomu ministerstwa również
właściwie nie wskazują rozwiązań rokujących rzeczywistą poprawę sytuacji
społeczno-gospodarczej Lubelszczyzny. „Więcej ludzi pracujących w usługach,
dobre połączenie ze stolicą, dostęp do szybkiego Internetu, bardzo dobrze
wyedukowani mieszkańcy i 60 minut do stolicy regionu – to warunki żeby na Lubelszczyźnie
w 2030 roku dobrze się żyło i inwestowało. (…) Tutaj dwa razy więcej
osób niż przeciętnie w kraju pracuje w rolnictwie,
czyli branży "przestarzałej". Mniej ludzi niż przeciętnie w Polsce
znalazło zajęcie w usługach, budownictwie i przemyśle.” Na Lubelszczyźnie systematycznie
zwiększa się odsetek osób legitymujących się wykształceniem wyższym,
jednocześnie bardzo szybo zwiększa się liczba osób studiujących, co daje jeden
z najwyższych wskaźników w kraju.
Stwierdzenia rzeczywiście odzwierciedlają dane statystyczne, ale co tak
naprawdę wnoszą. Mowa jest m. in. o ilości studentów, a gdzie jakość i
struktura kształcenia, gdzie ośrodki i centra naukowo-badawcze, a zatem
cała infrastruktura która mogłaby wchłonąć ten potencjał intelektualny. Chociaż
z drugiej strony podając za GUS można zauważyć, iż wśród zatrudnionych w działalności
badawczo-rozwojowej (B+R) 1,8% to ogół zatrudnionych na Lubelszczyźnie, co daje
najwyższy poziom w kraju (średnia krajowa: 1,2%). Czy ten wynik powinien jednak
cieszyć? Z pozoru na pewno tak, ale diagnoza rzeczywistego wymiaru korzyści
wymaga uwzględnienia w analizie wskaźnika zatrudnienia, który niestety,
ale na Lubelszczyźnie jest najniższy. Biorąc z drugiej strony pod uwagę
nakłady finansowe na B+R w przeliczeniu na 1 mieszkańca – wskaźnik lubelski
114,00 zł jest niemal pięciokrotnie niższy od wskaźnika zanotowanego dla
województwa mazowieckiego (wskaźnik krajowy: 175,00 zł).
„Pozytywne zjawisko, jakim jest wzrost nakładów na działalność
badawczo-rozwojową ze 138,5 mln zł w roku 2002 do ponad 246 mln zł
w roku 2006 (8. miejsce w kraju), nie przełożyło się bezpośrednio na
aktywność badawczą, np. w ramach udziału w 6. Programie Ramowym Badań i Rozwoju
Technicznego, gdzie zespoły badawcze z województwa lubelskiego stanowiły
zaledwie 2,3% wszystkich uczestników. Pomimo relacji nakładów na działalność
B+R do PKB (GERD/PKB) kształtującej się na stosunkowo wysokim poziomie 0,44%
(6. miejsce w kraju), wartość nakładów na 1 mieszkańca wyniosła w 2007 r.
113,6 zł, nie osiągając średniej wartości dla kraju z 2002 r.”
Pomimo ogółu niekorzystnych uwarunkowań rozwoju Lubelszczyzny
niewątpliwie zastanawiającymi są stwierdzenia typu: „Wskaźnik dynamiki PKB
potwierdza systematyczny rozwój gospodarki województwa, aczkolwiek porównując
dane regionu do danych krajowych okazuje się, iż Lubelszczyzna rozwija się
znacznie wolniej.Ujemne odchylenie od
średniego PKB dla Polski powiększa się oraz jest jednym z największych
w kraju.”
Powyższe wnioski w połączeniu z zanotowanymi poziomami wskaźnika
niewątpliwie można uznać za dość przewrotne. Z jednej strony wskazuje się na
systematyczny rozwój gospodarczy regionu, a z drugiej strony wskazuje
się, choć nie wprost na regres gospodarczy Lubelszczyzny w układzie krajowym,
który chociażby w kontekście nakładów inwestycyjnych pod kątem korzyści
wynikających z ich addytywnego charakteru nie pozostawia złudzeń, iż bez
podjęcia radykalnych działań w zakresie wzmocnienia pozycji Lubelszczyzny
nie na poziomie populistycznej deklaratywności możliwości rozwoju, a jednoznacznego,
co nie zaprzecza wieloscenariuszowego wskazania realnych możliwości rozwojowych
Lubelszczyzny o precyzyjnie określonym horyzoncie czasowym prognozy.
3.2.
Społeczno-Gospodarcze uwarunkowania rozwoju
Ziemi Chełmskiej – diagnoza
Wieloletnie niedoinwestowanie przedsiębiorstw, których de
facto na terenie powiatów chełmskich jest niewiele istotnie obniża
konkurencyjność gospodarczą Ziemi Chełmskiej (wskaźnik natężenia udziału
podmiotów gospodarczych w przeliczeniu na 1 mieszkańca wynosi w kraju 9,85%, w
powiecie chełmskim grodzkim sięga 8,09%, gdy tymczasem w powiecie chełmskim
ziemskim wskaźnik ten plasuje się na poziomie 5,10%; w przypadku obu powiatów
chełmskich – 7,61%).
Wykres 1.
Nakłady inwestycyjne w przedsiębiorstwach w
przeliczeniu na 1 mieszkańca w latach 2002-2008.
Źródł: opracowanie własne na podstawie BDR, GUS 2009.
Nie można budować gospodarki rozwojowej bez inwestycji. Z
drugiej strony należy pamiętać, iż zwrot poniesionych inwestycji jest zazwyczaj
odległy i niepewny. Wyraźna różnica w wysokości ponoszonych wydatków w
zakresie inwestycji w lokalnych przedsiębiorstwach powstała na skutek kilkakrotnie
mniejszego natężenia inwestycyjnego, niż ma to miejsce np. w województwie
mazowieckim, zwielokrotniona przez wieloletnią addytywność zjawiska nie
pozostawia złudzeń, iż minione lata, nie to, że nie przyniosły wzmocnienia konkurencyjności
Ziemi Chełmskiej w wymiarze atrakcyjności gospodarczej, ale wprost
przeciwnie, były okresem systematycznego umacniania pozycji lidera „obszarów
zmarginalizowanych”. Obraz wyłaniający się bezpośrednio z danych statystycznych
można porównać z destrukcją gospodarki lokalnej na skutek wieloletnich
zaniedbań.
Niekorzystne perspektywy rozowjowe Lubelszczyzny, to również
brak zaplecza inwestycyjnego systematycznie zmniejszającego się na przestrzeni
minionych lat. Wartość brutto środków trwałych w ogóle przedsiębiorstw zlokalizowanych
na terenie kraju deklasuje ewidentnie przedsiębiorstwa zlokalizowane na terenie
województwa lubelskiego, a w tym na terenie powiatów chełmskich. Relacja wskaźnika
wojewódzkiego do wskaźnika krajowego zmniejszyła się z prawie 55% w roku 2002
do 52% w roku 2008. W przypadku powiatu chełmskiego zimskiego zmiana relacji
(powiat chełmski ziemski / Polska) uplasowała się na poziomie z 14,4% na
8,7%, a w przypadku powiatu chełmskiego grodzkiego (powiat chełmski grodzki /
Polska) nastąpił istotny spadek z 90,9% na 78,3% w latach 2002-2008.
Wykres 2.
Wartość brutto środków trwałych w
przedsiębiorstwach w przeliczeniu na 1 mieszkańca w latach 2002-2008.
Źródł: opracowanie własne na podstawie BDR, GUS 2009.
4.
Partnerstwo Ziemi Chełmskiej „Zatrudnienie,
Integracja, Rozwój”
Konstruowanie partnerstw jest procesem niezwykle złożonym i skomplikowanym.
Budując partnerstwa nie można ograniczać się wyłącznie do tworzenia struktur w
wymiarze stricto formalnym, a takie podejście dominuje w większości
inicjatyw realizowanych na terenie kraju, a niestety na Ziemi Chełmskiej
również. Samo podpisanie deklaracji wejścia do partnerstwa jest właściwie
niczym wobec potrzeby rzeczywistej afiliacji.
4.1.
Geneza Partnerstwa ZIR
Partnerstwo Ziemi Chełmskiej „Zatrudnienie, Integracja, Rozwój”
(ZIR) powołane zostało 16.12.2003 r., a jego intencją było i nadal jest
kreowanie nowatorskiej formuły współpracy pomiędzy samorządem, biznesem oraz
organizacjami społecznymi na rzecz zatrudnienia. Inicjatorem powołania
niniejszego partnerstwa była Pani Danuta Cichowicz, wówczas dyrektor
Powiatowego Urzędu Pracy w Chełmie. Pomimo zmian ról zawodowych społeczna aktywność
liderów – twórców Partnerstwa ZIR oraz liderów – kontynuatorów zapoczątkowanej
w 2003 r. idei jest wyraźna. Jednak, doświadczenie projektowe (zdobyte
w ramach projektu „Kreujemy aktywne partnerstwo lokalne”) wskazuje, że krąg
zainteresowanych krzewieniem tych jakże ważnych dla rozwoju lokalnego idei jest
bardzo ubogi. Nawet najlepsze pomysły, kluczowe dla rozwoju lokalnego wymagają
współpracy.
Podłożem funkcjonowania Partnerstwa ZIR jest realizacja
szeregu działań ukierunkowanych na tworzenie warunków efektywnego
zintegrowanego współdziałania z lokalnymi, regionalnymi i krajowymi
strategiami rozwiązywania problemów społeczno- gospodarczych.
Zakres działań na rzecz Partnerstwa ZIR, określony w
regulaminie partnerstwa to przede wszystkim:
-
inicjowanie i koordynacja wspólnych działań
podmiotów mających wpływ
na sytuację społeczno-gospodarczą w powiatach chełmskich;
-
tworzenie warunków działania i wpływanie na
rozwój infrastruktury inicjatyw gospodarczych i społecznych;
-
promowanie lokalnych produktów i walorów na
rynkach miejscowych i zewnętrznych;
-
rozwój lokalnych zasobów ludzkich;
-
integrowanie systemu edukacji i aktywizacji
młodzieży i dorosłych z potrzebami rozwoju przedsiębiorczości i rynku pracy;
-
wypracowanie skutecznych instrumentów absorpcji
środków zewnętrznych;
-
stworzenie lokalnego zaplecza
ekspercko-technicznego;
-
działalność informacyjna na poziomie lokalnym,
regionalnym i krajowym.
