Start
Menu witryny
Logowanie
Zaloguj się i weź aktywny udział w dyskusji na Forum






Nie pamiętasz hasła?
Konto? Zarejestruj się!
Sonda
W sakli od 1 do 6 oceń lokalne partnerstwo (1- bardzo źle ... 6 - bardzo dobrze)
 
Licznik odwiedzin

Online
Odwiedza nas 7 gości
Warto wiedzieć
Bezpłatne porady prawne i obywatelskie dla mieszkańców Powiatu Chełmskiego
Otwartość i zaufanie kluczem do realizacji strategii PDF Drukuj Email
Redaktor: Administrator   
22.02.2010.
Zapraszamy do lektury: Strategia partnerstwa lokalnego opracowanej w ramach naszego projektu

 

 

 

Otwartość i zaufanie kluczem do realizacji strategii

 

„Jeśli chcesz pomóc biednym tego świata, przede wszystkim zadbaj o to, aby nie stać się jednym z nich”[1].

 


Wstęp. 6

1.    Biznes-społeczeństwo versus społeczeństwo-biznes. 11

1.1.     Społeczna odpowiedzialność biznesu. 11

1.1.1.     Deficyt wiedzy i praktyki 12

1.1.2.     Gospodarka i gospodarowanie. 13

1.2.     Ekonomia społeczna – remedium na całe zło?. 15

1.2.1.     Ekonomia z założenia społeczna. 15

1.2.2.     Ekonomia społeczna w Polsce. 17

1.2.3.     Chaos rozumienia. 19

1.2.3.1.      Teoria uznaniowa. 19

1.2.3.2.      Utopia iedii 20

2.    Demokracja partycypacyjna. 22

2.1.     Geneza idei partnerstwa lokalnego. 23

2.2.     Dla kogo partnerstwa?. 26

3.    Społeczno-gospodarcze uwarunkowania rozwoju powiatów chełmskich. 28

3.1.     Lubelszcyzna jako region zmarginalizowany. 28

3.2.     Społeczno-Gospodarcze uwarunkowania rozwoju Ziemi Chełmskiej – diagnoza  32

4.    Partnerstwo Ziemi Chełmskiej „Zatrudnienie, Integracja, Rozwój”. 35

4.1.     Geneza Partnerstwa ZIR. 35

4.2.     Zasady skutecznej współpracy partnerskiej 37

4.2.1.     Równość partnerów wobec siebie. 41

4.2.1.1.      Konsensus w planowaniu, solidarność we wdrażaniu. 42

4.2.1.2.      Zaufanie, otwartość i jasność działań. 43

4.2.1.3.      Łagodzenie konfliktów.. 44

4.2.2.     Koncentracja na rzeczywistych problemach społeczności lokalnych. 44

4.2.3.     Budowanie partnerstw oddolnie na poziomie lokalnym.. 46

4.2.4.     Innowacyjność i kompleksowość podejmowanych działań. 48

4.2.5.     Poszerzanie kręgu partnerskiego. 50

5.    Przyszłość Partnerstwa ZIR. 52

5.1.     Analiza SWOT. 53

5.2.     Analiza problemów.. 57

5.3.     Cele. 58

5.4.     Uwarunkowania rozwojowe. 60

6.    Potencjalni beneficjenci inicjatyw partnerskich – studium przypadku [Jan Daszkiewicz]  65

Literatura. 68


Wstęp

Tytuł publikacji nie bez kozery pozbawiony został członu „rozwoju”. Rozwój jest możliwy dopiero wówczas, gdy wiadomo jest, co jest przedmiotem rozwoju i jaki podmiot za ten potencjalny rozwój odpowiada. To z kolei wymaga precyzyjnego zdefiniowania powszechnie używanych, często niestety, ale wyłącznie populistycznych haseł. Realizacji projektu „Kreujemy aktywne partnerstwo lokalne” pozwoliła na przeprowadzenie swoistego rodzaju inwentaryzacji partnerstwa lokalnego Ziemi Chełmskiej zarówno w ujęciu personalnym, organizacyjnym, jak i infrastrukturalnym. Niniejszym pragnę wyrazić olbrzymią wdzięczność Pani Alicji Nawrockiej – przewodniczącej Partnerstwa Ziemi Chełmskiej „Zatrudnienie, Integracja, Rozwój” za zaangażowanie w realizację projektu, który powstał w odpowiedzi na postulaty zgłaszane przez sygnatariuszy Partnerstwa. Projekt realizowany przez jednego z sygnatariuszy Partnerstwa Wyższą Szkołę Stosunków Międzynarodowych i Komunikacji Społecznej wprawdzie nie rozwiązał zdiagnozowanych potrzeb Partnerstwa, ale pozwolił na obiektywną weryfikację potencjału partnerstwa oraz pozwolił nakreślić pożądane kierunki jego modernizacji, a w konsekwencji rozwoju. Rozwoju jakże ważnego z punktu widzenia potrzeb społeczności lokalnych oraz budowania przewagi konkurencyjnej Ziemi Chełmskiej w wymiarze społeczno-gospodarczym. Wobec istotnie niekorzystnych uwarunkowań rozwojowych powiatów chełmskich budowanie partnerstwa opartego na solidnych podstawach jest wręcz niezbędne. Partnerstwo polegające na aktywizowaniu społeczności i zachęcaniu do współpracy przy określaniu lokalnych problemów i rozwiązywaniu ich na poziomie, na którym występują, pozostaje jednak na Ziemi Chełmskiej na czysto abstrakcyjnym poziomie rozważań teoretycznych. Partnerstwa lokalne, budując i wspierając sieć solidarności lokalnej, mogłyby z powodzeniem realizować swoje funkcje społeczne. To z kolei sprzyjałoby świadomemu uczestnictwu oraz wzbudzaniu postaw samorządowych i obywatelskich w tych środowiskach. Partnerstwo między władzami lokalnymi a społecznością lokalną a priori wpływa na większą świadomość i odpowiedzialność za realizowaną politykę lokalną, zwiększając tym samym efektywność, i skuteczność we wdrażaniu programów. A to z kolei ma swoje odzwierciedlenie w rozwoju tych regionów. Małe zaangażowanie przedstawicieli JST w ramach działań partnerstwa lokalnego jest kluczową barierą rozwoju lokalnego. Jest to jeden z licznych, ale kluczowych wniosków, jaki został zawarty w niniejszej publikacji. Luty 2010 r. to miesiąc, w którym dobiega końca realizacja projektu. Miejmy nadzieję, że ten koniec będzie jednocześnie początkiem nowych perspektyw na rozwój partnerstwa lokalnego, aktywnego, kreatywnego, a przede wszystkim otwartego na potrzeby społeczne.

Od wielu lat Unia Europejska (UE) stosuje tak zwaną zasadę partnerstwa, jako jedną z zasad opracowywania programów finansowanych ze środków wspólnotowych obok zasady współfinansowania czy subsydiarności. Zasada ta oznacza m. in. obowiązek wypracowania tych programów metodami partycypacyjnymi, a także ich partycypacyjny monitoring i ewaluację. UE używa w związku z tym pojęcia partnerów społecznych i gospodarczych, którymi najczęściej są organizacje pracodawców, przedsiębiorców, rolników, pracowników oraz wszelkiego rodzaju organizacje pozarządowe. W praktyce każde państwo szczegółowo określa, jakie rodzaje organizacji i podmiotów traktuje, jako partnerów społecznych i gospodarczych.[2]

Partnerstwo lokalne polega na aktywizowaniu całych społeczności i zachęcaniu ich do współpracy przy definiowaniu lokalnych problemów i rozwiązywaniu ich na poziomie gminy, miasta, czy powiatu. Oddolne inicjatywy można zrealizować, a lepsze efekty osiąga się poprzez współpracę, a nie spory, motywuje do wytężonej pracy i podejmowania nowych zadań. Kluczowym zadaniem na poziomie lokalnym jest, więc zachęcenie partnerów lokalnych do wspólnego działania i pokazanie im korzyści, jakie z tego wynikają.[3]

Czasy, kiedy to rozwiązywaniem każdego z problemów społecznych i gospodarczych zajmowała się jedna, wyspecjalizowana instytucja, a specjaliści z różnych dziedzin nieraz nie wiedzieli nawzajem o swoim istnieniu, należą bezpowrotnie do przeszłości. W epoce społeczeństwa postindustrialnego, w której różnorodne tropy myślowe przeplatają się, zanikają i pojawiają w najmniej spodziewanych miejscach, jedynym sposobem na sprawne działanie społeczne jest podejście całościowe i wieloaspektowe. Aby jednak problemy ujmować całościowo, niezbędna jest współpraca wielopłaszczyznowa, wielopoziomowa, kreatywna i rozwojowa.

Lokalne partnerstwa pomagają identyfikować i usuwać bariery rozwojowe, intensyfikować zdolność do współpracy między partnerami: samorządami, instytucjami rynku pracy, firmami, szkołami, organizacjami pozarządowymi oraz wszystkim, którym obcym nie są problemy społeczności lokalnych oraz potrzeba partycypacji w odpowiedzialności za efektywny rozwój lokalny ukierunkowany na rozwiązywanie potrzeb tychże właśnie społeczności.

Wiele społeczności lokalnych w Polsce, „daje sobie radę”: są one aktywne i dobrze zorganizowana, nastawione na rozwiązywanie swoich problemów i osiągają cele, dzięki którym poziom i jakość funkcjonowania jej członków systematycznie się podnosi. Ale jest też w naszym kraju bardzo wiele takich społeczności, w których po prostu „nic się nie dzieje”: ludzie są bierni, zamknięci we własnych, na ogół rodzinnych kręgach, dbają tylko o swoje partykularne interesy, do innych są nastawieni niechętnie lub wręcz wrogo. Potencjał społeczności lokalnej tworzy wiele powiązanych i wzajemnie zależnych czynników, składających się na posiadane przez nie zasoby kapitału społecznego i infrastrukturalnego oraz zasoby organizacyjne.[4]

Partnerstwo lokalne to sprawa o doniosłym znaczeniu dla przyszłości polskiego społeczeństwa. Oznacza wsparcie dla przedsiębiorców, a zatem wzmocnienie pozycji w konkurencyjnych warunkach transformacji ustrojowej i w procesie integracji społecznej z krajami UE. W rozwiniętych krajach europejskich wszystkie ważne decyzje gospodarcze podejmowane są po konsultacjach z partnerami społecznymi, zainteresowanymi uczestnikami życia gospodarczego, samorządem. Idea partnerstwa lokalnego wpisuje się w szeroki obszar ekonomii społecznej, której to zasady są zgodne z założeniami Strategii Lizbońskiej, szczególnie ważnymi w obszarach spójności społecznej obejmujących zatrudnienie, walkę z biedą i wykluczeniem społecznym, ale również demokrację uczestniczącą i rozwój. Niezmiernie ważną cechą partnerstw lokalnych jest współpraca partnerów na każdym etapie realizacji określonych działań prorozwojowych. W trakcie funkcjonowania partnerstwa, tworzy się, bowiem system trwałych więzi i powiązań pomiędzy poszczególnymi instytucjami.[5] Mówiąc o partnerstwie mówimy jednocześnie o dialogu społecznym i dialogu obywatelskim, które, choć toczą się osobnymi nurtami, to jednak coraz częściej przeplatają się wzajemnie. Pozwala to mieć nadzieję, że ich owoce społeczne będą wkrótce dojrzalsze,[6] nie tylko w wymiarze deklaratywności, ale również pełnej operacjonalizacji.

Mówiąc o partnerstwie lokalnym, mamy na myśli współpracę trwałą, efektywną, ukierunkowaną na cele i transfer wiedzy, współpracę, w której podmioty nawzajem się ubogacają, otwierając się na bogactwo doświadczeń innych i na odmienne sposoby myślenia. Partnerstwo jest jedną z podstawowych zasad UE, a doświadczenia z pierwszych lat obecności Polski w UE wskazują, iż efektywne wykorzystanie funduszy nie może być realizowane bez tej formy współpracy.

Sektor publiczny, sektor biznesu i sektor społeczny powinny gromadzić się, i szukać wspólnych rozwiązań lokalnych problemów. Współdziałanie partnerów społecznych może być bardzo owocne, to jednak warunkowane jest specyficznymi uwarunkowaniami lokalnymi. Wspólne działania mogą dotyczyć na przykład obszarów wiejskich, czy skupiać się wokół jednej dzielnicy jakiegoś miasta. Jednak wszędzie kluczowym zadaniem jest zachęcenie partnerów lokalnych do wspólnego działania i pokazania im korzyści, jakie z tego wynikają. Partnerstwo między władzami lokalnymi a społecznością lokalną – promowane przez ekonomię społeczną – winno wpływać na większą świadomość i odpowiedzialność za realizowaną politykę lokalną, zwiększając efektywność, i skuteczność we wdrażaniu programów rozwojowych.

Trud, pomysłowość i umiejętności animatorów – liderów lokalnych we wspieraniu ludzi, którzy z własnej inicjatywy nie byli w stanie podjąć żadnych wspólnych działań, przyniosą efekty, które niejednokrotnie mogą przerosnąć najśmielsze oczekiwania.[7]

Oddajemy w Państwa ręce publikację, która jest pierwszą publikacją podejmującą analizę zasadności kreowania partnerstw, potwierdzania zasadności ich istnienia i budowania wizji ich rozwoju w oparciu o doświadczania partnerstwa lokalnego – Partnerstwa Ziemi Chełmskiej „Zatrudnienie, Integracja, Rozwój” (ZIR) funkcjonującego od 2003 r. na terenie powiatów chełmskich.

Dorota Jegorow


1.   Biznes-społeczeństwo versus społeczeństwo-biznes

Chociaż w Polsce coraz częściej mówi się o ścisłej zależności pomiędzy biznesem, a jego społecznym wymiarem, niemal wszystkim uczestnikom życia gospodarczego nadal brakuje praktycznej wiedzy z tego obszaru. Dominuje podejście stricte ideologiczne, oderwane od rzeczywistości nastawione na promocję nowych możliwych rozwiązań w sferze gospodarowania, niż na rzeczywiste ich implementowanie w praktykę gospodarczą.

1.1.     Społeczna odpowiedzialność biznesu

Kryzys gospodarczy, traktowany niejednokrotnie, jako fenomen niemocy zdolności trafnej decyzyjności w wymiarze ekonomicznym największych i kluczowych graczy na rynkach międzynarodowych jest jednocześnie wykładnią skierowaną dla wszystkich podejmujących się prowadzenia „biznesu na własny rachunek”. Niezależnie od posiadanego zaplecza merytorycznego, niezależnie od posiadanych zasobów finansowych, rzeczowych i kadrowych nigdy i nic nie da nikomu 100% gwarancji na sukces ekonomiczny. Z kolei sukces ekonomiczny, to nie tylko płaszczyzna finansowa, ale również płaszczyzna społeczna.