Podjęte działania z założenia skierowane są na:
-
zmniejszenie bezrobocia;
-
zachowanie istniejących miejsc pracy;
-
wzrost zatrudnienia;
-
poprawę jakości życia mieszkańców;
-
wypromowanie Ziemi Chełmskiej na poziomie
regionu i kraju, jako miejsca sprzyjającego aktywności gospodarczej i
turystycznej;
-
wzrost inicjatyw społecznych i gospodarczych;
-
rozwój działających firm i wzrost ich
konkurencyjności;
-
przyciągnięciu nowych inwestorów;
-
zwiększenie stopnia uczestnictwa obywateli w
życiu publicznym;
-
poprawa jakości i zwiększanie zakresu usług
świadczonych przez instytucje publiczne i niepubliczne;
-
wskazywanie sposobów pozyskiwania funduszów unijnych;
-
umacnianie świadomości społeczeństwa w zakresie
konieczności zwiększania partycypacji społecznej.
Wypracowanie innowacyjnych rozwiązań dostosowanych do
lokalnych potrzeb, dających gwarancję pozyskania niezbędnych środków na ich
realizację będzie możliwe jedynie w przypadku połączenia wysiłków w celu
wykorzystania lokalnego potencjału, który niewątpliwie jest często niedostrzegany.
Osiągnąć to można m. in. poprzez wykorzystanie wiedzy nt
miejscowych realiów z obszaru społecznego i gospodarczego, doświadczeń władz
publicznych, sektora gospodarczego i organizacji społecznych oraz szeregu
innych podmiotów wyrażających wolę przystąpienia do Partnerstwa.
4.2.
Zasady skutecznej współpracy partnerskiej
Skuteczne tworzenie partnerstwa lokalnego to przede
wszystkim przestrzeganie kluczowych zasad dla budowania solidnych podwalin dla trwałości
partnerstwa, a tym samym perspektyw na jego rozwój. Błędy popełnione na samym
początku tworzenia partnerstwa mogą skutkować jego rychłym upadkiem.
Zdefiniowanie lokalnych problemów i możliwości ich rozwiązania jest podstawowym
działaniem partnerstw. Definiując i analizując lokalne problemy nie można
tworzyć teorii nie popartej żadnymi wiarygodnymi danymi, gdyż takie podejście z
założenia powodować może podejmowanie debat nad czymś a priori błędnym. Same
statystyki w wymiarze ilościowym nie przedstawiają takiego podejścia, wymagają
szczegółowej analizy w wymiarze jakościowym. Z kolei realizacja działań zgodnie
z opracowaną diagnozą winna uwzględniać zasady, których łamanie może
w konsekwencji przełożyć się na niepowodzenie w realizacji zaplanowanych zadań.
Rysunek 1. Zasady skutecznej współpracy partnerskiej.
Źródło: opracowanie
własne na podstawie A Sobolewski [red.], PRZEZ WSPÓŁPRACĘ DO SUKCESU, Partnerstwo
lokalne na rynku pracy, Departament Rynku Pracy, Ministerstwa Pracy i Polityki
Społecznej Warszawa, 2007, s. 25.
Przestrzeganie powyższych zasad nie jest gwarancją sukcesu,
ale pozwala na prawidłowe funkcjonowanie partnerstwa i unikanie przez jego
uczestników fundamentalnych błędów, które powodują nieskuteczność podejmowanych działań w ramach
partnerstw.
Partnerstwo to przede wszystkim ludzie, a zatem stopień nieprzewidywalności
i ryzyka jest w tym przypadku bardzo wysoki. Włączanie się w działania
partnerskie nie jest wbrew pozorom działalnością naturalną, znamienną dla
każdego człowieka. Zarówno prymat wiary w sukces instytucjonalny partnerstwa,
jak i oczekiwania w zakresie korzyści ekonomicznych nad prymatem wiary w
jego społecznie użyteczny charakter są charakterystycznymi cechami licznych partnerstw
(o których istnieniu często dowiedzieć się można za pośrednictwem sieci globalnej
na podstawie incydentalnie organizowanych akcji). Oczywiście odnaleźć można
szereg pozytywnych przykładów godnych naśladowania, jednak jest ich niesyty
nieco mniej w porównaniu z „partnerstwami dla partnerstwa”. Nie mniej
jednak ten wyraźnie ambiwalentny
charakter partnerstw lokalnych ma również swoje odzwierciedlenie
w działaniach podejmowanych na Ziemi Chełmskiej. Populistyczni misjonarze
pojawiają się z nagła i niemal identycznie znikają, ale nadal trwają w
przekonaniu, że to właśnie ich rozwiązanie jest tym jedynym słusznym. Nie jest
to żadną demagogią, gdyż taką uprawiają Ci wszyscy, którzy określają się mianem
partnerów lokalnych, a nie potrafią głośno i wprost artykułować własnych
poglądów. Bawi ich matactwo i politykierstwo, które zazwyczaj uprawiają za
zamkniętymi drzwiami. A dzieje się tak z prostej przyczyny, wszyscy Ci,
którzy na forum nie są w stanie wyartykułować otwarcie swoich opinii, tak
naprawdę nie mają koncepcji na współpracę, a ich udział w partnerstwie ma
jedynie podłoże indywidualnych potencjalnych korzyści w wymiarze społecznym
i ekonomicznym. Ten wyraźny sarkazm nie jest przypadkowy, a jest
wynikiem doświadczeń projektowych, zarówno bezpośrednio wynikających z
podejmowanych działań w ramach projektu „Kreujemy aktywne partnerstwo lokalne”,
jak i w ramach ogółu inicjatyw projektowych podejmowanych w ramach współpracy
partnerskiej na Ziemi Chełmskiej.
Brak zrozumienia kluczowych dla istnienia trwałego i
efektywnego partnerstwa lokalnego zasad przekłada się na różnorodność
trajektorii rozwojowych. To z kolei w połączeniu z cyklem życia partnerstwa
przekłada się na możliwość osiągania zasadniczo odmiennych rezultatów.
Rysunek 2. Cykl życia partnerstwa.
Źródło: opracowanie własne.
Na początku ludzie pracują nad partnerstwem z wielkim entuzjazmem.
Z czasem pojawiają się jednak pierwsze problemy: ludzie zaczynają być coraz
bardziej sfrustrowani, a produktywność partnerstwa spada, co może zakończyć się
nawet jego klęską. Jeśli problemy uda się rozwiązać, partnerstwo wchodzi w etap
trzeci, czyli etap dynamicznego rozwoju. Uczestnicy partnerstwa widzą, że ich
wysiłek się opłacił, że problemy udało się przezwyciężyć, to daje jeszcze
więcej zapału do działania. Pod koniec etapu trzeciego pojawia się kolejne
zagrożenie – ci, którzy od początku pracowali dla partnerstwa, zdobyli na tyle
bogate doświadczenie, że stają się atrakcyjnymi pracownikami dla sektora konkurencyjnego.
Jeśli partnerstwo przezwycięży zagrożenia związane z odpływem doświadczonych
kadr, utrzyma wzrost swej produktywności, wejdzie w czwartą fazę –
zrównoważonego rozwoju.
Powyższy schemat wpisuje się również w doświadczenia
licznych partnerstw zawiązywanych na Ziemi Chełmskiej, zarówno tych większych, jak
i mniejszych. Niezależnie jednak od wielkości partnerstwa każda sytuacja w
której łamane są zasady skutecznej współpracy partnerskiej jest
z założenia okolicznością, która w konsekwencji przekłada się na
potencjalny jego rozpad.
4.2.1. Równość
partnerów wobec siebie
Partnerstwo lokalne, niczym związek małżeński – powstanie
wówczas, gdy narodzi się wspólna wizja przyszłości, a trwać będzie dopóty,
dopóki liberalny nurt demokracji władzy nie zostanie przekształcony w
autorytarny system. Zasady równości partnerskiej nie można utożsamiać z naturalnym
elementem partnerstwa, jakim powinno być posiadanie lidera partnerstwa. Zawsze
w tego typu inicjatywach znajdą się instytucje bardziej, bądź mniej
zaangażowane w podejmowane działań, jednak nie powinny być one z tego powodu
odsuwane od decyzji, co najwyżej w sytuacjach, gdy same nie wyrażą zainteresowania
w zakresie ich realizacji. Każdy uczestnik musi mieć świadomość, że ma takie same możliwości podejmowania decyzji i
proponowania własnych rozwiązań. Ważne również jest, aby szanować każdego
uczestnika i uwzględniać w podejmowanych działaniach jego potencjalne możliwości.
Partnerstwo ZIR jest typowym przykładem partnerstwa
otwartego i prorozwojowego. Otwartość, to przede wszystkim niedyskryminowanie
nikogo pragnącego przyłączyć się do partnerstwa. Otwartość to również podejmowanie
działań w odpowiedzi na indywidualne inicjatywy członków partnerstwa,
przykładem czego jest m. in. realizacja projektu „Kreujemy aktywne partnerstwo
lokalne”. Otwartość, to również adaptowanie stosowanych rozwiązań do potrzeb
wynikających z lokalnych uwarunkowań społeczno-gospodarczych. Człowiek
pragnący samodzielnie zrozumieć współczesny świat, może dziś się bardzo
przeliczyć. Dynamika zmiana związana z pojawieniem się społeczeństwa
informacyjnego przerosła najśmielsze oczekiwania autorów wizji przyszłości,
uważanych jeszcze w latach osiemdziesiątych XX wieku za rozwiązania z założenia
nierealne.
Seminaria realizowane w ramach projektu „Kreujemy aktywne
partnerstwo lokalne” pokazały, iż wśród ogółu członków Partnerstwa ZIR istnieje
grupa aktywnych, zaangażowanych osób w realizację celów Partnerstwa, jego
rozwój i dostosowywanie działań do zmieniającej się rzeczywistości
społeczno-gospodarczej. Niekwestionowanym liderem Partnerstwa jest niewątpliwie
Pani Alicja Nawrocka, dzięki której szereg inicjatyw partnerskich mógł i nadal może
„ujrzeć światło dzienne”. Otwartość i życzliwość, a jednocześnie racjonalizacja
poglądów w wymiarze merytorycznym, to jednocześnie poruszanie się na w
rzeczywistości społecznej, tej często niedostrzeganej przez decydentów różnego
szczebla.
4.2.1.1. Konsensus
w planowaniu, solidarność we wdrażaniu
Współpraca partnerska, to zarówno szereg wyrzeczeń i ciężka
praca, jak i szereg sukcesów. Niejednokrotnie to również konieczność rozwiązywania
licznych skomplikowanych zadań, często wiążących się z koniecznością inwestowania
własnych środków finansowych. Partnerstwo, to również szereg sukcesów i
korzyści w wymiarze społeczno-ekonomicznym. Obie skrajne płaszczyzny są
przypisane dla wszystkich podejmujących się współpracy partnerskiej. Oczywiście
zasada dotyczy partnerów aktywnych, zainteresowanych współpracą i posiadających
stosowane zaplecze instytucjonalne, finansowe itp. umożliwiające realizację
poszczególnych zadań.
Udział w partnerstwie nie jest tożsamy z realizacją, czy też
chociażby z udziałem we wszystkich inicjatywach podejmowanych w ramach współpracy
partnerskiej. Nie mniej jednak istotnym jest w tym przypadku docieranie
z informacją do ogółu przedstawicieli organizacji partnerskich –
niepomijanie nikogo na żadnym z etapów działań niezależnie od ich charakteru,
oczywiście z racjonalizacją możliwych do podejmowania działań
motywacyjnych z pozycji lidera.
Doświadczenia Partnerstwa ZIR wskazują na wysoką dojrzałość
stojącą po stronie lidera w realizacji podejmowanych inicjatyw. Niestety z
pozycji podmiotów – członków partnerstwa niejednokrotnie okazywało się, że
prymat własnego interesu, nad pożądanym interesem grupy docelowej, dla której
to partnerstwo zostało zawiązane było spychane na dalszy plan. Zdarzało się, iż
pożądany do osiągnięcia konsensus w planowaniu wspólnych inicjatyw kończył się
pozorną jednomyślnością. Pomysły otwarcie i z pełnym przekonaniem
artykułowane podczas prac zespołów problemowych stawały się pożywką dla uprawiania
prywaty w wymiarze biznesowym członków partnerstwa. Oczywiście niniejszy
przykład jest ewidentnym przykładem łamania zasad funkcjonowania partnerstwa.
Pojawiający się konflikt interesów nie jest jednak niczym nienaturalnym. Wręcz
przeciwnie, nie sztuką jest bowiem pisać w samych superlatywach, ale sztuką
jest otwarcie pisać o problemach, których rozwiązanie jest koniecznym elementem
niezbędnym dla trwania i rozwoju partnerstwa.
Dzięki dojrzałej postawie władz Partnerstwa ZIR sytuacje związane
z brakiem konsensusu na etapie planowania, a dalej na etapie wdrażania
właściwie nie miały miejsca, a negatywne zapędy „nieuczciwych partnerów” były
efektywnie eliminowane niemal w zarodku.
4.2.1.2. Zaufanie,
otwartość i jasność działań
W każdym partnerstwie niemalże konstytutywną cechą jest
zaufanie. Tam, gdzie jest zaufanie następuje efekt przenikania się, pewnego
zrozumienia problemów wspólnych dla różnych instytucji.
Zaufanie w partnerstwie jest kluczem do sukcesu. Dojrzałość partnerska, to
jednocześnie zrozumienie tej, jakże ważnej zasady. Zasady, łamanie której jest
z założenia przyczynkiem do niszczenia pożądanych wartości. Bez zachowania
powyższej zasady nie ma możliwości
zbudowania partnerstwa. Jest to, obok zasady równości, fundamentalna zasada dobrze funkcjonującego partnerstwa.
Wszyscy uczestnicy powinni otwarcie mówić o swoich oczekiwaniach.
Wszystkie decyzje, działania realizowane w ramach partnerstwa powinny być jawne
i uzasadnione a wszyscy członkowie, niezależnie od statusu społecznego,
funkcji, doświadczenia i szeregu czynników różnicujących poszczególnych
członków winni mieć pełne prawo dostępu do ogółu generowanych w ramach
pracy partnerskiej informacji.
Projekt „Kreujemy aktywne partnerstwo lokalne” był
zaczątkiem takich działań, które były wspierane przez liderów Partnerstwa ZIR,
jednak odnosząc się do przytoczonego wyżej przykładu nie zawsze niniejsza
zasada była prawidłowo postrzegana przez członków partnerstwa, podłożem czego
była ich niedojrzałość do udziału w partnerstwie. Nie chodzi w tym
przypadku o wskazywanie konkretnych przykładów, ale o wskazie wszystkim
członkom partnerstwa oraz wszystkim pragnącym przystąpić do partnerstwa, iż
wszelkie przejawy łamania obligatoryjnych zasad leżących u podłoża prawidłowego
funkcjonowania partnerstwa nie są aprobowane w Partnerstwie ZIR. Co więcej
władze Partnerstwa zawsze w sposób otwarty podkreślały idee leżące u podłoża
podjętej współpracy – przede wszystkim ukierunkowanej na rozwiązywanie
problemów tych osób, które same nie zawsze są w stanie poradzić sobie z dzisiejszą,
jakże trudną rzeczywistością w wymiarze społeczno-gospodarczym, a na Ziemi
Chełmskiej ściśle związanej z jakże trudnym rynkiem pracy.
4.2.1.3. Łagodzenie
konfliktów
Konflikt jest naturalnym elementem funkcjonowania każdej
organizacji niezależnie od stopnia sformalizowania jej struktur. Zatem w proces
budowania partnerstwa należy wpisać określenie ryzyka. Ważne jest, aby
poszczególni członkowie partnerstwa postrzegali siebie nawzajem nie jako
konkurentów, ale partnerów. Podczas działań podejmowanych w partnerstwie bardzo
często dochodzi do ujawniania się różnego rodzaju konfliktów interesów. Dlatego
poszczególni partnerzy powinni rozumieć formułę współpracy opartą na kooperacji
i wspólnym działaniu, czyli fundamencie efektywnej współpracy.
Wymiar ten jest prostą konsekwencją nieprzestrzegania wcześniej
opisanych zasad. Podłożem pojawiających się konfliktów w Partnerstwie ZIR była
z jednej strony niedojrzałość partnerów do udziału w partnerstwie, a z drugiej
strony brak ich kompetencji.
4.2.2. Koncentracja
na rzeczywistych problemach społeczności lokalnych
Partnerstwa z założenia winny być nastawione na rozwiązywanie
lokalnych problemów i podejmowanie inicjatyw zmierzających do wspierania
rozwoju lokalnego. Istotne jest, aby partnerstwa koncentrowały swoje działania
na realnie występujących problemach i podejmowały inicjatywy w obszarach
wymagających wsparcia. Do tego jednak niezbędna jest rzeczywista i aktualna
diagnoza obszarów problemowych w wymiarze ilościowo-jakościowym. Choć tak wiele
środków w ramach dostępnych funduszy europejskich lokowanych jest w
badaniach, analizach i diagnozach, to niestety, ale nikt nie zadbał o
dystrybucję opracowywanych informacji. Rozproszone i niepełne informacje nie
tyle, że nie pełnią swojej roli, to wręcz niejednokrotnie zniekształcają opis
rzeczywistości.
Budowanie partnerstw zgodnie z ideą polityki spójności miało
na celu wyrównywanie szans rozwojowych pomiędzy obszarami zmarginalizowanymi, a
obszarami wysoko rozwiniętymi. Choć media lokalne i regionalne „karmią” nas
informacjami o licznych sukcesach w pozyskiwaniu środków UE na realizację
działań rozwojowych na obszarze powiatów chełmskich i ogólnie całej
Lubelszczyzny, krótka diagnoza opracowana w oparciu o ogólnie dostępne dane
statystyczne pozwala nakreślić zasadniczo odmienny obraz rzeczywistości. Rzeczywistości
wskazującej wręcz na zupełnie odmienne, w kontekście rozwoju lokalnego i
regionalnego tendencje. Polska sięgając po fundusze europejskie, w swojej już
bogatej historii projektowej, może niewątpliwie pochwalić się wysokim wynikiem,
bo sięgającym ponad 185 mld zł. Jednak rzeczywisty udział środków zewnętrznych
to niewiele ponad 60% ogółu poniesionych wydatków. Ponad 73 mld zł, to wkład
krajowy.
Lubelszczyźnie, jako regionowi najmniej skutecznemu w pozyskiwaniu
dotacji wg wkładu na jednego mieszkańca przypadło dotychczas niewiele ponad 7
mld zł. Wkład na jednego mieszkańca województwa lubelskiego plasujący się na
poziomie 1 871,5 zł jest prawie o połowę niższy od wyniku zanotowanego dla województwa
najskuteczniejszego w absorpcji środków UE, tj. województwa śląskiego – 3
579,71 zł.
Nowa perspektywa finansowa, niestety, ale również nie
okazała być się dla Lubelszczyzny łaskawa. W przeliczeniu na jednego
mieszkańca województwo lubelskie osiąga wynik plasujący się na poziomie
zaledwie 60% wskaźnika krajowego. Oznacza to, iż dystans dzielący Lubelszczyznę
od regionów Polski zdecydowanie lepiej rozwiniętych sukcesywnie powiększa się w
wyniku ewidentnie mniejszego natężenia inwestycyjnego.
Jeżeli jednak Lubelszczyzna pozyskuje środki, to na co?
Największa skuteczność w pozyskiwaniu środków UE przejawia się w obszarze
Europejskiego Funduszu Społecznego (tzw. projekty miękkie: edukacyjne,
integracyjne itp.), gdzie wkład na jednego mieszkańca województwa lubelskiego
plasuje się na poziomie ponad 96% wskaźnika krajowego. Niestety w przypadku
Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego (którego celem jest wyrównywanie
różnic w stosunku do regionów bogatszych, lepiej rozwiniętych m. in. poprzez
rozwój infrastruktury i wsparcie przedsiębiorczości) wskaźnik lubelski, to
niespełna 52% wskaźnika krajowego. No cóż łatwiej szkolić, niż rozwijać
infrastrukturę. Tylko ile z tego wszystkiego zostanie rzeczywistych korzyści
dla Lubelszczyzny, a w tym dla powiatów chełmskich? Miejmy jednak nadzieję, że
wartość projektów realizowanych w województwie lubelskim w ramach działania
„Wzmocnienie potencjału administracji samorządowej” sięgająca prawie 20 mln zł
(ponad dwukrotnie więcej niż średnio w kraju) wkrótce przyniesie oczekiwane
korzyści.
4.2.3. Budowanie
partnerstw oddolnie na poziomie lokalnym
To, co z założenia winno sprzyjać budowaniu partnerstw, nie
zawsze jest możliwe do realizacji w wymiarze operacyjnym. Nieświadomość
społeczna w układzie międzysektorowym, to jednocześnie brak dobrych wzorców
kierowanych do tych, których problemy winny być rozwiązywane m. in. dzięki
aktywnej pracy partnerstw. To co z założenia winno stymulować rozwój partnerstw
lokalnych, tak naprawdę w wielu gminach powiatu chełmskiego nie istnieje.