Kryzys gospodarczy wprowadził swoisty chaos w funkcjonowanie nie tylko polskich, ale większości światowych przedsiębiorstw. Niemoc modelowania ekonometrycznego w warunkach permanentnych zmian zachodzących często w sposób sprzeczny z rekomendowanymi rozwiązaniami teoretycznymi wykracza poza sztandarowe i szablonowe wytyczne. Sytuacja ta wymaga wzmożonej czujności, dynamiki działania, kreatywności oraz innowacyjności. Ogół tych uwarunkowań tworzy zasadniczo odmienne warunki funkcjonowania biznesu. W wyniku globalnego kryzysu gospodarczego spadło zaufanie społeczne nie tylko do sektora finansowego, ale do całego biznesu. Społeczeństwo polskie przyzwyczajone do pasywnych form wsparcia, wbrew często artykułowanym w mediach opiniom, nie radzi sobie dość dobrze z konsekwencjami załamania gospodarczego. Masowo nasilają się oczekiwania, że chociażby rząd zmusi przedsiębiorstwa do działania bardziej przejrzystego i poddanego zewnętrznej kontroli. Jednak żadne nadmierne regulacje nie będą w stanie zapobiec kolejnym kryzysom, jeśli sami przedsiębiorcy nie stworzą dobrowolnych zabezpieczeń w swoich kulturach korporacyjnych i strategiach osiągania zysków.

Biznes sam w sobie nie jest żadnym panaceum na problemy społeczno-gospodarcze mieszkańców gmin, powiatów, regionów, kraju, UE, a w efekcie całego globu. Istotną płaszczyzną jest w tym przypadku ogół korzyści, jakie generuje on zarówno w bliższej, jak i w dalszej perspektywie czasowej. Wymiar korzyści należy rozpatrywać zarówno w wymiarze finansowym, jak i społecznym. Dojrzałość biznesowa, to jednocześnie m. in. oddolna aktywność przedsiębiorców we wdrażaniu koncepcji Corporate Social Responsibility (CSR), czyli takiej strategii rozwoju, która uwzględnia wyzwania aktualne ekologiczne, społeczne i środowiskowe. Przedsiębiorstwo społecznie odpowiedzialne nie tylko spełnia wymogi prawne, ale także - realizując swoje cele biznesowe - podejmuje dobrowolne działania poprawiające relacje z pracownikami, klientami, dostawcami, otoczeniem społecznym i wszystkimi innym interesariuszami. Strategia CSR ma charakter biznesowy, jej prawidłowa realizacja skutecznie buduje wartość firmy oraz pozwala osiągać przewagę konkurencyjną. Strategia taka nie zaistnieje, jeśli u jej podstaw nie będzie leżał rzetelny dialog społeczny. Warto tę ideę promować, szczególnie w czasie kryzysu gospodarczego, który dobitnie pokazał, do czego może prowadzić bezkrytyczna konsumpcja na kredyt w połączeniu z dążeniem do zysku za wszelką cenę.[8]

1.1.1.       Deficyt wiedzy i praktyki

Zarówno praktycy gospodarczy, jak i przedstawiciele środowiska naukowego zgodnie podkreślają, że rekomendowane rozwiązania w obszarze biznesu skierowane na wzmocnienie obszarów związanych ze społeczną odpowiedzialnością biznesu są w większości nierealne, oderwane od rzeczywistości, a ich teoretyczny wymiar nie daje możliwości zaimplementowania ich w rzeczywistość gospodarczą. Pojawiające się często rozwiązania, choć traktowane są, jako odkrywcze i nowatorskie tak naprawdę wpisują się wprost w we „wspólnotę pierwotną”, co z kolei nie było niczym innym, jak komunizmem wywołanym koniecznością (Engels). Współpraca partnerska i równość, a „brutalne” reguły rządzące rynkiem w rzeczywistości polskiej poruszają się zupełnie innymi drogami. Harmonizacja działań w obu obszarach wymaga wsparcia zewnętrznego, nie jednak teoretycznego, ale praktycznego.

Chociaż w Polsce coraz więcej uwagi kierowane jest na społeczną odpowiedzialność biznesu, przedsiębiorcom nadal brakuje jednak narzędzi ułatwiających prawidłową realizację działań w obszarze rozwiązań społecznie użytecznych, a jednocześnie niepozbawionych wymiaru finansowego. Poza stosunkowo wąską grupą liderów idea odpowiedzialnego biznesu jest rozumiana wieloznacznie i jeśli jest realizowana, to wybiórczo. Nie może być jednak mowy o odpowiedzialności społecznej biznesu bez dialogu społecznego ze wszystkimi interesariuszami. To wspólnie z nimi wszystkimi muszą być określane zadania, które przyjmie na siebie przedsiębiorstwo w ramach realizowanej polityki. Interesariusze powinni jednak pamiętać, że warunkiem społecznej odpowiedzialności jest także, a właściwie przede wszystkim osiąganie przez przedsiębiorstwo zysków.[9]

1.1.2.       Gospodarka i gospodarowanie

Podstawowym celem gospodarowania jest zaspokajanie egzystencjalnych potrzeb człowieka, który ciągle styka się z ograniczonością zasobów i rosnącymi na ogół potrzebami, wynikającymi zarówno z własnej sytuacji życiowej, jak i z funkcjonowania społeczeństwa. Wybór form gospodarowania jest sprawą niezmiernie złożoną i nie zawsze może być przedmiotem swobodnego wyboru. Współczesna gospodarka oparta na mechanizmie rynkowym, poddana coraz bardziej działaniom sił w skali globalnej, sprawia, że większość ludzi ma poczucie braku jakiejkolwiek kontroli nad środowiskiem pracy i warunkami gospodarowania. Włączają się oni do systemu gospodarczego, mając przeświadczenie, że jest on dany z zewnątrz i muszą mu się podporządkować, aby zapewnić sobie środki egzystencji. Potęga autonomicznego mechanizmu rynkowego, pozostającego poza kontrolą jednostek i społeczności, oddziałuje nie tylko na sferę gospodarczą, ale rozszerza się też na inne dziedziny życia człowieka, powodując, że coraz częściej ma on poczucie niepewności, alienacji, a nawet zniewolenia. Znaczne odłamy społeczeństw, zarówno w krajach wysoko rozwiniętych, jak i rozwijających się, nie znajdując swego miejsca w tak funkcjonującym systemie gospodarczym, stają się ludźmi bezrobotnymi i wykluczonymi.

W globalnej, otwartej gospodarce, w której nie tylko towary i usługi, ale także zasoby produkcyjne przenoszone są prawie bez ograniczeń, wzrasta znaczenie mobilności. Kapitał jest wciąż przenoszony w pogoni za nowymi możliwościami umożliwiającymi wygenerowanie zysku w wymiarze finansowym. Najbardziej mobilny jest kapitał finansowy, ale coraz bardziej mobilny staje się też kapitał ludzki oraz kapitał ulokowany w fizycznych środkach produkcji. Skończyły się już czasy pokoleniowej przekładalności zatrudnienia, uposażenia społeczno-ekonomicznego. Obecnie kapitał przenosi się ustawicznie w pogoni za nowymi okazjami, rynkami i lepszymi warunkami osiągania zysków. Przymus mobilności drastycznie ogranicza możliwości społecznego zakorzenienia działalności gospodarczej.[10]

Uboczne skutki społeczne gospodarki konkurencyjnej stały się nieodłącznym elementem współczesnego gospodarowania. Konkurencja jest nie tylko siłą napędzającą wzrost gospodarczy, kształtuje też stosunki międzyludzkie. Konieczność zachowania konkurencyjności dotyczy nie tylko podmiotów gospodarczych, ale także jednostek. Mobilność zawodowa i przestrzenna ludzi przekłada się na osłabianie więzi społecznych. Potęga konkurencji jednak w wielu przypadkach niszczy tkankę społeczeństwa obywatelskiego. Między jednostkami i grupami społecznymi zwiększają się dystanse w zakresie dochodów, bogactwa, możliwości partycypacji w rozwoju gospodarczym, korzystania z osiągnięć cywilizacyjnych i bytowych społeczeństwa. Powiększanie się tych różnic zmniejsza spójność społeczno-ekonomiczną w wymiarze przestrzennym (lokalnym, regionalnym, krajowym, unijnym) bądź międzygrupowym. Biednych i bogatych nie łączy prawie nic, żyją jakby w oddzielnych światach. Silnie zróżnicowane i niespójne społeczeństwa są bardziej podatne na konflikty społeczne niż te, które cechuje większa spójność. Z tego względu wzrost spójności społeczno-ekonomicznej traktowany jest w UE, jako ważna wartość i cel polityk wspólnotowych.[11]

Przedsiębiorcy, bez których istnienie partnerstw traci sens często nie ufają władzom lokalnym oraz „instytucjom nadzorującym prowadzoną przez nich działalność”, m. in. organom kontrolnym, postrzegając je nie, jako sojuszników, ale potencjalnych nieprzychylnych egzekutorów należności. Przedsiębiorcy są zbyt zajęci prowadzeniem biznesu. Jednak to właśnie ten sektor kreuje zatrudnienie i wzrost ekonomiczny. Stanowi siłę napędową lokalnej i regionalnej gospodarki, dlatego trzeba zwrócić szczególną uwagę na pozyskanie jego przedstawicieli dla idei partnerstwa. Inne sektory powinny kreować warunki do rozwoju sektora prywatnego oraz sprawiać, aby istniała atmosfera zaufania i wzajemnego zrozumienia. [12]

1.2.     Ekonomia społeczna – remedium na całe zło?

Ekonomia społeczna stanowi próbę połączenia gospodarowania z budowaniem więzi społecznych, których zasadniczym celem jest wzmocnienie bezpieczeństwa ekonomicznego i socjalnego jednostek ludzkich. Konkurencyjna gospodarka rynkowa jest podporządkowana kryterium efektywności i konkurencyjności, jako wartości nadrzędnej. Ekonomia społeczna, respektując wymogi efektywności gospodarowania, dąży do realizacji wielu innych wartości i celów: wzmacniania spójności społecznej, budowy zaufania, zwiększania bezpieczeństwa ekonomicznego i poziomu zatrudnienia, umacniania lokalnej i grupowej tożsamości, urzeczywistniania demokracji uczestniczącej oraz „odkrywania radości z bycia we wspólnocie”. To ostatnie stwierdzenie, jest często pojawiającym się sloganem w publikacjach z obszaru ekonomii społecznej, jednak pragmatyzm współczesnego rynku poddaje w wątpliwość sens jego stosowania, jako truizmu wykorzystywanego jedynie w politykierstwie.

1.2.1.       Ekonomia z założenia społeczna

Ekonomia społeczna znajdująca się w centrum ścisłego zainteresowania wielu inicjatyw partnerskich, popularyzowana masowo w ramach dostępnych funduszy europejskich, budzi sporo emocji, a zarazem kontrowersji. Skrajni liberałowie, określają ją, jako „kit” i kolejną, finansowaną z podatków „kolektywistyczną utopię”. Dla innych to „hit” i panaceum na wszelkie problemy niespójności społecznej i wykluczenie. Nie można zapominać, iż ekonomia z założenia jest społeczna. Z definicji: ekonomia jest nauką społeczną zajmującą się dokonywaniem wyborów dotyczących produkcji i dystrybucji dóbr i usług w świecie rzadkich czynników wytwórczych (…). Z założenia odpowiada na pytanie jak ludzie powinni wykorzystywać ograniczone zasoby w celu zaspokojenia swoich nieograniczonych potrzeb.[13] Działalność jest nieekonomiczna, jeśli nie prowadzi do odpowiedniego zysku w postaci pieniędzy. Wszyscy „misjonarze ekonomii społecznej” przekazujący na masowo dziś organizowanych konferencjach, seminariach i szkoleniach informacje, iż ekonomia społeczna nie ma nic wspólnego z wymiarem finansowym głoszą nieprawdę. Przypadków takich jest niestety, ale bardzo dużo, co z kolei ogranicza możliwość przekazania grupie docelowej rzetelnych informacji, co z kolei przekłada się na to, iż rozwiązania z obszaru ekonomii społecznej, jakże popularne w krajach UE w Polsce nie cieszą się już tak wielką popularnością. Dopóty przekaz poznawczy będzie miał wymiar „ekonomia społeczna dla osób zagrożonych wykluczeniem społecznym” dopóki szereg możliwości wynikających z rekomendowanych przez UE rozwiązań nie zagości na polskim rynku w pożądanym wymiarze.

W ekonomii społecznej, niejako po prostu zawężonej nieco ekonomii chodzi o dziedzinę gospodarki, którą cechują:

wspólne działanie grupy osób lub społeczności,

przedsięwzięcia przynoszące zysk przeznaczony na cele społeczne, ale nie przedsięwzięcia pozbawione zysku,[14]

angażowanie tych, którzy sami nie potrafią poradzić sobie na rynku pracy. [15]

Zadaniem ekonomistów jest wykrywanie prawidłowości występujących w życiu gospodarczym. W przypadku, gdy pewne zjawiska charakteryzują się permanentną powtarzalnością w układzie przyczyna – skutek, to związki między danymi zjawiskami stanowią prawa ekonomiczne. Prawa te działają niezależnie od ludzkiej woli, a zatem prawa te mają charakter obiektywny. Człowiek praw tych zmienić nie może. Znając je jednak może wykorzystać je dla własnych celów. Analogicznie jest w życiu społecznym. Jeżeli istnieją tylko odpowiednie warunki, niezależnie od ludzkiej woli, występują ściśle określone i możliwe do przewidzenia skutki oczywiście z założeniem poziomu nieprzewidywalności (błędu statystycznego). Podstawą niniejszego stwierdzenia jest historyczny charakter praw ekonomicznych, które tak naprawdę ulegają ciągłym przeobrażeniom, a ostatnie zawirowania dotykające gospodarek niemal wszystkich krajów są tego niezbitym dowodem. Na gruncie nowych stosunków produkcyjnych powstają nowe prawa ekonomiczne.[16]

1.2.2.       Ekonomia społeczna w Polsce

Ekonomia społeczna pomimo lokalnych odmienności jest zasadniczo podobna we wszystkich zakątkach świata. Dzisiejsza popularność ekonomii społecznej w krajach UE wynika z zachodzącego procesu: przechodzenia od państwa opiekuńczego, które w zmienionej sytuacji gospodarczej i demograficznej staje się niewydolne, do „społeczeństwa opiekuńczego”. Do sfery ekonomii społecznej w „starej” UE zalicza się m. in. spółdzielnie, towarzystwa wzajemne, przedsiębiorstwa społeczne i tzw. trzeci sektor (stowarzyszenia, fundacje itp.). Ta klasyfikacja niestety, ale dopiero wkracza w polski system. W Polsce nie istnieje prawnie wyodrębniona kategoria przedsiębiorstw społecznych, ale zalicza się do nich część „starych” spółdzielni (te, które zaspokajają potrzeby nie tylko własnych członków) i powstające od niedawna spółdzielnie socjalne, część instytucji „trzeciego sektora” (te, które się ekonomizują – działają według rynkowych reguł), centra i kluby integracji społecznej (CIS i KIS), zakłady aktywizacji zawodowej, Towarzystwa Ubezpieczeń Wzajemnych, organizacje samorządu gospodarczego i in. Wszystkie one starają się mniej lub bardziej zręcznie realizować cele społeczne przy użyciu instrumentów rynkowych. Stawia to na porządku dziennym problem relacji ekonomii społecznej z biznesem.

W ciekawym i cennym raporcie podsumowującym realizowany w ramach inicjatywy Equal projekt „W poszukiwaniu polskiego modelu ekonomii społecznej” autorzy podkreślają, że ekonomia społeczna to coś innego niż tradycyjnie rozumiany biznes. Sam fakt, że działania przedsiębiorstw przynoszą pozytywne skutki społeczne nie czyni z nich automatycznie podmiotów ekonomii społecznej. Ekonomia społeczna oznacza bowiem nadrzędność celów społecznych, które realizowane są ekonomicznymi metodami. Ekonomia społeczna musi w pierwszej kolejności dbać o korzyści społeczne. Zarazem jednak ekonomia społeczna to coś zasadniczo innego niż tradycyjna działalność filantropijna. Głównym problemem jest w tym przypadku stereotypowe postrzeganie biznesu przez przedsiębiorstwa społeczne i odwrotnie. Przedsiębiorstwa widzą w nim jedynie źródła finansowania, a nie partnera, z którym można prowadzić interes. Biznes natomiast widzi w przedsiębiorstwach nieuczciwego konkurenta, który sprzedaje produkty i usługi wsparte dotacjami oraz zatrudnia i poleca – jako pracowników, partnerów, klientów, osoby z tzw. marginesu społecznego. Jaki ma więc sens partnerstwo pomiędzy biznesem zorientowanym na jak najwyższą sprzedaż, jakość i efektywność pracy, a przedsiębiorczością społeczną skoncentrowaną na walce z wykluczeniem społecznym i obciążoną niższą efektywnością pracy, mniejszą konkurencyjnością itp.? Czy da się pogodzić nastawienie na zaspokajanie potrzeb społecznych – gdzie walory ekonomiczne stają się najczęściej jedynie instrumentami terapii dla podopiecznych – i czysto rynkowe podejście biznesu? Czy biznes jest gotowy na transfer wiedzy, zatrudnianie osób wykluczonych, czy zakup usług generowanych przez przedsiębiorstwa społeczne? Pytania te są myślą przewodnią realizowaną w ramach licznie podejmowanych inicjatyw informacyjno-promocyjnych realizowanych wokół ekonomii społecznej. Wniosek pojawiające się podczas tych spotkań, to m. in.: „jeżeli chcemy efektywnie rozwiązywać problemy społeczne w Polsce, przeciwdziałać wykluczeniu i marginalizacji korzystając z najlepszych wzorów, które są realizowane zarówno przez przedsiębiorstwa komercyjne jak i społeczne, to musimy uczyć się od siebie nawzajem, prowadzić dialog umożliwiający wzajemną wymianę doświadczeń dobrych i złych, inspirację i mobilizację, a zatem ekonomia społeczna i partnerstwo to tandem, który maksymalizuje efekt synergii”.[17]

1.2.3.       Chaos rozumienia

Bezwzględnie sektora ekonomii społecznej nie można w żadnym wypadku traktować, jako enklawy nieudaczników czy outsiderów, którzy nie radzą sobie w głównym nurcie gospodarki. Wprost przeciwnie: ekonomia społeczna jest niełatwym polem działania, przeznaczonym dla ludzi aktywnych, pomysłowych, innowacyjnych i zaangażowanych społecznie. Połączenie efektywności z wartościami to bardzo trudne zadanie, wymaga bogatych umiejętności i innowacyjnych rozwiązań instytucjonalnych. Poszukiwanie różnych form ekonomii społecznej jest próbą ograniczenia zjawiska alienacji we współczesnej gospodarce, dążeniem do zakorzenienia gospodarowania w otoczeniu społecznym i procesem wzmocnienia podmiotowości człowieka.[18]

1.2.3.1.  Teoria uznaniowa

Ekonomia społeczna postrzegana właściwie na poziomie bardzo wysokiego uogólnienia i dowolności jest w większości „hasłem, które dobrze się sprzedaje”. Praktyczny wymiar korzyści związany z ekonomią społeczną na gruncie polskim jeszcze na trwałe nie zagościł. Prowadząc proste badanie w formie „luźnych wywiadów” w ramach projektu „Kreujemy aktywne partnerstwo lokalne” okazało się, że termin ekonomia społeczna jest terminem obcym dla wielu przedstawicieli środowiska akademickiego, szkół, instytucji szkoleniowych, przedstawicieli III-go sektora oraz przedstawicieli pozostałych instytucji rynku pracy. Swoboda interpretacyjna w obszarze ekonomii społecznej związana z wieloznacznością tego terminu, a z drugiej strony poziom niewiedzy w tym obszarze skutkuje popularyzowaniem często z założenia błędnej ideologii. Dla przykładu warto przytoczyć przykład Hiszpanii, gdzie koncepcja ekonomii społecznej jest dobrze znana i wykorzystywana w praktyce. Obejmuje każdą działalność ekonomiczną, która spełnia następujące zasady:

- prymat ludzi nad kapitałem,

- demokratyczne zarządzanie,

- demokratyczny podział zysków,

- prymat interesu wspólnego nad interesem prywatnym,

- przyczynianie się do spójności społecznej, solidarności i społecznej odpowiedzialności.[19]

Można mieć jednak nadzieję, że zanim na grunt polski na trwałe wkroczą formalno-prawne rozwiązania w obszarze ekonomii społecznej teoria uznaniowa przerodzi się w możliwą do jednoznacznej interpretacji definicję.

1.2.3.2.  Utopia iedii

Biorąc pod uwagę masowy charakter podejmowanych inicjatyw wokół ekonomii społecznej, a z drugiej strony małe zainteresowanie w tym obszarze, na co wskazuje chociażby wręcz nikłe zainteresowanie konkursem realizowanym przez Wojewódzki Urząd Pracy w Lublinie w ramach poddziałania 7.2.2 należy bezwzględnie doszukiwać się przyczyny powstałego zjawiska. Z jednej strony dość natrętnie mówi się i pisze ostatnio w mediach o „ekonomii społecznej”–  jeszcze jednym z mało użytecznych projektów unijnych. Wedle jednej z odkrywczych formuł projektu, ekonomia społeczna to taka, w której nie pracuje się dla zysku, a jako minimum zysk nie jest najważniejszy, bo najważniejsi są ludzie: bezrobotni i inni „wykluczeni”. Pojawiający się absurd jest z pewnością niekorzystnym zjawiskiem z punktu widzenia potrzeby promowania rzeczywistych wymiarów korzyści związanych z podejmowaniem działań wokół ekonomii społecznej. Trudno powiedzieć, czy to tylko bezmyślność, czy też kolejny sposób na pośrednie podkopywanie zaufania i podstaw moralnych kapitalistycznego rynku. Wyżej użyta terminologia jest zresztą nonsensowna. Po raz kolejny należy wyraźnie podkreślić, że ekonomia, według zasad której funkcjonuje gospodarka, jest zawsze społeczna. Opisuje bowiem relacje społeczne, w rezultacie których członkowie danej społeczności włączają się dobrowolnie w procesy produkcji i wymiany. Zysk nie jest przeszkodą dla społecznego charakteru. Przeciwnie, wbrew różnym ideologiom kolektywistycznym i religiom, przedsiębiorca wtedy ma szanse osiągnięcia zysku, gdy jego starania spotykają się z odzewem społecznym w postaci popytu. W normalnej kapitalistycznej gospodarce rynkowej zysk jest swoistą nagrodą za to, że przedsiębiorca wytwarza to, co chcą kupić członkowie danej społeczności, obojętne czy lokalnej, czy globalnej najniższym możliwym kosztem, co odzwierciedla się w najniższej zaoferowanej kupującym cenie. Zysk jest więc także kategorią moralną: nagrodą za skuteczną służbę społeczną. Utożsamianie ekonomii społecznej z zakładami pracy chronionej u podłoża której leży aktywizacja zawodowa ludzi dotkniętych niepełnosprawnością. Jednak bzdura ciągnąca się za tym pomysłem w postać, niestety, ale dumnego podkreślania, że przedsiębiorstwa społeczne „to wyłącznie cel społeczny, a nie ekonomiczny” sygnalizuje kolejną ułomną, finansowaną z podatków, kolektywistyczną utopię. Z przedsiębiorczością, jako zasadą działania w gospodarce, nie ma to nic wspólnego. Nie chodzi wprawdzie o negatywną ocenę samej idei tworzenia przedsiębiorstw społecznych, a o racjonalne definiowanie tej formy działalności w zgodzie z prawami ekonomii, a nie „mody”, która ze zdroworozsądkową, racjonalną gospodarką finansową pozostaje w sprzeczności. A swoją drogą widać w zachodniej cywilizacji pewną niepokojącą tendencję autodestrukcji, podcinania ekonomicznej gałęzi, na której ta cywilizacja opiera się od stuleci. Kiedyś pomoc gospodarcza udzielana bywała przez kraje kapitalistycznej gospodarki rynkowej krajom „Trzeciego Świata” pod warunkiem przygotowania przez nie planów gospodarczych. Konkurencja padła pod ciężarem własnej nieudolności, ale skłonność Zachodu do podważania fundamentów – bez refleksji, iż lepsze jest wrogiem dobrego – pozostała.[20]


2.   Demokracja partycypacyjna

Idee konsultacji społecznych, podobnie jak idee dialogu społecznego, czy też dialogu obywatelskiego nie są ani oryginalne, ani nowe. Mają one rozmaite wersje, ale niezależnie od ich wewnętrznej złożoności, intelektualnej finezji, ideologicznych uzasadnień, itp. przywołuje się je tym chętniej, im bardziej boleśnie odczuwa się siłę legitymizacyjnych kryzysów demokratycznych instytucji politycznych, co jest znamienną cechą kryzysu demokracji.[21]

Masowe, niekontrolowane tworzenie partnerstw, to niestety często wyłącznie mistyfikacja podłożem której jest płaszczyzna ekonomiczna. Niestety często tworzenie partnerstw społecznych przekształca się w tworzenie instytucjonalnej fasady służącej targom o alokację zasobów ulokowanych w funduszach europejskich.[22] Niejednokrotnie chodzi o przekonanie obywateli, że każdy z nich jest partnerem formalnych instytucji życia zbiorowego w dyskursie publicznym i w podejmowaniu decyzji kształtu i działań państwa. Chodzi także o uaktywnienie tych, którzy wcześniej specjalnie w życie publiczne się nie angażowali. Wartość państwa na równa się wartości jednostek, które się na nie składają. (…) Państwo, które pomniejsza swoich obywateli, aby byli posłusznymi narzędziami w jego rękach, choćby nawet dla dobroczynnych celów, przekona się, że nie można dokonać żadnych rzeczy wielkich małymi ludźmi.[23]

Najbardziej złożona jest sytuacja na poziomie gmin, gdzie partycypacji obywatelskiej w zasadzie nie ma lub przybiera ona mizerne formy. Nieco lepiej jest w powiatach, gdzie funkcjonują już wyraźniejsze, a zarazem obligatoryjne instytucje konsultacyjne w postaci powiatowych rad zatrudnienia. Zdecydowanie najlepiej funkcjonują rodzime formy dialogu na poziomie regionalnym. Na pierwszym planie dialogu widoczne są wojewódzkie komisje dialogu społecznego oraz wojewódzkie rady zatrudnienia. I w tych przypadkach nie można jednak stwierdzić, że partycypacja rozwija się w zadowalającym stopniu. Tym bardziej, że angażuje głównie partnerów społecznych, a nie partnerów obywatelskich. Jedynie w niektórych jednostkach samorządu terytorialnego zdecydowano się na powołanie miejscowych rad pożytku publicznego, które wzorem centralnej Rady Działalności Pożytku Publicznego, stanowiłyby konsultacyjne zaplecze przebiegających w odpowiednim obszarze procesów decyzyjnych. Trudno z tego wysnuć wniosek inny jak tylko ten, że powołanie tego typu ciał „w terenie” rzadko odbywa się w sposób dobrowolny. Przykład ten sygnalizuje dość poważny problem. Z jednej bowiem strony, kierując się zasadą pomocniczości państwa, którą w zasadzie odzwierciedlają przepisy, m. in. ustawy o działalności pożytku publicznego oraz ustawy o finansach publicznych, należałoby jedynie stwarzać możliwości powoływania odpowiednich instytucji partycypacyjnych. Praktyka pokazuje jednak, że nie zawsze one powstają.[24]

Poparcie dla demokracji pozostaje na dość wysokim poziomie, ale społeczną ocenę jej funkcjonowania można określić jako w przeważającej mierze krytyczną – Polacy mają demokracji wiele do zarzucenia.[25]