Brak dobrych wzorców na poziomie JST oraz ich jednostek organizacyjnych często a
priori nie implikuje oddolnych inicjatyw społecznościowych, a czasem hamuje
drzemiący w społecznościach lokalnych potencjał. Oczywiście demagogią jest
twierdzenie, iż ogół JST jest temu winien, bo nie jest to prawdą. Z drugiej
strony należy wyraźnie podkreślić, iż JST, to zespół ludzi o często istotnie
różnych kompetencjach oraz zasadniczo odmiennej percepcji rzeczywistości.
Doświadczenie projektowe, m. in. związane z udziałem w przedsięwzięciach
wynikających z realizacji projektu „Chełmskie Centrum porad prawnych i obywatelskich”
oraz „Chełmski Ośrodek Ekonomii Społecznej” wskazują na wysoki poziom dyspersji
przedstawicieli poszczególnych organizacji/jednostek w utożsamianiu się z rzeczywistymi
problemami społecznymi, a tym samym możliwościami, jakie dają fundusze
europejskie pozwalające na rozwiązanie wielu z nich. Powodem tego jest przede
wszystkim deficyt wiedzy nt rzeczywistych, jakże zmienniczych w czasie warunków
rozwoju lokalnego, zwłaszcza w kontekście naszej akcesji do UE.
Bezpośrednie wizyty w poszczególnych gminach wskazały, iż poziom deklaratywności
jest zasadniczo odmienny od poziomu działalności operacyjnej tych jednostek.
Powiat chełmskie są niszowym obszarem w pryzmacie ekonomii społecznej, a
samo pojęcie oraz możliwości z niego wynikające są słabo zakorzenione w świadomości
nie tylko ogółu społeczeństwa, ale często również i przedstawicieli JST. Należy
jednak wyraźnie podkreślić, iż nie wszędzie jednak znajomość problematyki i
chęć poszerzenia wiedzy z zakresu ekonomii społecznej była na niskim poziomie. Największe zainteresowanie realizacją
działań skierowanych bezpośrednio do tych, których problemy mogą być skutecznie
rozwiązywane lub chociażby łagodzone odnotowano jedynie w dwóch gminach powiatu
chełmskiego: Wierzbica oraz Ruda-Huta, co
wskazuje na pozytywną chęć zmian niekorzystnych aspektów rzeczywistości tychże
gminach. Co zatem z pozostałymi gminami? Być może prorozwojowa postawa
dwóch wzorcowych gmin powiatu chełmskiego zostanie w końcu dostrzeżona przez
tych, którzy mają możliwość kreowania „pozytywnej” rzeczywistości w innych
społecznościach lokalnych. Jeżeli tak się jednak nie stanie należy mieć
nadzieję, że społeczeństwo w końcu dokona stosownej rewizji poglądów, a w
konsekwencji oddolnie podejmie działania skierowane na wybór, tych, dla których
empatia problemów społecznych nie jest terminem obcym.
Biorąc pod uwagę wyniki dostępnych badań pt. „Małe ojczyzny
– poczucie przynależności Polaków” opracowanych przez Centrum Badania Opinii
Społecznej okazuje się, że w ciągu pięciu minionych lat wyraźnie wzrosło
poczucie przynależności do społeczności lokalnej i miejscowości zamieszkania.
Wzrostowi tego rodzaju identyfikacji nie towarzyszył wzrost odsetka Polaków utożsamiających
się ze swoim regionem, krajem, czy też UE. Najwyższy odsetek deklaracji
świadczących o więzi ze społecznością lokalną zanotowany został wśród
rolników (77%), co można tłumaczyć tradycyjnym przywiązaniem tej grupy społeczno-zawodowej
do ziemi.
Wyniki te świadczą o wielkim potencjale drzemiącym w społecznościach wiejskich
właśnie w zakresie budowania partnerstw. Partnerstew wymagających jednak silnego
wsparcia zarówno o charakterze instytucjonalnym, doradczym oraz mentorskim. A
to zadanie winno być rezaliozwane na poziomie organów decyzyjnych. Dopóki
organy te nie podejmą trudu koordynowania inicjatyw partnerskich włączających w
ogół tych działań podmioty spoza gmin, dopóty szerokie spektrum potencjalnych
korzyści wynikających z realizowania inicjatyw partnerskich nie zagości na
Ziemi Chełmskiej.
Pojęcie spółdzielczości, często dziś kryjącej się pod innymi
nowymi terminami, jest głęboko zakorzenione w polskiej społeczności, a
zwłaszcza jest to element znamienny dla małych społeczności lokalnych. Zmieniły
się natomiast warunki zewnętrzne wpływające na zasadniczo odmienne warunki
funkcjonowania „związków spółdzielczych”, ale nie oznacza to, że nastąpiła
radykalna zmiana w świadomości społecznej.
4.2.4. Innowacyjność
i kompleksowość podejmowanych działań
Skuteczne działanie partnerstwa oraz jego rozwój wymaga
podejmowania skutecznych przedsięwzięć, które pozwolą na osiągnięcie zakładanych
rezultatów. Działania muszą być kompleksowe. Trudno jest realizować projekty na
rzecz rynku pracy bez zaangażowania na którymkolwiek z etapów przedsiębiorców.
Kompleksowość partnerstwa
przejawia w angażowaniu wszystkich partnerów, którzy mogą uzyskać korzyści z partnerstwa oraz podjęciu
wszystkich niezbędnych działań, bez których nie ma możliwości uzyskania pożądanego efektu.
Innowacyjność jest integralną
częścią każdego nowo tworzonego
partnerstwa. Skutecznie działające partnerstwa podejmują się realizacji
nowatorskich projektów, które charakteryzują się innowacyjnymi, wcześniej nie stosowanymi rozwiązaniami.
Tu jednak pojawia się kolejny problem – „co dla kogo jest innowacyjne”. Okazuje
się, że deficyt wiedzy u przedstawicieli instytucji partnerskich przekłada się
niejednokrotnie na błędne postrzeganie rzeczywistych wymiarów innowacyjności.
Kolejnym problemem jest zapewnienie kompleksowości podejmowanych działań. Po
pierwsze szereg ograniczeń prawnych, po drugie ograniczeń instytucjonalnych
oraz szereg innych czynników, a zwłaszcza również tych drzemiących po stronie
kapitału społecznego przekładają się na realizację zadań o charakterze
wybiórczym, incydentalnym.
Innowacyjność skuteczna, to
przede wszystkim innowacyjność w obszarze zarządzania. Jednak ten nowy model
zarządzania oparty na
współpracy, partnerstwo pomiędzy przełożonym, a każdym pracownikiem
indywidualnie doprowadził do rozkwitu wielkich przedsiębiorstw, jednak nie w naszym
regionie, ani kraju, a w krajach odległych od Polski pod wieloma
względami, m. in. geograficznym, ekonomicznym oraz społecznym. I
tu po raz kolejny jak bumerang powraca podstawowy problem realizacji inicjatyw
projektowych na wysokim, społecznie użytecznym poziomie. Niski poziom
kompetencji w zakresie rzeczywistej wartości dodanej wynikającej
z realizacji działań partnerskich stojący po stronie lokalnych decydentów
winien zostać jak najszybciej poddany szczegółowej rewizji, a w konsekwencji na
stałe wykorzeniony, na rzecz postaw proaktywnych i prorozwojowych skierowanych
przede wszystkim na intensyfikację działań poprawiających byt społeczności
lokalnych w wymiarze praktycznym, a nie tylko teoretycznym.
Tradycyjnie pojmowane zarządzanie w sferze publicznej oparte
na działaniach samej administracji przestaje być efektywne w rozwiązywaniu
lokalnych problemów. Znacznie lepsze efekty przynosi szeroka partycypacja
społeczna. Do tego trzeba jednak dojrzeć, trzeba umieć dostrzec i docenić rolę
kapitału społecznego. Od wielu lat obserwujemy ewolucję metod zarządzania: od wiosłowania do
sterowania – dziś rząd, samorząd ma nie tyle działać za obywateli, co raczej
sterować ich działaniami. Jego zdaniem właśnie partnerstwo pozwala
przejść od wiosłowania do sterowania. To oznacza zmianę
stosunków władzy – od tego żeby robić, do tego żeby sterować. Dzisiaj chcąc być efektywnym w
zarządzaniu sprawami publicznymi, konieczna jest wymiana informacji między
decydentami, a ludnością, konieczne są konsultacje i podejmowanie decyzji
wspólnie z mieszkańcami. Wymiana informacji to najbardziej podstawowa z form
partycypacji. Kolejne stadia partycypacji różnią się zaangażowaniem lokalnych
organizacji. Ostatnie z nich, zarazem najefektywniejsze dla partnerstwa, jest
współrządzenie.
Partnerstwa dają władzom lokalnym szansę na osiągnięcie
wyższej efektywności w realizowaniu projektów integracji społecznej. Sojusz
administracji i organizacji społecznych pozwala przede wszystkim na
zgromadzenie kompleksowej wiedzy o lokalnym środowisku, której nikt z osobna
nie jest w stanie posiąść. Siłą partnerstw jest zdolność do perfekcyjnego
wyczucia sytuacji i znajomość rzeczywistych problemów społeczności lokalnej.
Dla władzy samorządowej partnerstwa są szansą na wzmocnienie więzi z
organizacjami pozarządowymi działającymi na rzecz osób i środowisk zagrożonych
wykluczeniem społecznym.
Partnerstwa lokalne są elementem nowoczesnego systemu
zarządzania publicznego na poziomie lokalnym. Są one częścią wielopoziomowego
modelu działania, który łączy różne podmioty publiczne, społeczne, a nawet
prywatne. Ten model łączy potencjał rządzących i potencjał grup docelowych. Dla
samorządów partnerstwa bywają także swego rodzaju „narzędziem rządzenia”, a
także swoistym „centrów badań i ekspertyz” spraw lokalnych.
Administracja lokalna obecnie nie jest w stanie samodzielnie
gromadzić zasobów wiedzy, aby wykonywać coraz bardziej skomplikowane usługi m.
in. związane z integracją społeczną. Administracja nie jest również w
stanie sama planować i wdrażać programów rozwoju społecznego, ponieważ mają one
niezmiernie złożony charakter, a także wymagają czerpania wiedzy z różnych
źródeł. Wszelkie lokalne programy i strategie rozwoju wymagają łączenia wiedzy
i doświadczeń, które znajdują się w różnych grupach społecznych i instytucjach.