2.1.     Geneza idei partnerstwa lokalnego

Idea partnerstwa lokalnego pojawiła się blisko 30 lat temu jako „obiecujący sposób pomagania lokalnym społecznościom w zarządzaniu ich specyficznymi problemami. Przedstawiciele lokalnych władz, przedsiębiorstwie i organizacji pozarządowych w odpowiedzi na wzmagającą się presję poszukiwali nowych sposobów promowania lokalnego rozwoju gospodarczego i zatrudnienia. W partnerstwie dostrzeżono środek maksymalizowania mobilizacji, zasobów i wpływu; okazało się ono także pomocne w reagowaniu na sytuacje kryzysowe, takie jak zamykanie zakładów pracy, czy problemy upośledzonych obszarów miast. Partnerstwo stało się atrybutem podejmowanych inicjatyw w zakresie lokalnego zatrudnienia i rozwoju, do których w krajach OECD wielokrotnie sięgano. Od lat dziewięćdziesiątych traktowane już jako nowy model lokalnego zarządzania kwestiami publicznymi, partnerstwo weszło do oficjalnego instrumentarium promowanego przez UE. Partnerstwo, czyli horyzontalne, przekraczające sektorowe granice porozumienie podmiotów, którym przyznaje się równorzędny status, nie jest organizacją ze swej natury „skazaną” na sukces. Sprawność jego działania mogą ograniczać czynniki wewnętrzne: niedostatek zaangażowania partnerów, niedostatek umiejętności, zasobów itp., a także czynniki zewnętrzne. Te ostatnie bez wątpienia są pochodną siły instytucji i tradycji demokratycznych, ukształtowanych relacji między państwem, a społeczeństwem. Badania prowadzone w ostatnich latach pokazują, iż tam, gdzie społeczeństwo obywatelskie jest słabo rozwinięte, a jednocześnie notuje się niski poziom zaufania partnerstwa nie osiągają takiej sprawności, jak te działające w środowiskach o wyższej wartości obu tych czynników. Faktem jest, iż idea partnerstwa jako nowego modelu zarządzania kwestiami publicznymi została wynaleziona w krajach/społeczeństwach najwyżej rozwiniętych: zasobnych, o ugruntowanej kulturze demokratycznej i silnych strukturach społeczeństwa obywatelskiego. Jeśli więc nie sprawdza się ona w pełni w społeczeństwach o mniej zaawansowanym poziomie rozwoju, może to oznaczać, iż trafna jest hipoteza przemocy strukturalnej. Zgodnie z nią narzucanie rozwiązań, niepasujących do logiki i kultury funkcjonowania struktur społecznych, politycznych i ekonomicznych danego społeczeństwa, niejako wypacza sens i zakładaną skuteczność owych koncepcji w wyniku pojawienia się mechanizmów adaptacyjnych. Hipoteza przemocy strukturalnej wręcz nakazuje zatem spodziewać się, iż w społeczeństwach takich jak polskie wdrażanie partnerskiego modelu zarządzania kwestiami publicznymi może, w najlepszym wypadku, powieść się tylko częściowo. Wydaje się, że jeśli nawet ta hipoteza jest prawdziwa, warto ideę partnerstwa propagować, bo szanse, które ono stwarza, prezentują się dostatecznie atrakcyjnie.[26]

W obszarze aktywnej, a jednocześnie efektywnej polityki społecznej szczególne znaczenie ma partycypacja społeczna przejawiającą się realnym – bezpośrednim wpływem mieszkańców na sprawy społeczne. W ujęciu klasycznym decyzje w sprawach społecznych podejmuje samorząd lokalny lub administracja samorządowa.[27]

Termin partnerstwo lokalne,”choć coraz częściej pojawia się w publikacjach i opracowaniach dotyczących problematyki rozwoju lokalnego i promocji lokalnychœśrodowisk społeczno-gospodarczych, to używany jest w różnorodnych konfiguracjach i nie jest on do końca sprecyzowany. Brakuje w pełni wyczerpującej i konkretnej definicji partnerstwa lokalnego. Taki stan rzeczy wynika z faktu, iż w Europie i na świecie istnieje wiele form współpracy partnerskiej pomiędzy podmiotami realizującymi różnorodne zadania. Poszukując w miarę precyzyjnej i spójnej definicji terminu„”partnerstwo lokalne” sięgnąć należy do źródeł i podstaw kształtowania się tego typu zjawisk.

We wstępnej fazie swojego funkcjonowania i formowania się inicjatywy partnerskie przybierały na ogół formę partnerstw publiczno-prywatnych, mających charakter średnio, bądź krótkoterminowych porozumień o współpracy podpisywanych przez miejscowy sektor publiczny i lokalny biznes. Porozumienia te były głównie powoływane w celu rozwiązania konkretnego problemu, jaki pojawił się w lokalnym środowisku społecznym lub na lokalnym rynku pracy, jak np. likwidacja przedsiębiorstwa i związane z tym zwolnienia grupowe. Działania, jakie zostały przewidziane do podjęcia w ramach podpisanego porozumienia obejmowały na ogół tylko jedno konkretne zagadnienie, jeden obszar problemowy. Po interwencji, tak zorganizowane inicjatywy partnerskie na ogół przechodziły do historii. Znikała bowiem przyczyna, dla której były powoływane. Z biegiem czasu rola, forma i obszar działania lokalnych inicjatyw partnerskich ulegała zmianie. W miarę rozwoju wspólnych struktur UE również cel istnienia partnerstw lokalnych ulegał ewolucji. Lokalne grupy partnerskie postawiły sobie bowiem za główny cel swojego istnienia prowadzenie działań skierowanych na zdobywanie funduszy pomocowych, przeznaczonych na realizację konkretnych projektów. Ta faza rozwojowa, która w krajach wysoko rozwiniętych postrzegana jest w ujęciu historycznym w Polsce niemal przeżywa rozkwit. W późniejszym czasie nastąpiła jednak istotna zmiana w pojmowaniu idei partnerstwa lokalnego. Zaczęło ono bowiem być postrzegane jako międzysektorowy i wielopłaszczyznowy czynnik i mechanizm promujący rozwój lokalny. Partnerstwo lokalne przestało być tylko narzędziem bezpośredniej realizacji konkretnych działań zapobiegawczo-osłonowych. W nowym kształcie partnerstwo lokalne ukierunkowane zostało na promowanie spójności społecznej oraz budowę lokalnej tożsamości pośród członków społeczności lokalnych. Zasada partnerstwa stała się jedną z kluczowych reguł obowiązujących przy realizacji inicjatyw prorozwojowych wspieranych ze środków UE.

2.2.     Dla kogo partnerstwa?

W Polsce pierwsze inicjatywy partnerskie, współfinansowane ze środków europejskich, pojawiły się wraz z implementacją środków przedakcesyjnych Phare SSG (pomoc w rozwijaniu lokalnej współpracy partnerskiej w dziedzinie zatrudnienia) oraz wspólnotowej inicjatywy LEADER + (tworzenie Lokalnych Grupy Działania na terenach wiejskich). Powstałe w ten sposób partnerstwa i pakty były silnie zorientowane na zdobycie nowych umiejętności współdziałania i dialogu, ale też na pozyskanie środków na ich dalsze funkcjonowanie. Wiele z tych inicjatyw działa w różnych formach do dziś, np. Grupa Partnerska „Gościniec  Żywiołów” w Lanckoronie, jednakże sporo zostało zarzuconych.

Nowa perspektywa finansowa, to jednocześnie szereg możliwości podejmowania inicjatyw partnerskich skierowanych zarówno na współpracę partnerską, jak również bezpośrednio na obszar ekonomii społecznej i co nie do końca zrozumiałe wyraźne oddzielanie partnerstwa w wymiarze przedsiębiorczości funkcjonującej na rynku. Ten nienaturalny podział z założenia wskazuje na zupełnie inne podejście do przedsiębiorczości społecznej i po prostu przedsiębiorczości. Ukierunkowany na zaspakajanie potrzeb lokalnego rynku przedsiębiorstw priorytet VIII Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki – Regionalne Kadry Gospodarki zawiera w sobie m. in. poddziałanie 8.1.2 ,,Wsparcie procesów adaptacyjnych i modernizacyjnych w regionie” – projekty konkursowe, dopuszczające możliwość finansowania projektów partnerskich. Konkretnie jest to pomoc w tworzeniu partnerstw lokalnych z udziałem przedsiębiorstw, organizacji pracodawców, związków zawodowych, jednostek samorządu terytorialnego, urzędów pracy i innych środowisk, mających na celu opracowanie i wdrażanie strategii przewidywania i zarządzania zmianą gospodarczą, co ściśle łączy się z wymaganiami regionalnych rynków pracy. Przedsiębiorcy i ich organizacje w całej Polsce nie przejawiają jednak wielkiego entuzjazmu w sięganiu po dostępne w ramach poddziałania środki. Dlaczego zatem wnioskodawcy, tak chętnie korzystający z innych działań Programu Operacyjnego Kapitał Ludzki, tak niechętnie sięgają po środki poddziałania 8.1.2, zresztą podobnie jak, wyraźna niechęć w sięganiu po środki w ramach poddziałania 7.2.2 „Wsparcie ekonomii społecznej”. Jednomyślność, co do skuteczności i słuszności określonych rozwiązań, jest zaledwie pierwszym krokiem do podjęcia efektywnej współpracy. Sprawdzona już hipoteza, że partnerzy lokalni mając stały kontakt z regionalnym rynkiem, skuteczniej potrafią rozpoznawać i rozwiązywać problemy, niesie za sobą pytanie: Jaką formułę działania podjąć, aby budować konkurencyjność lokalnych przedsiębiorców oraz kreować potencjał oddziałujący na rozwój społeczny i gospodarczy? Poważną barierą może być brak zaufania w skuteczność mechanizmów partnerstwa, które postrzegane są niekiedy jako „obce ciała”, fasadowy twór, bez faktycznego przełożenia na decyzje podejmowane w regionie. Przekonanie, że uleganie partnerom (konsensus, współpraca) jest przejawem słabości albo niekompetencji jedną z podstawowych barier rozwoju efektywnych partnerstw w Polsce.

Zapisy zawarte w Programie Operacyjnym Kapitał Ludzki mówią, iż „jednym ze sposobów zwiększenia innowacyjności polskich przedsiębiorstw i nawiązania bliskich powiązań pomiędzy nauką i przemysłem, jest zbudowanie na poziomie regionów partnerstwa oraz wypracowanie konsensusu w zakresie wspólnych działań strategicznych”. Na realizację podziałania 8.1.2 ,,Wsparcie procesów adaptacyjnych i modernizacyjnych w regionie”, z którego finansować można między innymi tworzenie partnerstw lokalnych, przeznaczono w latach 2007 – 2013 blisko 318 milionów euro. Dlaczego zatem projektodawcy tak niechętnie sięgają po te środki?[28] Odpowiedź na to pytanie w odniesieniu do specyficznych uwarunkowań Ziemi Chełmskiej ma swoje bezpośrednie podłoże we wręcz dramatycznych warunkach lokalnych rynków pracy charakteryzujących się permanentnym długotrwałym bezrobociem nie wspieranym w sposób dający perspektywiczne szanse na rozwój.


3.   Społeczno-gospodarcze uwarunkowania rozwoju powiatów chełmskich

Obszary powiatów chełmskich charakteryzują się zdecydowanie gorszymi warunkami rozwoju zarówno w wymiarze gospodarczym, jak i społecznym w porównaniu do pozostałych regionów kraju. Niekorzystne uwarunkowania rozwojowe potęguje fakt trwałego i wieloletniego dużego dystansu dzielącego powiaty chełmskie od powiatów osiągających najwyższe (w wymiarze pozytywnym) wskaźniki rozwojowe.

3.1.     Lubelszcyzna jako region zmarginalizowany

Gro publikacji opartych na szczegółowych badaniach, analizach i ekspertyzach jednoznacznie wskazuje, że procesy rozwojowe w województwach Polski Wschodniej, w tym również na Lubelszczyźnie przebiegają zbyt wolno, co skutkuje pogłębianiem się dystansu w relacji nawet do średnio dynamicznie rozwijających się regionów Polski. Założenia, iż Polska ma osiągnąć unijną średnią rozwoju za 10–15 lat, wcale nie jest tożsame z faktem, iż dotyczy to również Lubelszczyzny, którą niestety, ale te prorocze wizje mogą ominąć. Wśród najbiedniejszych podregionów w całym kraju aż trzy są na Lubelszczyźnie, tj.: puławski, bialski i chełmsko-zamojski. Biedniej jest tylko w województwie przemyskim i nowosądeckim. W najlepszym przypadku województwa Polski Wschodniej zbliżą się do progu unijnej średniej rozwoju za około 20–30 lat. Dojście do poziomu województwa mazowieckiego jest raczej nierealne[29].

Przyczyn dzisiejszej, jakże trudnej sytuacji społeczno-gospodarczej regionów Polski Wschodniej upatrywać można w wielu płaszczyznach, głównie w niekorzystnej strukturze zatrudnienia (wysoki udział rolnictwa, mało efektywne i przestarzałe działy produkcji), słabej dostępności komunikacyjnej, złym stanie infrastruktury technicznej oraz niskiej sprawności administracji publicznej. Następstwem tego jest niska innowacyjność gospodarki, mała atrakcyjność inwestycyjna, wysokie bezrobocie, niskie dochody ludności, a w efekcie, mała konkurencyjność regionu oraz relatywnie niski produkt krajowy brutto (PKB).[30]

Lubelszczyznę cechuje najniższy ze wszystkich województw poziom PKB[31] na 1 mieszkańca – 18,8 tys. zł stanowiący 67,6% średniej krajowej (w roku 2000 – 70% średniej krajowej) oraz najniższy poziom WDB na 1 pracującego – 48 tys. zł (w kraju średnio 70 tys. zł). Niepokojącym zjawiskiem jest stały spadek udziału województwa w generowaniu krajowego PKB – z 4% w roku 2000 do 3,85% w roku 2006. Ponadto, według prognoz Komisji Europejskiej, wartość PKB przypadająca na 1 mieszkańca województwa lubelskiego w roku 2020 nadal kształtować się będzie poniżej poziomu 50% średniej UE. Wyniki opublikowane pod koniec października 2009 r. niestety, ale wskakują na utrwalanie się negatywnych trendów rozwojowych w regionie. Biorąc pod uwagę wartość PKB przypadającą na 1 mieszkańca oszacowaną dla województwa lubelskiego w 2007 roku na poziomie 67,7% w odniesieniu do średniego wyniku krajowego (Polska = 100%), otrzymany wynik plasuje Lubelszczyznę na przedostatniej pozycji wśród wszystkich województw, nieznacznie wyprzedzając województwo podkarpackie w przypadku którego przedmiotowy wskaźnik został oszacowany na poziomie 67,5%. Dystans dzielący Lubelszczyznę i województwo mazowieckie, w przypadku którego zanotowana została najwyższa wartość wskaźnika, tj. 160,1%, zwiększyła się tym samym z 92,1 punktów procentowych w 2006 roku do 92,4 punktów procentowych w roku 2007[32].

Większość opracowań wskazując na niekorzystne uwarunkowania rozwojowe Lubelszczyzny wymienia rolniczy charakter regionu. „Województwo lubelskie jest regionem koncentracji gmin o najniższych dochodach własnych. Obecnie dochody te wynoszą niespełna 890 zł na 1 mieszkańca, co plasuje Lubelszczyznę na 15. miejscu w kraju i na poziomie 59% średniej krajowej”.[33] „Niskie wartości wskaźników PKB i WDB wynikają głównie z niekorzystnej struktury gospodarki regionu, gdzie odsetek pracujących w rolnictwie wynosi 43,8% przy średniej dla kraju – 20,3%.”[34] Biorąc pod uwagę dane opublikowane przez GUS – zmiany struktury WDB według rodzajów działalności (rolnictwo, łowiectwo i leśnictwo; rybactwo) w latach 2003–2006 (ceny bieżące) okazuje się, że najmniej korzystna sytuacja ma miejsce w województwie świętokrzyskim, ale tuż za nim uplasowała się Lubelszczyzna, gdy tymczasem najwyższy dodatni wskaźnik zanotowany został w województwie podlaskim. Biorąc dalej pod uwagę wskaźnik nakładów inwestycyjnych wg lokalizacji w 2007 roku okazuje się, że wśród ogółu nakładów inwestycyjnych w województwie lubelskim na kategorię rolnictwo, łowiectwo i leśnictwo; rybactwo przypada zaledwie 4,8% ogółu nakładów inwestycyjnych, gdy tymczasem w województwie podlaskim wskaźnik ten plasuje się na poziomie 6,5%.[35] Wskaźnik lubelski nieznacznie odbiega od wyników zanotowanych w pozostałych województwach. Dokonując nawet powierzchownej analizy, uwzględniającej jednak wzajemnie zależne płaszczyzny rozwoju gospodarczego Lubelszczyzny okazuje się, że nie tylko charakter gospodarki jest problemem regionu, ale rozwiązania systemowe, które bardzo często nie są kierowane na wzmacnianie potencjału, jaki drzemie w regionie, ale na szukanie zupełnie nowych rozwiązań. Z kolei nowe rozwiązania wymagają po pierwsze zmiany świadomości społecznej, a to z kolei związane jest z ogólnie dostępną informacją, następnie wsparciem instytucjonalnym oraz, to, co stanowi największą barierę – infrastruktura.

Rekomendacje płynące z poziomu ministerstwa również właściwie nie wskazują rozwiązań rokujących rzeczywistą poprawę sytuacji społeczno-gospodarczej Lubelszczyzny. „Więcej ludzi pracujących w usługach, dobre połączenie ze stolicą, dostęp do szybkiego Internetu, bardzo dobrze wyedukowani mieszkańcy i 60 minut do stolicy regionu – to warunki żeby na Lubelszczyźnie w 2030 roku dobrze się żyło i inwestowało. (…) Tutaj dwa razy więcej osób niż przeciętnie w kraju pracuje w rolnictwie[36], czyli branży "przestarzałej". Mniej ludzi niż przeciętnie w Polsce znalazło zajęcie w usługach, budownictwie i przemyśle.” Na Lubelszczyźnie systematycznie zwiększa się odsetek osób legitymujących się wykształceniem wyższym, jednocześnie bardzo szybo zwiększa się liczba osób studiujących, co daje jeden z najwyższych wskaźników w kraju.[37] Stwierdzenia rzeczywiście odzwierciedlają dane statystyczne, ale co tak naprawdę wnoszą. Mowa jest m. in. o ilości studentów, a gdzie jakość i struktura kształcenia, gdzie ośrodki i centra naukowo-badawcze, a zatem cała infrastruktura która mogłaby wchłonąć ten potencjał intelektualny. Chociaż z drugiej strony podając za GUS można zauważyć, iż wśród zatrudnionych w działalności badawczo-rozwojowej (B+R) 1,8% to ogół zatrudnionych na Lubelszczyźnie, co daje najwyższy poziom w kraju (średnia krajowa: 1,2%). Czy ten wynik powinien jednak cieszyć? Z pozoru na pewno tak, ale diagnoza rzeczywistego wymiaru korzyści wymaga uwzględnienia w analizie wskaźnika zatrudnienia, który niestety, ale na Lubelszczyźnie jest najniższy. Biorąc z drugiej strony pod uwagę nakłady finansowe na B+R w przeliczeniu na 1 mieszkańca – wskaźnik lubelski 114,00 zł jest niemal pięciokrotnie niższy od wskaźnika zanotowanego dla województwa mazowieckiego (wskaźnik krajowy: 175,00 zł).[38] „Pozytywne zjawisko, jakim jest wzrost nakładów na działalność badawczo-rozwojową ze 138,5 mln zł w roku 2002 do ponad 246 mln zł w roku 2006 (8. miejsce w kraju), nie przełożyło się bezpośrednio na aktywność badawczą, np. w ramach udziału w 6. Programie Ramowym Badań i Rozwoju Technicznego, gdzie zespoły badawcze z województwa lubelskiego stanowiły zaledwie 2,3% wszystkich uczestników. Pomimo relacji nakładów na działalność B+R do PKB (GERD/PKB) kształtującej się na stosunkowo wysokim poziomie 0,44% (6. miejsce w kraju), wartość nakładów na 1 mieszkańca wyniosła w 2007 r. 113,6 zł, nie osiągając średniej wartości dla kraju z 2002 r.”[39]

Pomimo ogółu niekorzystnych uwarunkowań rozwoju Lubelszczyzny niewątpliwie zastanawiającymi są stwierdzenia typu: „Wskaźnik dynamiki PKB potwierdza systematyczny rozwój gospodarki województwa, aczkolwiek porównując dane regionu do danych krajowych okazuje się, iż Lubelszczyzna rozwija się znacznie wolniej. Ujemne odchylenie od średniego PKB dla Polski powiększa się oraz jest jednym z największych w kraju.”[40] Powyższe wnioski w połączeniu z zanotowanymi poziomami wskaźnika niewątpliwie można uznać za dość przewrotne. Z jednej strony wskazuje się na systematyczny rozwój gospodarczy regionu, a z drugiej strony wskazuje się, choć nie wprost na regres gospodarczy Lubelszczyzny w układzie krajowym, który chociażby w kontekście nakładów inwestycyjnych pod kątem korzyści wynikających z ich addytywnego charakteru nie pozostawia złudzeń, iż bez podjęcia radykalnych działań w zakresie wzmocnienia pozycji Lubelszczyzny nie na poziomie populistycznej deklaratywności możliwości rozwoju, a jednoznacznego, co nie zaprzecza wieloscenariuszowego wskazania realnych możliwości rozwojowych Lubelszczyzny o precyzyjnie określonym horyzoncie czasowym prognozy.

3.2.     Społeczno-Gospodarcze uwarunkowania rozwoju Ziemi Chełmskiej – diagnoza

Wieloletnie niedoinwestowanie przedsiębiorstw, których de facto na terenie powiatów chełmskich jest niewiele istotnie obniża konkurencyjność gospodarczą Ziemi Chełmskiej (wskaźnik natężenia udziału podmiotów gospodarczych w przeliczeniu na 1 mieszkańca wynosi w kraju 9,85%, w powiecie chełmskim grodzkim sięga 8,09%, gdy tymczasem w powiecie chełmskim ziemskim wskaźnik ten plasuje się na poziomie 5,10%; w przypadku obu powiatów chełmskich – 7,61%).

 

Wykres 1.         Nakłady inwestycyjne w przedsiębiorstwach w przeliczeniu na 1 mieszkańca w latach 2002-2008.

Źródł: opracowanie własne na podstawie BDR, GUS 2009.

Nie można budować gospodarki rozwojowej bez inwestycji. Z drugiej strony należy pamiętać, iż zwrot poniesionych inwestycji jest zazwyczaj odległy i niepewny. Wyraźna różnica w wysokości ponoszonych wydatków w zakresie inwestycji w lokalnych przedsiębiorstwach powstała na skutek kilkakrotnie mniejszego natężenia inwestycyjnego, niż ma to miejsce np. w województwie mazowieckim, zwielokrotniona przez wieloletnią addytywność zjawiska nie pozostawia złudzeń, iż minione lata, nie to, że nie przyniosły wzmocnienia konkurencyjności Ziemi Chełmskiej w wymiarze atrakcyjności gospodarczej, ale wprost przeciwnie, były okresem systematycznego umacniania pozycji lidera „obszarów zmarginalizowanych”. Obraz wyłaniający się bezpośrednio z danych statystycznych można porównać z destrukcją gospodarki lokalnej na skutek wieloletnich zaniedbań.

Niekorzystne perspektywy rozowjowe Lubelszczyzny, to również brak zaplecza inwestycyjnego systematycznie zmniejszającego się na przestrzeni minionych lat. Wartość brutto środków trwałych w ogóle przedsiębiorstw zlokalizowanych na terenie kraju deklasuje ewidentnie przedsiębiorstwa zlokalizowane na terenie województwa lubelskiego, a w tym na terenie powiatów chełmskich. Relacja wskaźnika wojewódzkiego do wskaźnika krajowego zmniejszyła się z prawie 55% w roku 2002 do 52% w roku 2008. W przypadku powiatu chełmskiego zimskiego zmiana relacji (powiat chełmski ziemski / Polska) uplasowała się na poziomie z 14,4% na 8,7%, a w przypadku powiatu chełmskiego grodzkiego (powiat chełmski grodzki / Polska) nastąpił istotny spadek z 90,9% na 78,3% w latach 2002-2008.

Wykres 2.         Wartość brutto środków trwałych w przedsiębiorstwach w przeliczeniu na 1 mieszkańca w latach 2002-2008.

Źródł: opracowanie własne na podstawie BDR, GUS 2009.

 


 

4.   Partnerstwo Ziemi Chełmskiej „Zatrudnienie, Integracja, Rozwój”

Konstruowanie partnerstw jest procesem niezwykle złożonym i skomplikowanym. Budując partnerstwa nie można ograniczać się wyłącznie do tworzenia struktur w wymiarze stricto formalnym, a takie podejście dominuje w większości inicjatyw realizowanych na terenie kraju, a niestety na Ziemi Chełmskiej również. Samo podpisanie deklaracji wejścia do partnerstwa jest właściwie niczym wobec potrzeby rzeczywistej afiliacji.

4.1.     Geneza Partnerstwa ZIR

Partnerstwo Ziemi Chełmskiej „Zatrudnienie, Integracja, Rozwój” (ZIR) powołane zostało 16.12.2003 r., a jego intencją było i nadal jest kreowanie nowatorskiej formuły współpracy pomiędzy samorządem, biznesem oraz organizacjami społecznymi na rzecz zatrudnienia. Inicjatorem powołania niniejszego partnerstwa była Pani Danuta Cichowicz, wówczas dyrektor Powiatowego Urzędu Pracy w Chełmie. Pomimo zmian ról zawodowych społeczna aktywność liderów – twórców Partnerstwa ZIR oraz liderów – kontynuatorów zapoczątkowanej w 2003 r. idei jest wyraźna. Jednak, doświadczenie projektowe (zdobyte w ramach projektu „Kreujemy aktywne partnerstwo lokalne”) wskazuje, że krąg zainteresowanych krzewieniem tych jakże ważnych dla rozwoju lokalnego idei jest bardzo ubogi. Nawet najlepsze pomysły, kluczowe dla rozwoju lokalnego wymagają współpracy.

Podłożem funkcjonowania Partnerstwa ZIR jest realizacja szeregu działań ukierunkowanych na tworzenie warunków efektywnego zintegrowanego współdziałania z lokalnymi, regionalnymi i krajowymi strategiami rozwiązywania problemów społeczno- gospodarczych.

Zakres działań na rzecz Partnerstwa ZIR, określony w regulaminie partnerstwa to przede wszystkim:

-       inicjowanie i koordynacja wspólnych działań podmiotów mających wpływ[41] na sytuację społeczno-gospodarczą w powiatach chełmskich;

-       tworzenie warunków działania i wpływanie na rozwój infrastruktury inicjatyw gospodarczych i społecznych;

-       promowanie lokalnych produktów i walorów na rynkach miejscowych i zewnętrznych;

-       rozwój lokalnych zasobów ludzkich;

-       integrowanie systemu edukacji i aktywizacji młodzieży i dorosłych z potrzebami rozwoju przedsiębiorczości i rynku pracy;

-       wypracowanie skutecznych instrumentów absorpcji środków zewnętrznych;

-       stworzenie lokalnego zaplecza ekspercko-technicznego;

-       działalność informacyjna na poziomie lokalnym, regionalnym i krajowym.

Podjęte działania z założenia skierowane są na:

-       zmniejszenie bezrobocia;

-       zachowanie istniejących miejsc pracy;

-       wzrost zatrudnienia;

-       poprawę jakości życia mieszkańców;

-       wypromowanie Ziemi Chełmskiej na poziomie regionu i kraju, jako miejsca sprzyjającego aktywności gospodarczej i turystycznej;

-       wzrost inicjatyw społecznych i gospodarczych;

-       rozwój działających firm i wzrost ich konkurencyjności;

-       przyciągnięciu nowych inwestorów;

-       zwiększenie stopnia uczestnictwa obywateli w życiu publicznym;

-       poprawa jakości i zwiększanie zakresu usług świadczonych przez instytucje publiczne i niepubliczne;

-       wskazywanie sposobów pozyskiwania funduszów unijnych;

-       umacnianie świadomości społeczeństwa w zakresie konieczności zwiększania partycypacji społecznej.

Wypracowanie innowacyjnych rozwiązań dostosowanych do lokalnych potrzeb, dających gwarancję pozyskania niezbędnych środków na ich realizację będzie możliwe jedynie w przypadku połączenia wysiłków w celu wykorzystania lokalnego potencjału, który niewątpliwie jest często niedostrzegany.

Osiągnąć to można m. in. poprzez wykorzystanie wiedzy nt miejscowych realiów z obszaru społecznego i gospodarczego, doświadczeń władz publicznych, sektora gospodarczego i organizacji społecznych oraz szeregu innych podmiotów wyrażających wolę przystąpienia do Partnerstwa.

4.2.     Zasady skutecznej współpracy partnerskiej

Skuteczne tworzenie partnerstwa lokalnego to przede wszystkim przestrzeganie kluczowych zasad dla budowania solidnych podwalin dla trwałości partnerstwa, a tym samym perspektyw na jego rozwój. Błędy popełnione na samym początku tworzenia partnerstwa mogą skutkować jego rychłym upadkiem.

Zdefiniowanie lokalnych problemów i możliwości ich rozwiązania jest podstawowym działaniem partnerstw. Definiując i analizując lokalne problemy nie można tworzyć teorii nie popartej żadnymi wiarygodnymi danymi, gdyż takie podejście z założenia powodować może podejmowanie debat nad czymś a priori błędnym. Same statystyki w wymiarze ilościowym nie przedstawiają takiego podejścia, wymagają szczegółowej analizy w wymiarze jakościowym. Z kolei realizacja działań zgodnie z opracowaną diagnozą winna uwzględniać zasady, których łamanie może w konsekwencji przełożyć się na niepowodzenie w realizacji zaplanowanych zadań.

Rysunek 1. Zasady skutecznej współpracy partnerskiej.

Diagram promieniowy

Źródło:          opracowanie własne na podstawie A Sobolewski [red.], PRZEZ WSPÓŁPRACĘ DO SUKCESU, Partnerstwo lokalne na rynku pracy, Departament Rynku Pracy, Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej Warszawa, 2007, s. 25.

Przestrzeganie powyższych zasad nie jest gwarancją sukcesu, ale pozwala na prawidłowe funkcjonowanie partnerstwa i unikanie przez jego uczestników fundamentalnych błędów, które powodują nieskuteczność podejmowanych działań w ramach partnerstw.