Synergia kapitału wiedzy, do której decydenci w pojedynkę nie zawsze mają
dostęp jest wymiarem, który niejednokrotnie stanowi jedyną szansę na poprawę
bytu społeczności lokalnych poprzez dostrzeżenie ich problemów, które z
perspektywy regionalnej, czy też krajowej nigdy by nie zostały dostrzeżone.
4.2.5. Poszerzanie
kręgu partnerskiego
Zasada ta jest kolejnym niezbędnym elementem dla rozwoju każdego
partnerstwa. Podejmowanie coraz to nowych działań i projektów wymaga zaangażowania
coraz większej liczby partnerów, których zadaniem jest wzmacnianie potencjału.
Formuła ta jest również niezbędna, w celu uniknięcia sztucznej elitarności członków partnerstwa, która
może powstać w wyniku sztucznego ograniczania dostępu do niego. Rozwój lokalny
wymaga zaangażowania jak najszerszej liczby przedstawicieli i członków
społeczności lokalnej
niezależnie od ich statusu społecznego i ekonomicznego.
Szkoda jednak, że to przede wszystkim bezpośrednie działania
liderów Partnerstwa ZIR prowadziły i nadal prowadzą do poszerzania kręgu
partnerów, a nie jest to naturalny ruch oddolny. A dzieje się tak przede
wszystkim dlatego, iż udział wielu partnerów
lokalnych w Partnerstwie ZIR ma wymiar stricte teoretyczny. Udział
w partnerstwie traktowany jest raczej jako obowiązek, jest przejawem realizacji
zasady „nie wypada nie należeć”. Postawa ta nie implikuje szeregu zamierzonych
działań leżących u podłoża funkcjonowania partnerstwa, a przede wszystkim
hamuje rozwój jakże dziś pożądanej partycypacji w rozwoju lokalnym w wymiarze
społeczno-gospodarczym.
5.
Przyszłość Partnerstwa ZIR
Aby zrozumieć, czym jest postawa w partnerstwie, należy
zauważyć bogactwo każdego człowieka: bogactwo emocjonalne, intelektualne,
sercowe, po prostu ludzkie. Jedyną miarodajną zmienną jest przecież człowiek.
Zasadniczo, jeżeli chcemy coś zmienić, to musimy zacząć od jednostki: czy ja
potrafię inaczej popatrzeć na coś, jeżeli ja jestem dyrektorem, jeżeli ja
pracuję na kogoś, czy zostałem wybrany przez kogoś. Warto sobie uświadomić, że
roli w partnerstwie nie wyznaczają role instytucjonalne jednostek. Wejście w
partnerstwo powinno wiązać się ze zmianą postawy, a ta może także oznaczać
pozostawienie na zewnątrz swojej roli instytucjonalnej. W partnerstwie wszyscy
są równi, zatem „dyrektorowanie w instytucji” nie daje żadnego prawa do poczucia
wyższości nad innym członkami partnerstwa. Jest to bariera, której nie wszyscy
są w stanie przełamać, co wynika z indywidualnych cech osobowościowych każdego
człowieka postrzeganego w sposób zindywidualizowany.
O dobrym funkcjonowaniu partnerstwa można mówić dopiero
wówczas, gdy osiąga ono swoje cele i wywiera pozytywny wpływ na rozwój lokalny.
Wpływ ten może być widoczny na obszarach takich jak rynek pracy, gospodarka,
edukacja i kultura. Jednak właściwe
osiągnięcie celów i trwałe, efektywne funkcjonowanie zależy od wielu
czynników. Jednym z najważniejszych jest odnalezienie przez zorganizowaną grupę
partnerską własnego miejsca w lokalnym otoczeniu społeczno-gospodarczym i w
związku z tym zaplanowanie takich działań, które będą odpowiedzią na
najistotniejsze problemy lokalnego środowiska. Można niestety znaleźć wiele przykładów, które wskazują
na nietrwałość i małą
efektywność tych partnerstw,
które podjęły działania nieadekwatne do potrzeb mieszkańców i instytucji
regionu. Dzieje się tak najczęściej,
gdy inicjatywy na rzecz rozwoju są planowane „przy biurku”, w
oderwaniu od rzeczywistości, bez uprzedniego przeprowadzenia rzetelnej
analizy sytuacji danego regionu, a poza instytucjami partnerskimi do współpracy
nie są zapraszani inni ważni przedstawiciele społecznoci lokalnych. W sytuacji takiej może wystąpić także
problem pokrywania się działań podejmowanych przez partnerstwo z działaniami
innych instytucji. Problemy te wynikają ze złego przepływu informacji, z braku
współpracy z innymi tego typu zespołami i pozyskiwania danych dotyczących ich
funkcjonowania, a zwłaszcza z braku szerszych konsultacji społecznych dotyczących
inicjatyw partnerstwa.
Niechęć do kompromisu. Wprawdzie w literaturze często podkreśla
się, że w Polsce jest trudno budować rozwiązania oparte na konsensusie,
ponieważ społeczeństwo polskie ma cechy społeczeństwa opartego na konflikcie,
co wynika z charakteru naszych zbiorowych dziejów „rozwijaliśmy się częściej w
rozmaitych formach starcia, aniżeli w formach negocjacji. I to jest pewna historyczna
spuścizna, która ma wpływ na to, co dzieje się współcześnie z dialogiem społecznym”,
to nie należy tego traktować jako usprawiedliwienia. Są to stereotypy, które
należy jak najszybciej zacząć przełamywać, a możliwości ku temu są realne
właśnie w ramach wspólnych inicjatyw partnerskich. „Brudne wspólnoty i brudny
kapitał społeczny” nie wpisują się w przyszłość Partnerstwa ZIR. Zawsze będą
istniały tendencje do nadużywania instytucji i ciał publicznych do działań
niezgodnych z ich podstawową funkcją i przeznaczeniem przez wąskie grupy interesów
skoncentrowane na realizacji partykularnych celów, to każdy, komu przeszłoby do
głowy wstępowanie do partnerstwa niezgodnie z jego przeznaczeniem z pewnością
szybko rozczaruje się.
Kolejne lata, to nowe wyzwania stojące przed Partnerstwem
ZIR. Najważniejszym jest jednak, że, choć wprawdzie niewielki odsetek członków
partnerstwa w ramach realizacji projektu „Kreujemy aktywne partnerstwo lokalne”
chciał skorzystać ze wsparcia projektowego, to trzeba mieć chociażby nadzieję,
że lektura niniejszej publikacji wzbogaci ich wiedzę oraz zainspiruje do nico
innego wymiaru działań.
Każde partnerstwo posiada zarówno słabe, jak i mocne strony.
Partnerstwo ZIR nie jest wyjątkiem. Na przestrzeni ostatnich dwóch lat
istnienia Partnerstwa ZIR wyłoniono zarówno szereg mocnych, jak i słabych
stron.
Mocne strony
-
oddolny charakter partnerstwa opartego na
współpracy i wzajemnej samopomocy,
-
wiedza,
-
wysoki potencjał ludzki,
-
łatwiejszy dostęp do aplikowania o środki
unijne,
-
udział kluczowych osób z punktu widzenia rozwoju
lokalnego w partnerstwie,
-
udział samorządu,
-
szerokie zaangażowanie,
-
wzajemna współpraca,
-
współpraca międzynarodowa, szczególnie widoczna
w zakresie współpracy na linii Polska-Ukraina,
-
organizacja spotkań z sygnatariuszami
partnerstwa (seminaria, konferencje),
-
realizowanie wspólnych projektów,
-
świadomość istnienia szeregu problemów
lokalnych, znajomość ich rozmiarów, przyczyn i związanych z tym potrzeb
społeczności lokalnej,
-
integracja społeczności lokalnej.
Słabe strony
-
brak kreatywności partnerów (znacząca liczba
nieaktywnych partnerów),
-
bak spójności w dążeniu do celu partnerstwa,
-
niewystarczająca umiejętność długofalowego
planowania działań własnej organizacji przez poszczególnych sygnatariuszy,
-
oglądanie się na innych sygnatariuszy, brak
inicjatywy wychodzącej indywidualnie od poszczególnych sygnatariuszy,
-
osłabienie działalności zespołów problemowych i
brak konkretnych rezultatów ich inicjatyw,
-
brak chęci realizacji wyłonionych wniosków,
odkładanie tego na późniejszy termin,
-
brak jasno określonej misji i wizji partnerstwa,
-
niesprecyzowany sposób podejmowania kluczowych
decyzji w partnerstwie,
-
mały potencjał organizacji członkowskich,
-
występująca rotacja kadr w organizacjach
członkowskich,
-
niewystarczająca komunikacja między
organizacjami członkowskimi,
-
mała rozpoznawalność partnerstwa w regionie i w
powiatach.
Świadomość istnienia słabych stron sprawia, iż
przedstawiciele partnerstwa dążą do zmian i pracują nad tym, aby było ich
jak najmniej. Kreatywna postawa połączona z konstruktywną krytyką była
niejednokrotnie źródłem inspiracji do nowych działań sygnatariuszy Partnerstwa.
Jednak intensyfikacja tych działań nie była imponująca, co wynikało z
dominującej, biernej postawy wielu członków Partnerstwa. Jednak biorąc pod
uwagę szanse jakie stoją przed Partnerstwem, a bezpośrednio wynikające z
dokumentów strategicznych UE z pełną odpowiedzialnością można stwierdzić, iż
nie był to czas stracony, a szereg potencjalnych korzyści wynikających ze
współpracy partnerskiej nie oddala się od Ziemi Chełmskiej, a przybliża się do
niej. Chodzi jednak o to, by nie dopuścić by okres oczekiwania był zbyt długi.
Szanse
-
możliwość realizacji projektów partnerskich dofinansowanych
ze środków unijnych w oparciu o potencjał i doświadczenie organizacji
członkowskich,
-
możliwość wymiany tzw. „dobrych praktyk” między
organizacjami członkowskimi,
-
wzmocnienie potencjału organizacji członkowskich
(profesjonalizacja działań oraz wsparcie instytucjonalne i infrastrukturalne),
-
zwiększenie zakresu oferty wsparcia skierowanego
do organizacji członkowskich,
-
zwiększenie liczby organizacji członkowskich,
-
integracja i konsolidacja działań organizacji
członkowskich w ramach partnerstwa,
-
rozwój współpracy międzysektorowej,
-
rozwój monitoringu i rzecznictwa obywatelskiego,
-
optymalizacja wykorzystania zasobów organizacji
członkowskich (ludzkich, technicznych i finansowych) w rozwój partnerstwa,
-
rozwój mediów obywatelskich,
-
stworzenie trwałych podstaw instytucjonalnych do
dalszej pracy partnerstwa (biuro z zapleczem logistycznym).