Partnerstwo to przede wszystkim ludzie, a zatem stopień nieprzewidywalności i ryzyka jest w tym przypadku bardzo wysoki. Włączanie się w działania partnerskie nie jest wbrew pozorom działalnością naturalną, znamienną dla każdego człowieka. Zarówno prymat wiary w sukces instytucjonalny partnerstwa, jak i oczekiwania w zakresie korzyści ekonomicznych nad prymatem wiary w jego społecznie użyteczny charakter są charakterystycznymi cechami licznych partnerstw (o których istnieniu często dowiedzieć się można za pośrednictwem sieci globalnej na podstawie incydentalnie organizowanych akcji). Oczywiście odnaleźć można szereg pozytywnych przykładów godnych naśladowania, jednak jest ich niesyty nieco mniej w porównaniu z „partnerstwami dla partnerstwa”. Nie mniej jednak ten wyraźnie ambiwalentny charakter partnerstw lokalnych ma również swoje odzwierciedlenie w działaniach podejmowanych na Ziemi Chełmskiej. Populistyczni misjonarze pojawiają się z nagła i niemal identycznie znikają, ale nadal trwają w przekonaniu, że to właśnie ich rozwiązanie jest tym jedynym słusznym. Nie jest to żadną demagogią, gdyż taką uprawiają Ci wszyscy, którzy określają się mianem partnerów lokalnych, a nie potrafią głośno i wprost artykułować własnych poglądów. Bawi ich matactwo i politykierstwo, które zazwyczaj uprawiają za zamkniętymi drzwiami. A dzieje się tak z prostej przyczyny, wszyscy Ci, którzy na forum nie są w stanie wyartykułować otwarcie swoich opinii, tak naprawdę nie mają koncepcji na współpracę, a ich udział w partnerstwie ma jedynie podłoże indywidualnych potencjalnych korzyści w wymiarze społecznym i ekonomicznym. Ten wyraźny sarkazm nie jest przypadkowy, a jest wynikiem doświadczeń projektowych, zarówno bezpośrednio wynikających z podejmowanych działań w ramach projektu „Kreujemy aktywne partnerstwo lokalne”, jak i w ramach ogółu inicjatyw projektowych podejmowanych w ramach współpracy partnerskiej na Ziemi Chełmskiej.

Brak zrozumienia kluczowych dla istnienia trwałego i efektywnego partnerstwa lokalnego zasad przekłada się na różnorodność trajektorii rozwojowych. To z kolei w połączeniu z cyklem życia partnerstwa przekłada się na możliwość osiągania zasadniczo odmiennych rezultatów.

 

 

 

 

 

Rysunek 2. Cykl życia partnerstwa.

 

Diagram cykliczny

Źródło: opracowanie własne.

Na początku ludzie pracują nad partnerstwem z wielkim entuzjazmem. Z czasem pojawiają się jednak pierwsze problemy: ludzie zaczynają być coraz bardziej sfrustrowani, a produktywność partnerstwa spada, co może zakończyć się nawet jego klęską. Jeśli problemy uda się rozwiązać, partnerstwo wchodzi w etap trzeci, czyli etap dynamicznego rozwoju. Uczestnicy partnerstwa widzą, że ich wysiłek się opłacił, że problemy udało się przezwyciężyć, to daje jeszcze więcej zapału do działania. Pod koniec etapu trzeciego pojawia się kolejne zagrożenie – ci, którzy od początku pracowali dla partnerstwa, zdobyli na tyle bogate doświadczenie, że stają się atrakcyjnymi pracownikami dla sektora konkurencyjnego. Jeśli partnerstwo przezwycięży zagrożenia związane z odpływem doświadczonych kadr, utrzyma wzrost swej produktywności, wejdzie w czwartą fazę – zrównoważonego rozwoju. [42]

Powyższy schemat wpisuje się również w doświadczenia licznych partnerstw zawiązywanych na Ziemi Chełmskiej, zarówno tych większych, jak i mniejszych. Niezależnie jednak od wielkości partnerstwa każda sytuacja w której łamane są zasady skutecznej współpracy partnerskiej jest z założenia okolicznością, która w konsekwencji przekłada się na potencjalny jego rozpad. 

4.2.1.       Równość partnerów wobec siebie

Partnerstwo lokalne, niczym związek małżeński – powstanie wówczas, gdy narodzi się wspólna wizja przyszłości, a trwać będzie dopóty, dopóki liberalny nurt demokracji władzy nie zostanie przekształcony w autorytarny system. Zasady równości partnerskiej nie można utożsamiać z naturalnym elementem partnerstwa, jakim powinno być posiadanie lidera partnerstwa. Zawsze w tego typu inicjatywach znajdą się instytucje bardziej, bądź mniej zaangażowane w podejmowane działań, jednak nie powinny być one z tego powodu odsuwane od decyzji, co najwyżej w sytuacjach, gdy same nie wyrażą zainteresowania w zakresie ich realizacji. Każdy uczestnik musi mieć świadomość, że ma takie same możliwości podejmowania decyzji i proponowania własnych rozwiązań. Ważne również jest, aby szanować każdego uczestnika i uwzględniać w podejmowanych działaniach jego potencjalne możliwości.

Partnerstwo ZIR jest typowym przykładem partnerstwa otwartego i prorozwojowego. Otwartość, to przede wszystkim niedyskryminowanie nikogo pragnącego przyłączyć się do partnerstwa. Otwartość to również podejmowanie działań w odpowiedzi na indywidualne inicjatywy członków partnerstwa, przykładem czego jest m. in. realizacja projektu „Kreujemy aktywne partnerstwo lokalne”. Otwartość, to również adaptowanie stosowanych rozwiązań do potrzeb wynikających z lokalnych uwarunkowań społeczno-gospodarczych. Człowiek pragnący samodzielnie zrozumieć współczesny świat, może dziś się bardzo przeliczyć. Dynamika zmiana związana z pojawieniem się społeczeństwa informacyjnego przerosła najśmielsze oczekiwania autorów wizji przyszłości, uważanych jeszcze w latach osiemdziesiątych XX wieku za rozwiązania z założenia nierealne.

Seminaria realizowane w ramach projektu „Kreujemy aktywne partnerstwo lokalne” pokazały, iż wśród ogółu członków Partnerstwa ZIR istnieje grupa aktywnych, zaangażowanych osób w realizację celów Partnerstwa, jego rozwój i dostosowywanie działań do zmieniającej się rzeczywistości społeczno-gospodarczej. Niekwestionowanym liderem Partnerstwa jest niewątpliwie Pani Alicja Nawrocka, dzięki której szereg inicjatyw partnerskich mógł i nadal może „ujrzeć światło dzienne”. Otwartość i życzliwość, a jednocześnie racjonalizacja poglądów w wymiarze merytorycznym, to jednocześnie poruszanie się na w rzeczywistości społecznej, tej często niedostrzeganej przez decydentów różnego szczebla.

4.2.1.1.  Konsensus w planowaniu, solidarność we wdrażaniu

Współpraca partnerska, to zarówno szereg wyrzeczeń i ciężka praca, jak i szereg sukcesów. Niejednokrotnie to również konieczność rozwiązywania licznych skomplikowanych zadań, często wiążących się z koniecznością inwestowania własnych środków finansowych. Partnerstwo, to również szereg sukcesów i korzyści w wymiarze społeczno-ekonomicznym. Obie skrajne płaszczyzny są przypisane dla wszystkich podejmujących się współpracy partnerskiej. Oczywiście zasada dotyczy partnerów aktywnych, zainteresowanych współpracą i posiadających stosowane zaplecze instytucjonalne, finansowe itp. umożliwiające realizację poszczególnych zadań.

Udział w partnerstwie nie jest tożsamy z realizacją, czy też chociażby z udziałem we wszystkich inicjatywach podejmowanych w ramach współpracy partnerskiej. Nie mniej jednak istotnym jest w tym przypadku docieranie z informacją do ogółu przedstawicieli organizacji partnerskich – niepomijanie nikogo na żadnym z etapów działań niezależnie od ich charakteru, oczywiście z racjonalizacją możliwych do podejmowania działań motywacyjnych z pozycji lidera.

Doświadczenia Partnerstwa ZIR wskazują na wysoką dojrzałość stojącą po stronie lidera w realizacji podejmowanych inicjatyw. Niestety z pozycji podmiotów – członków partnerstwa niejednokrotnie okazywało się, że prymat własnego interesu, nad pożądanym interesem grupy docelowej, dla której to partnerstwo zostało zawiązane było spychane na dalszy plan. Zdarzało się, iż pożądany do osiągnięcia konsensus w planowaniu wspólnych inicjatyw kończył się pozorną jednomyślnością. Pomysły otwarcie i z pełnym przekonaniem artykułowane podczas prac zespołów problemowych stawały się pożywką dla uprawiania prywaty w wymiarze biznesowym członków partnerstwa. Oczywiście niniejszy przykład jest ewidentnym przykładem łamania zasad funkcjonowania partnerstwa. Pojawiający się konflikt interesów nie jest jednak niczym nienaturalnym. Wręcz przeciwnie, nie sztuką jest bowiem pisać w samych superlatywach, ale sztuką jest otwarcie pisać o problemach, których rozwiązanie jest koniecznym elementem niezbędnym dla trwania i rozwoju partnerstwa.

Dzięki dojrzałej postawie władz Partnerstwa ZIR sytuacje związane z brakiem konsensusu na etapie planowania, a dalej na etapie wdrażania właściwie nie miały miejsca, a negatywne zapędy „nieuczciwych partnerów” były efektywnie eliminowane niemal w zarodku.

4.2.1.2.  Zaufanie, otwartość i jasność działań

W każdym partnerstwie niemalże konstytutywną cechą jest zaufanie. Tam, gdzie jest zaufanie następuje efekt przenikania się, pewnego zrozumienia problemów wspólnych dla różnych instytucji.[43] Zaufanie w partnerstwie jest kluczem do sukcesu. Dojrzałość partnerska, to jednocześnie zrozumienie tej, jakże ważnej zasady. Zasady, łamanie której jest z założenia przyczynkiem do niszczenia pożądanych wartości. Bez zachowania powyższej zasady nie ma możliwości zbudowania partnerstwa. Jest to, obok zasady równości, fundamentalna zasada dobrze funkcjonującego partnerstwa. Wszyscy uczestnicy powinni otwarcie mówić o swoich oczekiwaniach. Wszystkie decyzje, działania realizowane w ramach partnerstwa powinny być jawne i uzasadnione a wszyscy członkowie, niezależnie od statusu społecznego, funkcji, doświadczenia i szeregu czynników różnicujących poszczególnych członków winni mieć pełne prawo dostępu do ogółu generowanych w ramach pracy partnerskiej informacji.

Projekt „Kreujemy aktywne partnerstwo lokalne” był zaczątkiem takich działań, które były wspierane przez liderów Partnerstwa ZIR, jednak odnosząc się do przytoczonego wyżej przykładu nie zawsze niniejsza zasada była prawidłowo postrzegana przez członków partnerstwa, podłożem czego była ich niedojrzałość do udziału w partnerstwie. Nie chodzi w tym przypadku o wskazywanie konkretnych przykładów, ale o wskazie wszystkim członkom partnerstwa oraz wszystkim pragnącym przystąpić do partnerstwa, iż wszelkie przejawy łamania obligatoryjnych zasad leżących u podłoża prawidłowego funkcjonowania partnerstwa nie są aprobowane w Partnerstwie ZIR. Co więcej władze Partnerstwa zawsze w sposób otwarty podkreślały idee leżące u podłoża podjętej współpracy – przede wszystkim ukierunkowanej na rozwiązywanie problemów tych osób, które same nie zawsze są w stanie poradzić sobie z dzisiejszą, jakże trudną rzeczywistością w wymiarze społeczno-gospodarczym, a na Ziemi Chełmskiej ściśle związanej z jakże trudnym rynkiem pracy.

4.2.1.3.  Łagodzenie konfliktów

Konflikt jest naturalnym elementem funkcjonowania każdej organizacji niezależnie od stopnia sformalizowania jej struktur. Zatem w proces budowania partnerstwa należy wpisać określenie ryzyka. Ważne jest, aby poszczególni członkowie partnerstwa postrzegali siebie nawzajem nie jako konkurentów, ale partnerów. Podczas działań podejmowanych w partnerstwie bardzo często dochodzi do ujawniania się różnego rodzaju konfliktów interesów. Dlatego poszczególni partnerzy powinni rozumieć formułę współpracy opartą na kooperacji i wspólnym działaniu, czyli fundamencie efektywnej współpracy.

Wymiar ten jest prostą konsekwencją nieprzestrzegania wcześniej opisanych zasad. Podłożem pojawiających się konfliktów w Partnerstwie ZIR była z jednej strony niedojrzałość partnerów do udziału w partnerstwie, a z drugiej strony brak ich kompetencji.

4.2.2.       Koncentracja na rzeczywistych problemach społeczności lokalnych

Partnerstwa z założenia winny być nastawione na rozwiązywanie lokalnych problemów i podejmowanie inicjatyw zmierzających do wspierania rozwoju lokalnego. Istotne jest, aby partnerstwa koncentrowały swoje działania na realnie występujących problemach i podejmowały inicjatywy w obszarach wymagających wsparcia. Do tego jednak niezbędna jest rzeczywista i aktualna diagnoza obszarów problemowych w wymiarze ilościowo-jakościowym. Choć tak wiele środków w ramach dostępnych funduszy europejskich lokowanych jest w badaniach, analizach i diagnozach, to niestety, ale nikt nie zadbał o dystrybucję opracowywanych informacji. Rozproszone i niepełne informacje nie tyle, że nie pełnią swojej roli, to wręcz niejednokrotnie zniekształcają opis rzeczywistości.

Budowanie partnerstw zgodnie z ideą polityki spójności miało na celu wyrównywanie szans rozwojowych pomiędzy obszarami zmarginalizowanymi, a obszarami wysoko rozwiniętymi. Choć media lokalne i regionalne „karmią” nas informacjami o licznych sukcesach w pozyskiwaniu środków UE na realizację działań rozwojowych na obszarze powiatów chełmskich i ogólnie całej Lubelszczyzny, krótka diagnoza opracowana w oparciu o ogólnie dostępne dane statystyczne pozwala nakreślić zasadniczo odmienny obraz rzeczywistości. Rzeczywistości wskazującej wręcz na zupełnie odmienne, w kontekście rozwoju lokalnego i regionalnego tendencje. Polska sięgając po fundusze europejskie, w swojej już bogatej historii projektowej, może niewątpliwie pochwalić się wysokim wynikiem, bo sięgającym ponad 185 mld zł. Jednak rzeczywisty udział środków zewnętrznych to niewiele ponad 60% ogółu poniesionych wydatków. Ponad 73 mld zł, to wkład krajowy.