Zagrożenia
-
nieprzychylność lokalnych władz samorządowych postrzegających
często działania partnerstwa, jako działania konkurencyjne,
-
słaba znajomość obszaru działalności innych
organizacji członkowskich (dublowanie działań),
-
rozdrobnienie organizacji partnerskich wokół
inicjatyw finansowanych w ramach funduszy europejskich,
-
prymat władzy nad prymatem współdziałania
zgodnie z określonymi celami partnerstwa,
-
niekorzystne stereotypy i uprzedzenia wokół
wolontariatu i pracy w partnerstwie,
-
brak wsparcia instytucjonalnego wraz z
zakończeniem realizacji projektu „Kreujemy aktywne partnerstwo lokalne”.
Podstawowym problem funkcjonowania partnerstwa ZIR jest mały
potencjał organizacji oraz mała aktywność społeczna. Kumulacja tych czynników
przekłada się na niską efektywność partnerstwa w kontekście założonych celów.
Mały potencjał
organizacji
-
niski
poziom profesjonalizacji działań organizacji – brak planów rozwojowych,
małe doświadczenie w aplikowaniu o środki unijne w ramach współpracy
partnerskiej,
-
niski
potencjał instytucjonalny organizacji – problemy finansowe, braki kadrowe w
zakresie stałego personelu obsługowego, niewystarczająca aktywność członków
organizacji, promocja nie wykorzystująca szeregu mediów oraz brak wsparcia w
tym obszarze,
-
niski
potencjał infrastrukturalny organizacji – niezadawalające warunki
techniczno-lokalowe, niewielki stopień wykorzystywania nowoczesnych technik
komunikacyjno-informacyjnych (ICT), słabe wyposażenie w sprzęt biurowy,
właściwie wyposażenie „czasowe” związane z realizacją projektów.
Mała aktywność
społeczna
-
niewystarczająca współpraca międzysektorowa – niedostateczna wymiana informacji
między partnerami, spostrzeganie działań partnerskich jako działań
konkurencyjnych przez podmioty partnerskie, w tym również lokalne władze
samorządowe, niewykorzystany potencjał społeczny jaki daje wielosektorowe
partnerstwo,
-
mała aktywność obywatelska – bierna postawa społeczności lokalnej,
stereotypowe spostrzeganie wolontariatu i pracy w trzecim sektorze,
-
niski stopień rzecznictwa obywatelskiego i
działań monitorujących –
małe zaangażowanie przedstawicieli organizacji partnerskich z trzeciego sektora
w konsultacje społeczne i tzw. „działania strażnicze“.
Mały potencjał
partnerstwa
-
uprzedzenia do tworzenia partnerstw lokalnych
– mała świadomość z korzyści
w uczestnictwie w partnerstwie, niedostateczne działania promocyjno-informacyjne
partnerstwa, mała rozpoznawalność partnerstwa na szczeblu regionalnym i
lokalnym, słabość mediów obywatelskich,
-
słabość strukturalno-organizacyjna
partnerstwa –słaba koordynacja wspólnych działań, słaba identyfikacja przedstawicieli
organizacji partnerskich z Partnerstwem,
-
niedostateczna komunikacja pomiędzy
organizacjami – słaby przepływ informacji, mała liczba wspólnych spotkań
integracyjnych, nieaktualne dane o partnerach.
Misja – synergia
działania partnerów
Podejmowanie działań ukierunkowanych na rzecz społeczności
lokalnych wpływających na wyrównywanie ich szans rozwojowych poprzez wzajemną
pomoc, wymianę wiedzy i doświadczeń oraz podejmowanie wspólnych działań,
opierając się na współpracy partnerskiej i optymalnym wykorzystaniu potencjału
organizacji członkowskich na terenie powiatów chełmskich.
Wizja – od inspiracji
do działania
Wzajemne permanentne wsparcie, kooperacja, integracja i konsolidacja
wspólnych inicjatywy i przedsięwzięć służących podniesieniu jakości
podejmowanych działań, ich intensyfikacja w odniesieniu do rzeczywistych
potrzeb społeczno-gospodarczych powiatów chełmskich, a w konsekwencji
wypracowanie wspólnego, trwałego sukcesu.
Cele strategiczne
-
Zwiększenie potencjału partnerstwa.
-
Budowanie warunków sprzyjających rozwojowi.
-
Budowanie trwałych podstaw społeczeństwa obywatelskiego.
-
Kreowanie pozytywnego wizerunku partnerstwa.
-
Promocja powiatów chełmskich, jako miejsca
przyjaznego inwestorom/podmiotom zewnętrznym.
Cele operacyjne
-
Wzmocnienie profesjonalizacji działań
organizacji członkowskich.
-
Wzmocnienie instytucjonalne organizacji
członkowskich.
-
Wzmocnienie infrastrukturalne organizacji
członkowskich.
-
Rozwój współpracy międzysektorowej.
-
Wzmocnienie poziomu rozwoju
strukturalno-organizacyjnego partnerstwa.
-
Partycypacja społeczna poprzez budowanie
mechanizmów sprzyjających aktywności obywatelskiej.
-
Diagnoza efektywności podejmowanych działań
poprzez budowanie mechanizmów pozwalających na prowadzenie monitoringu i
ewaluacji.
-
Wzajemne wspieranie działań
informacyjno-promocyjnych na zasadach równościowych.
-
Poprawa systemu komunikacji między organizacjami
członkowskimi.
-
Promowanie produktów lokalnych/przedsiębiorstw
m. in. za pośrednictwem stron internetowych.
Określenie misji, wizji oraz celów stojących przed
Partnerstwem ZIR, to również konieczność ścisłego określenia planów działań na
kolejne lata pracy. Wraz z upływem kadencji władz Partnerstwa (luty 2010 r.)
niezbędnym będzie ścisłe i precyzyjne określenie planowanych do zrealizowania
działań zarówno w bliskiej, jak i dalszej perspektywie czasowej.
5.4.
Uwarunkowania rozwojowe
Zarówno w procesie tworzenia, jak i działania partnerstwa
występuje szereg barier, wynikających głównie ze specyfiki danej społeczności oraz uwarunkowań organizacyjnych
i infrastrukturalnych. Najważniejszym jest ich szybkie i sprawne diagnozowanie,
oraz podejmowanie działań zmierzających do ich zniesienia lub minimalizacji. Ważne,
by zdiagnozowane bariery przełamywać wspólnie przez dyskusję, nie tylko na
poziomie władz partnerstwa, ale w wymiarze umożliwiającym udział wszystkich
zainteresowanych członków partnerstwa. Oczywiście duża liczba partnerów, jak ma
to miejsce w Partnerstwie ZIR wymaga rozwiązań systemowych w tym zakresie. Szczere
przedstawienie zdiagnozowanych problemów przez lidera ułatwia pracę partnerstwa,
ale i przeciwdziała konfliktom, a także bierności w pracy partnerstwa. Ten wymiar funkcjonowania Partnerstwa
realizowany był m. in. w ramach seminariów realizowanych w ramach projektu
„Kreujemy aktywne partnerstwo lokalne”. Potencjał uczestników spotkań połączony
z umiejętnym moderowaniem prowadzonych dyskusji prowadził do
profesjonalnej i rzeczowej wymiany poglądów w wymiarze umożliwiającym
poszukiwanie i wskazywanie racjonalnych rozwiązań w obszarach problemowych.
Katalog barier związanych z zawiązywaniem i pracą partnerstw
ma z założenia nieskończony zakres. Ważnym jest jednak posiadanie wiedzy w tym
obszarze w oparciu o doświadczenia również innych partnerstw. Sytuacja ta,
choć często niedoceniania, bądź traktowana na zasadzie „nas to nie dotyczy”
jest a priori błędna. Każda nieszablonowa sytuacja, przede wszystkim związana
z pojawieniem się konfliktu, może być powodem paniki o ile wiedza, iż to,
co się stało, choć nie jest przyjemne, to jest naturalne od razu przekłada się
na podejmowanie dojrzałych i racjonalnych działań.
Deficyt wzajemnego
zaufania wśród Polaków. Obecnie zaledwie 14% Polaków uważa, że można zaufać
innym ludziom. Niespełna 82% twierdzi, że wobec ludzi trzeba być ostrożnym.
Odsetek osób tak uważających wzrastał systematycznie w ostatnich latach.
Jeszcze w 2002 r. takiego zdania było 73% Polaków. Dla porównania 72% Duńczyków
jest przekonanych, że innym można zaufać. Tak niski poziom kapitału społecznego
polskiego społeczeństwa sprawia, że realizacja wielu istotnych przedsięwzięć
społecznych jest albo trudna, albo wręcz niemożliwa. Zaufanie pełni zazwyczaj
rolę swoistej oliwy w dzisiejszych mechanizmach życia społecznego. Napędza ich
tryby działania i funkcje dostosowawcze. W wielu instytucjach i organizacjach
występuje problem, który określa się mianem niskiej elastyczności poznawczej
(dysonans poznawczy) niektórych ich uczestników. Przejawia się to w niskim
poziomie otwartości na nowe poglądy, informacje, czy postawy. Czasami może to
przybierać nawet postać unikania dyskusji. Tymczasem, charakter pracy w
partnerstwach wymaga ducha krytycznej analizy wobec przedstawianych propozycji.
Ponadto głębokim sensem partnerstw jest innowacyjność w działaniu i
rozwiązywaniu skomplikowanych kwestii lokalnych.
Prawo do podejmowania
inicjatyw wymaga wolności. Jeśli mieszkaniec ma być aktorem życia społecznego,
musi mieć swobodę działania. Nadmiar przepisów i administracji tę swobodę
mu ogranicza. To nie przepis, a ludzie sprawiają, że państwo działa. Bez ludzi
państwo jest puste, otoczka formalna powinna być miękka, ułatwiając tym samym
działalność obywatelom. Właściwa postawa aktorów partnerstwa warunkuje jego efektywne
zbudowanie. Bardzo ważne jest, aby partnerzy mieli poczucie bezpieczeństwa,
byli pewni swojej pozycji. Partnerstwo wymaga wzajemnego zrozumienia, również
na poziomie języka i pojęć jakimi operują jego uczestnicy oraz bezpośrednich
relacji.
Kolejnym kluczem do
sukcesu partnerstwa jest „zrozumienie terytorium”. Partnerstwo powinno być
skupione nie wokół projektu, ale wokół terytorium. Efektywne partnerstwo wymaga
wspólnej wizji danego terytorium i jego potrzeb. Aby dobrze określić istniejące
potrzeby trzeba uzyskać dane niezbędne do analiz terytorium. Jednak bez
podstawowej wiedzy i informacji, nie można przejść do działalności. Każda
społeczność musi odpowiedzieć sobie na pytanie, czy potrafi mieć wspólną wizję
swojego terytorium i jego potrzeb. Partnerzy muszą umieć spojrzeć na sprawy
swojego terytorium w układzie horyzontalnym i wertykalnym, a w konsekwencji przełożyć je na wizję przyszłości.
Należy również nauczyć się dzielenia swoimi wizjami przyszłości,
zarówno tej pozytywnej, jak i tej negatywnej.
Budowanie silnych
partnerstw lokalnych wymaga silnych organizacji pozarządowych, a także
wzmocnienia potencjału partnerów społecznych. Zbyt słaby potencjał,
rozdrobnienie sektora pozarządowego, brak odpowiedniego zaplecza eksperckiego,
wreszcie brak możliwości wpływania na wszystkich poziomach w jednakowy sposób
na realizację zadań publicznych jest niewątpliwie dużą barierą. I tu olbrzymie
znacznie mają zapisy zawarte w Programie Operacyjnym Kapitał Ludzki. Najważniejsze
są trzy zadania wspierające uczestniczenie aktorów partnerstwa w procesie
realizacji Strategii Lizbońskiej, czyli w budowaniu kapitału społecznego. Pierwszym
zadaniem jest rozwój i wsparcie procesu konsultacji społecznych. PO KL
przewiduje, zarówno tworzenie dobrych praktyk, jak i ich upowszechnianie. Ważne
jest też wsparcie eksperckie w tym zakresie dla organizacji pozarządowych
i partnerów społecznych. W jego ramach proponowana jest realizacja projektów
indywidualnych, tworzenie innowacyjnych metod konsultacji społecznych, które
włączałyby w proces współdecydowania o rozwoju danego regionu czy danej gminy
jak najwięcej osób. Drugim elementem wzmocnienia uczestników partnerstwa jest
tworzenie centrów wsparcia. Rozproszenie organizacji pozarządowych, bardzo
często też rozdrobnienie partnerów społecznych – związków zawodowych i
organizacji pracodawców na szczeblu lokalnym – powoduje, że nie są one z jednej
strony traktowane jako poważny partner do rozmów o przyszłości i rozwoju regionu,
z drugiej nie są one też zdolne podejmować szerszych inicjatyw. Trzecim
elementem jest postulat federalizacji. Nie chodzi oczywiście o łączenie na
siłę, ale o federalizację, czyli grupowanie się partnerów społecznych oraz
organizacji pozarządowych w szersze porozumienia, mające na celu lepsze
realizowanie zadań publicznych na danym terytorium.
Jest pewien projekt,
są partnerzy, partnerzy rozdzielają sobie zadania i co się okazuje? Pewną
prawidłowością realizowanych projektów jest to, że po pierwsze zazwyczaj lider
projektu skupia wokół siebie najwięcej zadań, a często nie zadań, a środków,
czyli inni partnerzy są w pewien sposób dyskryminowani. Druga rzecz, to brak
oddolnego charakteru podejmowanych inicjatyw. Nie rozmawiamy z ludźmi
zainteresowanymi, nie pytamy jakie są ich potrzeby, tylko my, jako projektodawcy
projektujemy rozwiązania z naszego punktu widzenia najlepsze, a potem
poszukujemy przedstawicieli grupy docelowej. A to przecież przedstawiciele grupy docelowej
winni być w tym procesie najważniejsi.
Dialog społeczny
– nie jest to tylko idea i wartość, ale także metoda zarządzania, Dialog społeczny
jest niezbędny do tego, aby partnerstwa na poziomie lokalnym mogły się
rozwijać. Oczywiście partnerstwo
powinno służyć rozwiązywaniu bardzo konkretnego problemu. W tym przypadku
potrzebna jest dobra identyfikacja tego problemu, dobra diagnoza, ale także określenie
instrumentów, za pomocą których możemy ten problem rozwiązać. No i oczywiście
pewna wspólnota celów, organizacji, instytucji, które się zaangażują w
rozwiązywanie tego problemu.
Przeszkody
formalno-prawne: brak infrastruktury regulacyjnej określającej reguły
tworzenia trwałych partnerstw między lokalnymi instytucjami publicznymi a podmiotami
społecznymi i prywatnymi, nie ma formuły prawnej dla działania trwałych
lokalnych partnerstw społecznych, brak sprecyzowania formuły partnerstwa w
ustawach związanych z funkcjonowaniem instytucji pomocy społecznej oraz
instytucji rynku pracy.
W wielu krajach UE partnerstwa lokalne stały się jednym z ważniejszych
sposobów na radzenie sobie z problemami związanymi ze zjawiskiem rosnącego
wykluczenia społecznego i potrzebą reintegracji społecznej tych, którzy sami
nie potrafią zapewnić sobie warunków do rozwoju i utrzymania. W znacznej
części partnerstwa umożliwiają reintegrację osób zagrożonych wykluczeniem
poprzez zastosowanie mechanizmów włączania ich w rynek pracy.
Partnerstwa uzupełniają i wspomagają działania samorządów
lokalnych i ich instytucji. Dzięki swojemu szerokiemu składowi dysponują zwykle
większą zdolnością do wykonywania usług społecznych. Niektóre z tych usług mogą
być trudne do wykonania dla administracji, ponieważ usługi społeczne wymagają
między innymi specyficznego zaangażowania o charakterze nieformalnym, czy nawet
osobistym. Partnerstwa są próbą wyjścia poza tradycyjne podziały kompetencji
istniejące między instytucjami publicznymi. W obecnej dobie większość
najtrudniejszych problemów społecznych ma charakter przekrojowy. Wypływa stąd
potrzeba współpracy i wzajemnej koordynacji między instytucjami.
Jedną z podstawowych barier, na jakie napotyka partnerstwo w
obszarze swojego funkcjonowania to czynnik ludzki. Brak wiedzy, umiejętności, zaangażowania, a także
tzw. słomiany zapał i brak długotrwałej motywacji zdecydowanie utrudniają budowanie
dobrego zespołu partnerskiego. Aby założone
cele partnerstwa były konsekwentnie i efektywnie realizowane, wymaga to wspólnego
wysiłku wszystkich, którzy rozumieją, iż droga do rozwiązania wielu problemów
w obszarze społeczno-gospodarczym prowadzi właśnie przez partnerstwo. Realizowane
działania winny ponadto podlegać permanentnej ocenie i modyfikacji i prowadziłyby
do wielostronnego rozwoju i integracji środowiska lokalnego. Nie jest to
miejsce dla „zatwardziałych malkontentów”.
6.
Potencjalni beneficjenci inicjatyw partnerskich
– studium przypadku [Jan Daszkiewicz]
Rola domów dziecka na drodze usamodzielnia się wychowanków.
Domy dziecka istnieją w polskiej rzeczywistości od dawna.
Niejednokrotnie losy dziejowe naszego kraju przyczyniały się do ich powstania,
rozwoju ale także i upadku. Lata międzywojenne oraz lata wojny, gdzie
rodziny były dziesiątkowane a dzieci pozostawione samym sobie tłumaczyły
konieczność powstania takich instytucji. I jakoś tak z rozmachu pozostało tak
do dziś. Owszem, możemy uskarżać się na miniony ustrój socjalistyczny, który
przyczynił się do ich „rozkwitu” ale także musimy pamiętać, że to w owych
czasach nasze uczelnie wyższe zaczęły kształcić i do dziś wykształciły ogromne
rzesze specjalistów z zakresu opieki, wychowania oraz zawodów im pokrewnych. Od
tego czasu możemy mówić o posiadaniu w naszym kraju wykwalifikowanej kadry
pedagogicznej, której zadaniem była opieka i właściwe wychowanie młodego polaka
zdolnego po wyjściu z instytucji o charakterze opiekuńczo-wychowawczym do samodzielnego
życia w społeczeństwie. Nie możemy też przemilczeć ostatnich lat w naszej
wolnej ojczyźnie i tzw. euro sieroctwa.
Miliony młodych polaków posiadający własne potomstwo po wstąpieniu naszego
kraju do wspólnoty państw europejskich wyemigrowało w poszukiwaniu chleba
pozostawiając swoje rodziny samym sobie. Dzieci wychowywane w niepełnych
rodzinach po raz kolejny zasiliły kurczące się domy dziecka. Natomiast rodziny
zastępcze, w których pokładano nadzieję na uzdrowienie systemu opieki i wychowania
wtedy, tak jak i dziś zajęły w tym temacie marginalne miejsce. Ich sytuacja od
lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia do dnia dzisiejszego tylko nieznacznie
się poprawiła.
Ale wróćmy do domów dziecka, które w ostatnich czasach
uległy daleko idącej transformacji chociażby w związku z dochodzeniem naszego
kraju- członka UE - do europejskich standardów w zakresie opieki i wychowania.
W tej kwestii w ostatnich kilku latach zmieniło się wiele, choć jak wiemy
termin dojścia do tychże standardów został przesunięty do 2010 r. ze względu na
trudności ekonomiczne oraz ogólnoświatowy kryzys finansowy.
Domy Dziecka w dzisiejszej Polsce to domy bardziej
humanitarne, bardziej kameralne i lepiej wyposażone. To domy materialnie lepiej przygotowane i bardziej nastawione na wychowanie w
systemie rodzinkowym.
Ale lepsze i nowocześniejsze wyposażenie domów to nie
wszystko. Restrukturyzacja swoim zasięgiem powinna obejmować także, a może i
przede wszystkim potencjał ludzki. A bywa często tak, że tego nie czyni.
Człowiek wykształcony, choćby i specjalista często „zapętla” się w swoim
zachowaniu i nie jest w stanie zmienić swoich zawodowych nawyków. Zatem nie ma
co się dziwić, że postępuje tak samo jak kiedyś, że tak samo wykonuje swoje
obowiązki i równie podobny ma pogląd na sprawy opieki i wychowania jak kiedyś.
W dalszym ciągu w tego typu placówkach panuje moda na
wyręczanie młodego człowieka w jego podstawowych obowiązkach. Młody
człowiek nie gotuje, nie przygotowuje sobie posiłków, nie zmywa po sobie, nie
sprząta swojego domu, nie wykonuje prac ogólnie użytecznych dla swojego
środowiska. Powszechna komercjalizacja na wzór hotelowej wciąż dominuje w tego
typu placówkach. Stołówkowe żywienie
dzieci z całym arsenałem kucharek, zaopatrzeniowców, intendentów z okienka,
dalekie jest tego naturalnego, bo domowemu. Cały arsenał sprzątaczek,
konserwatorów, kierowców, pracowników pionu administracyjnego, praczek skutecznie
odgradza młodego człowieka od choćby znikomego wysiłku fizycznego. „Przecież
nie będziemy wyręczać dorosłych w ich własnej pracy za którą otrzymują
comiesięczne wynagrodzenie” – mawiają starsi wychowankowie i odchodzą do swoich
pokoi. - „Naszym obowiązkiem jest nauka” – dodają.