Lubelszczyźnie, jako regionowi najmniej skutecznemu w pozyskiwaniu dotacji wg wkładu na jednego mieszkańca przypadło dotychczas niewiele ponad 7 mld zł. Wkład na jednego mieszkańca województwa lubelskiego plasujący się na poziomie 1 871,5 zł jest prawie o połowę niższy od wyniku zanotowanego dla województwa najskuteczniejszego w absorpcji środków UE, tj. województwa śląskiego – 3 579,71 zł.

Nowa perspektywa finansowa, niestety, ale również nie okazała być się dla Lubelszczyzny łaskawa. W przeliczeniu na jednego mieszkańca województwo lubelskie osiąga wynik plasujący się na poziomie zaledwie 60% wskaźnika krajowego. Oznacza to, iż dystans dzielący Lubelszczyznę od regionów Polski zdecydowanie lepiej rozwiniętych sukcesywnie powiększa się w wyniku ewidentnie mniejszego natężenia inwestycyjnego.

Jeżeli jednak Lubelszczyzna pozyskuje środki, to na co? Największa skuteczność w pozyskiwaniu środków UE przejawia się w obszarze Europejskiego Funduszu Społecznego (tzw. projekty miękkie: edukacyjne, integracyjne itp.), gdzie wkład na jednego mieszkańca województwa lubelskiego plasuje się na poziomie ponad 96% wskaźnika krajowego. Niestety w przypadku Europejskiego Funduszu Rozwoju Regionalnego (którego celem jest wyrównywanie różnic w stosunku do regionów bogatszych, lepiej rozwiniętych m. in. poprzez rozwój infrastruktury i wsparcie przedsiębiorczości) wskaźnik lubelski, to niespełna 52% wskaźnika krajowego. No cóż łatwiej szkolić, niż rozwijać infrastrukturę. Tylko ile z tego wszystkiego zostanie rzeczywistych korzyści dla Lubelszczyzny, a w tym dla powiatów chełmskich? Miejmy jednak nadzieję, że wartość projektów realizowanych w województwie lubelskim w ramach działania „Wzmocnienie potencjału administracji samorządowej” sięgająca prawie 20 mln zł (ponad dwukrotnie więcej niż średnio w kraju) wkrótce przyniesie oczekiwane korzyści.[44]

4.2.3.       Budowanie partnerstw oddolnie na poziomie lokalnym

To, co z założenia winno sprzyjać budowaniu partnerstw, nie zawsze jest możliwe do realizacji w wymiarze operacyjnym. Nieświadomość społeczna w układzie międzysektorowym, to jednocześnie brak dobrych wzorców kierowanych do tych, których problemy winny być rozwiązywane m. in. dzięki aktywnej pracy partnerstw. To co z założenia winno stymulować rozwój partnerstw lokalnych, tak naprawdę w wielu gminach powiatu chełmskiego nie istnieje. Brak dobrych wzorców na poziomie JST oraz ich jednostek organizacyjnych często a priori nie implikuje oddolnych inicjatyw społecznościowych, a czasem hamuje drzemiący w społecznościach lokalnych potencjał. Oczywiście demagogią jest twierdzenie, iż ogół JST jest temu winien, bo nie jest to prawdą. Z drugiej strony należy wyraźnie podkreślić, iż JST, to zespół ludzi o często istotnie różnych kompetencjach oraz zasadniczo odmiennej percepcji rzeczywistości.

Doświadczenie projektowe, m. in. związane z udziałem w przedsięwzięciach wynikających z realizacji projektu „Chełmskie Centrum porad prawnych i obywatelskich” oraz „Chełmski Ośrodek Ekonomii Społecznej” wskazują na wysoki poziom dyspersji przedstawicieli poszczególnych organizacji/jednostek w utożsamianiu się z rzeczywistymi problemami społecznymi, a tym samym możliwościami, jakie dają fundusze europejskie pozwalające na rozwiązanie wielu z nich. Powodem tego jest przede wszystkim deficyt wiedzy nt rzeczywistych, jakże zmienniczych w czasie warunków rozwoju lokalnego, zwłaszcza w kontekście naszej akcesji do UE. Bezpośrednie wizyty w poszczególnych gminach wskazały, iż poziom deklaratywności jest zasadniczo odmienny od poziomu działalności operacyjnej tych jednostek. Powiat chełmskie są niszowym obszarem w pryzmacie ekonomii społecznej, a samo pojęcie oraz możliwości z niego wynikające są słabo zakorzenione w świadomości nie tylko ogółu społeczeństwa, ale często również i przedstawicieli JST. Należy jednak wyraźnie podkreślić, iż nie wszędzie jednak znajomość problematyki i chęć poszerzenia wiedzy z zakresu ekonomii społecznej była na niskim poziomie. Największe zainteresowanie realizacją działań skierowanych bezpośrednio do tych, których problemy mogą być skutecznie rozwiązywane lub chociażby łagodzone odnotowano jedynie w dwóch gminach powiatu chełmskiego: Wierzbica oraz Ruda-Huta, co wskazuje na pozytywną chęć zmian niekorzystnych aspektów rzeczywistości tychże gminach. Co zatem z pozostałymi gminami? Być może prorozwojowa postawa dwóch wzorcowych gmin powiatu chełmskiego zostanie w końcu dostrzeżona przez tych, którzy mają możliwość kreowania „pozytywnej” rzeczywistości w innych społecznościach lokalnych. Jeżeli tak się jednak nie stanie należy mieć nadzieję, że społeczeństwo w końcu dokona stosownej rewizji poglądów, a w konsekwencji oddolnie podejmie działania skierowane na wybór, tych, dla których empatia problemów społecznych nie jest terminem obcym.

Biorąc pod uwagę wyniki dostępnych badań pt. „Małe ojczyzny – poczucie przynależności Polaków” opracowanych przez Centrum Badania Opinii Społecznej okazuje się, że w ciągu pięciu minionych lat wyraźnie wzrosło poczucie przynależności do społeczności lokalnej i miejscowości zamieszkania. Wzrostowi tego rodzaju identyfikacji nie towarzyszył wzrost odsetka Polaków utożsamiających się ze swoim regionem, krajem, czy też UE. Najwyższy odsetek deklaracji świadczących o więzi ze społecznością lokalną zanotowany został wśród rolników (77%), co można tłumaczyć tradycyjnym przywiązaniem tej grupy społeczno-zawodowej do ziemi.[45] Wyniki te świadczą o wielkim potencjale drzemiącym w społecznościach wiejskich właśnie w zakresie budowania partnerstw. Partnerstew wymagających jednak silnego wsparcia zarówno o charakterze instytucjonalnym, doradczym oraz mentorskim. A to zadanie winno być rezaliozwane na poziomie organów decyzyjnych. Dopóki organy te nie podejmą trudu koordynowania inicjatyw partnerskich włączających w ogół tych działań podmioty spoza gmin, dopóty szerokie spektrum potencjalnych korzyści wynikających z realizowania inicjatyw partnerskich nie zagości na Ziemi Chełmskiej.

Pojęcie spółdzielczości, często dziś kryjącej się pod innymi nowymi terminami, jest głęboko zakorzenione w polskiej społeczności, a zwłaszcza jest to element znamienny dla małych społeczności lokalnych. Zmieniły się natomiast warunki zewnętrzne wpływające na zasadniczo odmienne warunki funkcjonowania „związków spółdzielczych”, ale nie oznacza to, że nastąpiła radykalna zmiana w świadomości społecznej.

4.2.4.       Innowacyjność i kompleksowość podejmowanych działań

Skuteczne działanie partnerstwa oraz jego rozwój wymaga podejmowania skutecznych przedsięwzięć, które pozwolą na osiągnięcie zakładanych rezultatów. Działania muszą być kompleksowe. Trudno jest realizować projekty na rzecz rynku pracy bez zaangażowania na którymkolwiek z etapów przedsiębiorców. Kompleksowość partnerstwa przejawia w angażowaniu wszystkich partnerów, którzy mogą uzyskać korzyści z partnerstwa oraz podjęciu wszystkich niezbędnych działań, bez których nie ma możliwości uzyskania pożądanego efektu. Innowacyjność jest integralną częścią każdego nowo tworzonego partnerstwa. Skutecznie działające partnerstwa podejmują się realizacji nowatorskich projektów, które charakteryzują się innowacyjnymi, wcześniej nie stosowanymi rozwiązaniami. Tu jednak pojawia się kolejny problem – „co dla kogo jest innowacyjne”. Okazuje się, że deficyt wiedzy u przedstawicieli instytucji partnerskich przekłada się niejednokrotnie na błędne postrzeganie rzeczywistych wymiarów innowacyjności. Kolejnym problemem jest zapewnienie kompleksowości podejmowanych działań. Po pierwsze szereg ograniczeń prawnych, po drugie ograniczeń instytucjonalnych oraz szereg innych czynników, a zwłaszcza również tych drzemiących po stronie kapitału społecznego przekładają się na realizację zadań o charakterze wybiórczym, incydentalnym.

Innowacyjność skuteczna, to przede wszystkim innowacyjność w obszarze zarządzania. Jednak ten nowy model zarządzania oparty na współpracy, partnerstwo pomiędzy przełożonym, a każdym pracownikiem indywidualnie doprowadził do rozkwitu wielkich przedsiębiorstw, jednak nie w naszym regionie, ani kraju, a w krajach odległych od Polski pod wieloma względami, m. in. geograficznym, ekonomicznym oraz społecznym.[46] I tu po raz kolejny jak bumerang powraca podstawowy problem realizacji inicjatyw projektowych na wysokim, społecznie użytecznym poziomie. Niski poziom kompetencji w zakresie rzeczywistej wartości dodanej wynikającej z realizacji działań partnerskich stojący po stronie lokalnych decydentów winien zostać jak najszybciej poddany szczegółowej rewizji, a w konsekwencji na stałe wykorzeniony, na rzecz postaw proaktywnych i prorozwojowych skierowanych przede wszystkim na intensyfikację działań poprawiających byt społeczności lokalnych w wymiarze praktycznym, a nie tylko teoretycznym.

Tradycyjnie pojmowane zarządzanie w sferze publicznej oparte na działaniach samej administracji przestaje być efektywne w rozwiązywaniu lokalnych problemów. Znacznie lepsze efekty przynosi szeroka partycypacja społeczna. Do tego trzeba jednak dojrzeć, trzeba umieć dostrzec i docenić rolę kapitału społecznego. Od wielu lat obserwujemy ewolucję metod zarządzania: od wiosłowania do sterowania – dziś rząd, samorząd ma nie tyle działać za obywateli, co raczej sterować ich działaniami. Jego zdaniem właśnie partnerstwo pozwala przejść od wiosłowania do sterowania.  To oznacza zmianę stosunków władzy – od tego żeby robić, do tego żeby sterować.  Dzisiaj chcąc być efektywnym w zarządzaniu sprawami publicznymi, konieczna jest wymiana informacji między decydentami, a ludnością, konieczne są konsultacje i podejmowanie decyzji wspólnie z mieszkańcami. Wymiana informacji to najbardziej podstawowa z form partycypacji. Kolejne stadia partycypacji różnią się zaangażowaniem lokalnych organizacji. Ostatnie z nich, zarazem najefektywniejsze dla partnerstwa, jest współrządzenie. [47]

Partnerstwa dają władzom lokalnym szansę na osiągnięcie wyższej efektywności w realizowaniu projektów integracji społecznej. Sojusz administracji i organizacji społecznych pozwala przede wszystkim na zgromadzenie kompleksowej wiedzy o lokalnym środowisku, której nikt z osobna nie jest w stanie posiąść. Siłą partnerstw jest zdolność do perfekcyjnego wyczucia sytuacji i znajomość rzeczywistych problemów społeczności lokalnej. Dla władzy samorządowej partnerstwa są szansą na wzmocnienie więzi z organizacjami pozarządowymi działającymi na rzecz osób i środowisk zagrożonych wykluczeniem społecznym.

Partnerstwa lokalne są elementem nowoczesnego systemu zarządzania publicznego na poziomie lokalnym. Są one częścią wielopoziomowego modelu działania, który łączy różne podmioty publiczne, społeczne, a nawet prywatne. Ten model łączy potencjał rządzących i potencjał grup docelowych. Dla samorządów partnerstwa bywają także swego rodzaju „narzędziem rządzenia”, a także swoistym „centrów badań i ekspertyz” spraw lokalnych.

Administracja lokalna obecnie nie jest w stanie samodzielnie gromadzić zasobów wiedzy, aby wykonywać coraz bardziej skomplikowane usługi m. in. związane z integracją społeczną. Administracja nie jest również w stanie sama planować i wdrażać programów rozwoju społecznego, ponieważ mają one niezmiernie złożony charakter, a także wymagają czerpania wiedzy z różnych źródeł. Wszelkie lokalne programy i strategie rozwoju wymagają łączenia wiedzy i doświadczeń, które znajdują się w różnych grupach społecznych i instytucjach. Synergia kapitału wiedzy, do której decydenci w pojedynkę nie zawsze mają dostęp jest wymiarem, który niejednokrotnie stanowi jedyną szansę na poprawę bytu społeczności lokalnych poprzez dostrzeżenie ich problemów, które z perspektywy regionalnej, czy też krajowej nigdy by nie zostały dostrzeżone.

4.2.5.       Poszerzanie kręgu partnerskiego

Zasada ta jest kolejnym niezbędnym elementem dla rozwoju każdego partnerstwa. Podejmowanie coraz to nowych działań i projektów wymaga zaangażowania coraz większej liczby partnerów, których zadaniem jest wzmacnianie potencjału. Formuła ta jest również niezbędna, w celu uniknięcia sztucznej elitarności członków partnerstwa, która może powstać w wyniku sztucznego ograniczania dostępu do niego. Rozwój lokalny wymaga zaangażowania jak najszerszej liczby przedstawicieli i członków społeczności lokalnej niezależnie od ich statusu społecznego i ekonomicznego.

Szkoda jednak, że to przede wszystkim bezpośrednie działania liderów Partnerstwa ZIR prowadziły i nadal prowadzą do poszerzania kręgu partnerów, a nie jest to naturalny ruch oddolny. A dzieje się tak przede wszystkim dlatego, iż udział wielu partnerów lokalnych w Partnerstwie ZIR ma wymiar stricte teoretyczny. Udział w partnerstwie traktowany jest raczej jako obowiązek, jest przejawem realizacji zasady „nie wypada nie należeć”. Postawa ta nie implikuje szeregu zamierzonych działań leżących u podłoża funkcjonowania partnerstwa, a przede wszystkim hamuje rozwój jakże dziś pożądanej partycypacji w rozwoju lokalnym w wymiarze społeczno-gospodarczym.