Nie dziwi nikogo fakt przekadrowania instytucji. Przecież w
dobie nadzwyczaj dużego bezrobocia chroni się miejsca pracy, a związki zawodowe
do upadłego walczą o utrzymanie każdego stanowiska pracy dla swoich członków. Przecież
niepolityczne jest „posyłanie na bruk” ludzi, którzy nam zaufali – mówimy.
W ostatnich latach państwo polskie położyło większy nacisk
na rozwój opieki społecznej a ta pracując w terenie z rodzinami zagrożonymi
patologią społeczną przyczyniła się do zmniejszenia napływu kolejnych
młodocianych podopiecznych do placówek opieki całodobowej. W międzyczasie
powstało wiele świetlic socjoterapeutycznych i różnego rodzaju młodzieżowych klubów
środowiskowych mających za zadanie wspierać młodego człowieka w jego naturalnym
środowisku na zasadzie wsparcia dziennego.
Wydaje się zatem, że cały szkopuł obecnych problemów domów
dziecka opiera się na braku ich plastyczności w ideowym i administracyjnym
przeobrażaniu się. Potrzeba jest nowocześnie zarządzających dyrektorów
otwartych na szybkie zmiany społeczno-polityczne. Potrzeba jest zarządców
kreatywnych, którzy poprzez przebranżowienie stanowisk pracy dadzą swoim podwładnym
sensowną pracę i godziwą płacę. Pracę, która nie wyręcza wychowanka w jego codziennym
poznawaniu świata, lecz zdopinguje go i zmobilizuje do wspólnego działania. Możliwym
jest także, aby oba piony każdej placówki: pedagogiczny i administracyjny
pracując wg określonych wytycznych dały szanse młodemu człowiekowi zaistnieć
„tu i teraz” bez obawy o wzajemne się wyręczanie. Ale aby to było możliwym
konieczna jest zgoda obu stron pracujących na dobro dziecka.
Kolejnym krokiem powinno być organizowanie grup usamodzielnień
– dla młodzieży starszej i grup autonomicznych dla wychowanków
pełnoletnich pobierających naukę, w których wraz z rosnącym wiekiem
wychowanków nakładać się na nich będzie coraz więcej obowiązków wynikających z
samoobsługi i samo egzystencji. Nauczyciel-wychowawca w takiej grupie powinien
ograniczyć się do częściowej obecności, do nadzoru i rozliczania wychowanka z
jego dokonań zgodnie z metodą: „stawiania zadań” oraz dawania mu wsparcia w
sytuacjach kryzysowych. Taki model ma
już swoje początki w polskich domach dziecka. Jako nowy napotyka na wiele
przeszkód i trudności łącznie z brakiem przychylności ze strony pedagogów z
dłuższym stażem pracy. Mieszkania chronione to ostatni etap na drodze w
usamodzielnianiu się wychowanków. Nauczyciel – wychowawca to wychowawca
doglądający swoich dorosłych podopiecznych od czasu do czasu, nadzorujący
comiesięcznie rozliczanie się z ich opłat i wyników w szkole czy pracy.
Sensownym byłoby, aby okres pobytu wychowanka w takim mieszkaniu nie
przekraczał okresu trzech lat.
[1] Boschee
J., Migracja od innowacyjności do przedsiębiorczości: Ewolucja organizacji non-profi t w kierunku
trwałego rozwoju i samowystarczalności [w:] Przedsiębiorstwo społeczne.
Antologia kluczowych tekstów, FISE, Warszawa 2008.
[2] Długosz
D., Tański M., Wygnański J. J., Obywatele współdecydują. Przewodnik po
partycypacji społecznej, Stowarzyszenie na rzecz Forum Inicjatyw Samorządowych,
Warszawa 2005.
[3] Dryll I.,
Ekonomia społeczna: hit, czy… kit? [w:] www.bankier.pl.
[4] Feliksiak
M., Opinie o funkcjonowaniu demokracji w Polsce. Komunikat z badań,
Centrum Badania Opinii Społecznej, Warszawa 2009.
[5] Frieske
W., Poławski P., Sroka J., Demokracja partycypacyjna: dynamika instytucji i
uwarunkowania rozwoju, Instytut Pracy i Spraw Socjalnych, Warszawa 2008.
[6] Hołoga O.,
Przedsiębiorcy nie chcą partnerstw lokalnych? [w:] www.fundusze-europejskie.pl.
[7] Jaśkiewicz
A., Małe ojczyzny – poczucie przynależności Polaków, Centrum Badania Opinii Społecznej,
Warszawa 2009.
[8] Jegorow
D., Odmienność regionalna skuteczności wykorzystania środków polityki spójności
dla celów krajowej polityki regionalnej – rekomendacje dla wzmocnienia Krajowej
Strategii Rozwoju Regionalnego, Stowarzyszenie Rozwoju Aktywności Społecznej
„Triada”, Chełm 2009.
[9] Kawałko
B., Nowy model formułowania strategii rozwoju województwa lubelskiego wobec
wyzwań polityki spójności Unii Europejskiej po 2013 r. Departament Strategii i
Rozwoju Regionalnego Urzędu Marszałkowskiego w Lublinie, Lublin 2009.
[10]
Kaźmierczak T. [red.], W poszukiwaniu strategii
pobudzania oddolnego rozwoju społeczności wiejskich, Instytut Spraw
Publicznych, Warszawa 2008.
[11]
Kaźmierczak T., Rymsza M., Strategia Interwencji
Partnerskiej, czyli jak pobudzać procesy oddolnego rozwoju społeczności
wiejskich, In sty tut Spraw Publicznych, Warszawa 2008.
[12]
Kicia M., Lubelszczyzna wśród najbiedniejszych
regionów w Polsce, Instytut Ekonomii UMCS, www.dziennikwschodni.pl.
[13]
Klimczuk Z., Dec W., Strategia rozwoju
regionalnej sieci Punktów Partnera Lokalnego Lubelskiego Ośrodka Samopomocy w
województwie lubelskim na lata: 2009-2012. Raport z badań, Lubelski Ośrodek
Samopomocy, Lublin 2009.
[14]
Nojszewska E., Podstawy ekonomii, WSiP, Warszawa
2005.
[15]
Osajda-Matczak M., W stronę polskiego modelu
gospodarki społecznej, Instytut Spraw Publicznych, Warszawa 2008.
[16]
Polakowski D., Rogala P., Tomeczek A.,
Podręcznik uczestnika warsztatów partycypacyjnego modelu budowania strategii
rozwiązywania problemów społecznych w gminach, Poakcesyjny Program Wspierania Obszarów
Wiejskich, Bank Światowy, Warszawa
2008.
[17]
Rybczyńska A., Biznes odpowiedzialny. Utopia?
[w:] http://gb.pl.
[18]
Sobolewski A. [red.], Przez współpracę do
sukcesu, Partnerstwo lokalne na rynku pracy, Departament Rynku Pracy,
Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, Warszawa 2007.
[19]
Strategia Rozwoju Społeczno–Gospodarczego Polski
Wschodniej do Roku 2020, MRR, Warszawa 2008.
[20]
Winiecki J., Ekonomia jest zawsze społeczna [w:]
www.liberte.pl/spoeczestwo/.
[21]
Woś A. [red.], Wybrane zagadnienia z ekonomii
politycznej, UMCS w Lublinie, Wydział Ekonomiczny, Lublin 1974.
***
[1] Analiza
wdrażania Zintegrowanego Programu Operacyjnego Rozwoju Regionalnego 2004-2006 w
województwie lubelskim, Urząd Marszałkowski Województwa Lubelskiego w Lublinie,
Departament Strategii i Rozwoju Regionalnego, Lublin 2009.
[2] Forum
Partnerstwa Lokalnego [w:] Centrum Partnerstwa Społecznego „Dialog”,
21.02.2008.
[3] Produkt
krajowy brutto. Rachunki regionalne w 2007 r., Urząd Statystyczny w Katowicach,
Katowice 2009.
[4] Regiony
Polski, Główny Urząd Statystyczny, Warszawa 2009.
[5] Rekomendacje
dla rozwoju partnerstwa lokalnego w Polsce [w:] Centrum Partnerstwa Społecznego
„Dialog”, www.cpsdialog.pl.
[6] www.dziennikwschodni.pl.
Zyski
i pracownicy
J.
Boschee, Migracja
od innowacyjności do przedsiębiorczości:
Ewolucja organizacji non-profi t w kierunku trwałego rozwoju i
samowystarczalności [w:] Przedsiębiorstwo
społeczne. Antologia kluczowych tekstów,
FISE, Warszawa 2008, 209-244.
A. Sobolewski [red.], Przez
współpracę do sukcesu, Partnerstwo lokalne na rynku pracy, Departament Rynku
Pracy, Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej Warszawa, 2007, s. 3.
I. Dryll, Ekonomia społeczna: hit,
czy… kit? [w:] www.bankier.pl [za:] P.
Frączak, J. J. Wygnański, Polski model ekonomii społecznej. Rekomendacja dla
rozwoju.., FISE, Warszawa 2008.
Bezkrytyczne posługiwanie się
wyłącznie wskaźnikiem PKB per capita dla oceny poziomu rozwoju społeczno-gospodarczego
regionu jest z założenia błędne. PKB per capita pokazuje jedynie średnią część
PKB przypadającą na statystycznego mieszkańca danego obszaru. Wskaźnik ten nie
uwzględnia rozkładu dochodów – czyli zróżnicowania dochodu osiąganego przez
różne grupy społeczne, tak jak ma to miejsce w sytuacji, gdy zdecydowana
większość PKB przypada bardzo niewielkiej grupie najbogatszych osób.
B.
Kawałko, Nowy model
formułowania strategii rozwoju województwa lubelskiego wobec wyzwań polityki
spójności Unii Europejskiej po 2013 r. Departament Strategii i Rozwoju Regionalnego
Urzędu Marszałkowskiego w Lublinie, Lublin, 2009, s. 33.
Z. Klimczuk, W. Dec, Strategia rozwoju
regionalnej sieci Punktów Partnera Lokalnego Lubelskiego Ośrodka Samopomocy w
województwie lubelskim na lata: 2009-2012. Raport z badań, Lubelski Ośrodek
Samopomocy, Lublin 2009, s. 12.
|