5.   Przyszłość Partnerstwa ZIR

Aby zrozumieć, czym jest postawa w partnerstwie, należy zauważyć bogactwo każdego człowieka: bogactwo emocjonalne, intelektualne, sercowe, po prostu ludzkie. Jedyną miarodajną zmienną jest przecież człowiek. Zasadniczo, jeżeli chcemy coś zmienić, to musimy zacząć od jednostki: czy ja potrafię inaczej popatrzeć na coś, jeżeli ja jestem dyrektorem, jeżeli ja pracuję na kogoś, czy zostałem wybrany przez kogoś. Warto sobie uświadomić, że roli w partnerstwie nie wyznaczają role instytucjonalne jednostek. Wejście w partnerstwo powinno wiązać się ze zmianą postawy, a ta może także oznaczać pozostawienie na zewnątrz swojej roli instytucjonalnej. W partnerstwie wszyscy są równi, zatem „dyrektorowanie w instytucji” nie daje żadnego prawa do poczucia wyższości nad innym członkami partnerstwa. Jest to bariera, której nie wszyscy są w stanie przełamać, co wynika z indywidualnych cech osobowościowych każdego człowieka postrzeganego w sposób zindywidualizowany.[48]

O dobrym funkcjonowaniu partnerstwa można mówić dopiero wówczas, gdy osiąga ono swoje cele i wywiera pozytywny wpływ na rozwój lokalny. Wpływ ten może być widoczny na obszarach takich jak rynek pracy, gospodarka, edukacja i kultura. Jednak właściwe osiągnięcie celów i trwałe, efektywne funkcjonowanie zależy od wielu czynników. Jednym z najważniejszych jest odnalezienie przez zorganizowaną grupę partnerską własnego miejsca w lokalnym otoczeniu społeczno-gospodarczym i w związku z tym zaplanowanie takich działań, które będą odpowiedzią na najistotniejsze problemy lokalnego środowiska. Można niestety znaleźć wiele przykładów, które wskazują na nietrwałość i małą efektywność tych partnerstw, które podjęły działania nieadekwatne do potrzeb mieszkańców i instytucji regionu. Dzieje się tak najczęściej, gdy inicjatywy na rzecz rozwoju są planowaneprzy biurku”, w oderwaniu od rzeczywistości, bez uprzedniego przeprowadzenia rzetelnej analizy sytuacji danego regionu, a poza instytucjami partnerskimi do współpracy nie są zapraszani inni ważni przedstawiciele społecznoœci lokalnych. W sytuacji takiej może wystąpić także problem pokrywania się działań podejmowanych przez partnerstwo z działaniami innych instytucji. Problemy te wynikają ze złego przepływu informacji, z braku współpracy z innymi tego typu zespołami i pozyskiwania danych dotyczących ich funkcjonowania, a zwłaszcza z braku szerszych konsultacji społecznych dotyczących inicjatyw partnerstwa.

Niechęć do kompromisu. Wprawdzie w literaturze często podkreśla się, że w Polsce jest trudno budować rozwiązania oparte na konsensusie, ponieważ społeczeństwo polskie ma cechy społeczeństwa opartego na konflikcie, co wynika z charakteru naszych zbiorowych dziejów „rozwijaliśmy się częściej w rozmaitych formach starcia, aniżeli w formach negocjacji. I to jest pewna historyczna spuścizna, która ma wpływ na to, co dzieje się współcześnie z dialogiem społecznym”, to nie należy tego traktować jako usprawiedliwienia. Są to stereotypy, które należy jak najszybciej zacząć przełamywać, a możliwości ku temu są realne właśnie w ramach wspólnych inicjatyw partnerskich. „Brudne wspólnoty i brudny kapitał społeczny” nie wpisują się w przyszłość Partnerstwa ZIR. Zawsze będą istniały tendencje do nadużywania instytucji i ciał publicznych do działań niezgodnych z ich podstawową funkcją i przeznaczeniem przez wąskie grupy interesów skoncentrowane na realizacji partykularnych celów, to każdy, komu przeszłoby do głowy wstępowanie do partnerstwa niezgodnie z jego przeznaczeniem z pewnością szybko rozczaruje się. 

Kolejne lata, to nowe wyzwania stojące przed Partnerstwem ZIR. Najważniejszym jest jednak, że, choć wprawdzie niewielki odsetek członków partnerstwa w ramach realizacji projektu „Kreujemy aktywne partnerstwo lokalne” chciał skorzystać ze wsparcia projektowego, to trzeba mieć chociażby nadzieję, że lektura niniejszej publikacji wzbogaci ich wiedzę oraz zainspiruje do nico innego wymiaru działań.

5.1.     Analiza SWOT

Każde partnerstwo posiada zarówno słabe, jak i mocne strony. Partnerstwo ZIR nie jest wyjątkiem. Na przestrzeni ostatnich dwóch lat istnienia Partnerstwa ZIR wyłoniono zarówno szereg mocnych, jak i słabych stron.

Mocne strony

-       oddolny charakter partnerstwa opartego na współpracy i wzajemnej samopomocy,

-       wiedza,

-       wysoki potencjał ludzki,

-       łatwiejszy dostęp do aplikowania o środki unijne,

-       udział kluczowych osób z punktu widzenia rozwoju lokalnego w partnerstwie,

-       udział samorządu,

-       szerokie zaangażowanie,

-       wzajemna współpraca,

-       współpraca międzynarodowa, szczególnie widoczna w zakresie współpracy na linii Polska-Ukraina,

-       organizacja spotkań z sygnatariuszami partnerstwa (seminaria, konferencje),

-       realizowanie wspólnych projektów,

-       świadomość istnienia szeregu problemów lokalnych, znajomość ich rozmiarów, przyczyn i związanych z tym potrzeb społeczności lokalnej,

-       integracja społeczności lokalnej.

Słabe strony

-       brak kreatywności partnerów (znacząca liczba nieaktywnych partnerów),

-       bak spójności w dążeniu do celu partnerstwa,

-       niewystarczająca umiejętność długofalowego planowania działań własnej organizacji przez poszczególnych sygnatariuszy,

-       oglądanie się na innych sygnatariuszy, brak inicjatywy wychodzącej indywidualnie od poszczególnych sygnatariuszy,

-       osłabienie działalności zespołów problemowych i brak konkretnych rezultatów ich inicjatyw,

-       brak chęci realizacji wyłonionych wniosków, odkładanie tego na późniejszy termin,

-       brak jasno określonej misji i wizji partnerstwa,

-       niesprecyzowany sposób podejmowania kluczowych decyzji w partnerstwie,

-       mały potencjał organizacji członkowskich,

-       występująca rotacja kadr w organizacjach członkowskich,

-       niewystarczająca komunikacja między organizacjami członkowskimi,

-       mała rozpoznawalność partnerstwa w regionie i w powiatach.

Świadomość istnienia słabych stron sprawia, iż przedstawiciele partnerstwa dążą do zmian i pracują nad tym, aby było ich jak najmniej. Kreatywna postawa połączona z konstruktywną krytyką była niejednokrotnie źródłem inspiracji do nowych działań sygnatariuszy Partnerstwa. Jednak intensyfikacja tych działań nie była imponująca, co wynikało z dominującej, biernej postawy wielu członków Partnerstwa. Jednak biorąc pod uwagę szanse jakie stoją przed Partnerstwem, a bezpośrednio wynikające z dokumentów strategicznych UE z pełną odpowiedzialnością można stwierdzić, iż nie był to czas stracony, a szereg potencjalnych korzyści wynikających ze współpracy partnerskiej nie oddala się od Ziemi Chełmskiej, a przybliża się do niej. Chodzi jednak o to, by nie dopuścić by okres oczekiwania był zbyt długi.

Szanse

-       możliwość realizacji projektów partnerskich dofinansowanych ze środków unijnych w oparciu o potencjał i doświadczenie organizacji członkowskich,

-       możliwość wymiany tzw. „dobrych praktyk” między organizacjami członkowskimi,

-       wzmocnienie potencjału organizacji członkowskich (profesjonalizacja działań oraz wsparcie instytucjonalne i infrastrukturalne),

-       zwiększenie zakresu oferty wsparcia skierowanego do organizacji członkowskich,

-       zwiększenie liczby organizacji członkowskich,

-       integracja i konsolidacja działań organizacji członkowskich w ramach partnerstwa,

-       rozwój współpracy międzysektorowej,

-       rozwój monitoringu i rzecznictwa obywatelskiego,

-       optymalizacja wykorzystania zasobów organizacji członkowskich (ludzkich, technicznych i finansowych) w rozwój partnerstwa,

-       rozwój mediów obywatelskich,

-       stworzenie trwałych podstaw instytucjonalnych do dalszej pracy partnerstwa (biuro z zapleczem logistycznym).

Zagrożenia

-       nieprzychylność lokalnych władz samorządowych postrzegających często działania partnerstwa, jako działania konkurencyjne,

-       słaba znajomość obszaru działalności innych organizacji członkowskich (dublowanie działań),

-       rozdrobnienie organizacji partnerskich wokół inicjatyw finansowanych w ramach funduszy europejskich,

-       prymat władzy nad prymatem współdziałania zgodnie z określonymi celami partnerstwa,

-       niekorzystne stereotypy i uprzedzenia wokół wolontariatu i pracy w partnerstwie,

-       brak wsparcia instytucjonalnego wraz z zakończeniem realizacji projektu „Kreujemy aktywne partnerstwo lokalne”.

 

5.2.     Analiza problemów

Podstawowym problem funkcjonowania partnerstwa ZIR jest mały potencjał organizacji oraz mała aktywność społeczna. Kumulacja tych czynników przekłada się na niską efektywność partnerstwa w kontekście założonych celów.[49]

Mały potencjał organizacji

-       niski poziom profesjonalizacji działań organizacji – brak planów rozwojowych, małe doświadczenie w aplikowaniu o środki unijne w ramach współpracy partnerskiej,

-       niski potencjał instytucjonalny organizacji – problemy finansowe, braki kadrowe w zakresie stałego personelu obsługowego, niewystarczająca aktywność członków organizacji, promocja nie wykorzystująca szeregu mediów oraz brak wsparcia w tym obszarze,

-       niski potencjał infrastrukturalny organizacji – niezadawalające warunki techniczno-lokalowe, niewielki stopień wykorzystywania nowoczesnych technik komunikacyjno-informacyjnych (ICT), słabe wyposażenie w sprzęt biurowy, właściwie wyposażenie „czasowe” związane z realizacją projektów.

Mała aktywność społeczna

-       niewystarczająca współpraca międzysektorowa niedostateczna wymiana informacji między partnerami, spostrzeganie działań partnerskich jako działań konkurencyjnych przez podmioty partnerskie, w tym również lokalne władze samorządowe, niewykorzystany potencjał społeczny jaki daje wielosektorowe partnerstwo,

-       mała aktywność obywatelska bierna postawa społeczności lokalnej, stereotypowe spostrzeganie wolontariatu i pracy w trzecim sektorze,

-       niski stopień rzecznictwa obywatelskiego i działań monitorujących małe zaangażowanie przedstawicieli organizacji partnerskich z trzeciego sektora w konsultacje społeczne i tzw. „działania strażnicze“.

Mały potencjał partnerstwa

-       uprzedzenia do tworzenia partnerstw lokalnych mała świadomość z korzyści w uczestnictwie w partnerstwie, niedostateczne działania promocyjno-informacyjne partnerstwa, mała rozpoznawalność partnerstwa na szczeblu regionalnym i lokalnym, słabość mediów obywatelskich,

-       słabość strukturalno-organizacyjna partnerstwa –słaba koordynacja wspólnych działań, słaba identyfikacja przedstawicieli organizacji partnerskich z Partnerstwem,

-       niedostateczna komunikacja pomiędzy organizacjami – słaby przepływ informacji, mała liczba wspólnych spotkań integracyjnych, nieaktualne dane o partnerach.

5.3.     Cele

Misja – synergia działania partnerów

Podejmowanie działań ukierunkowanych na rzecz społeczności lokalnych wpływających na wyrównywanie ich szans rozwojowych poprzez wzajemną pomoc, wymianę wiedzy i doświadczeń oraz podejmowanie wspólnych działań, opierając się na współpracy partnerskiej i optymalnym wykorzystaniu potencjału organizacji członkowskich na terenie powiatów chełmskich.

Wizja – od inspiracji do działania

Wzajemne permanentne wsparcie, kooperacja, integracja i konsolidacja wspólnych inicjatywy i przedsięwzięć służących podniesieniu jakości podejmowanych działań, ich intensyfikacja w odniesieniu do rzeczywistych potrzeb społeczno-gospodarczych powiatów chełmskich, a w konsekwencji wypracowanie wspólnego, trwałego sukcesu.

 

Cele strategiczne

-       Zwiększenie potencjału partnerstwa.

-       Budowanie warunków sprzyjających rozwojowi.

-       Budowanie trwałych podstaw społeczeństwa obywatelskiego.

-       Kreowanie pozytywnego wizerunku partnerstwa.

-       Promocja powiatów chełmskich, jako miejsca przyjaznego inwestorom/podmiotom zewnętrznym.

Cele operacyjne

-       Wzmocnienie profesjonalizacji działań organizacji członkowskich.

-       Wzmocnienie instytucjonalne organizacji członkowskich.

-       Wzmocnienie infrastrukturalne organizacji członkowskich.

-       Rozwój współpracy międzysektorowej.

-       Wzmocnienie poziomu rozwoju strukturalno-organizacyjnego partnerstwa.

-       Partycypacja społeczna poprzez budowanie mechanizmów sprzyjających aktywności obywatelskiej.

-       Diagnoza efektywności podejmowanych działań poprzez budowanie mechanizmów pozwalających na prowadzenie monitoringu i ewaluacji.

-       Wzajemne wspieranie działań informacyjno-promocyjnych na zasadach równościowych.

-       Poprawa systemu komunikacji między organizacjami członkowskimi.

-       Promowanie produktów lokalnych/przedsiębiorstw m. in. za pośrednictwem stron internetowych.

Określenie misji, wizji oraz celów stojących przed Partnerstwem ZIR, to również konieczność ścisłego określenia planów działań na kolejne lata pracy. Wraz z upływem kadencji władz Partnerstwa (luty 2010 r.) niezbędnym będzie ścisłe i precyzyjne określenie planowanych do zrealizowania działań zarówno w bliskiej, jak i dalszej perspektywie czasowej.

5.4.     Uwarunkowania rozwojowe

Zarówno w procesie tworzenia, jak i działania partnerstwa występuje szereg barier, wynikających głównie ze specyfiki danej społeczności oraz uwarunkowań organizacyjnych i infrastrukturalnych. Najważniejszym jest ich szybkie i sprawne diagnozowanie, oraz podejmowanie działań zmierzających do ich zniesienia lub minimalizacji. Ważne, by zdiagnozowane bariery przełamywać wspólnie przez dyskusję, nie tylko na poziomie władz partnerstwa, ale w wymiarze umożliwiającym udział wszystkich zainteresowanych członków partnerstwa. Oczywiście duża liczba partnerów, jak ma to miejsce w Partnerstwie ZIR wymaga rozwiązań systemowych w tym zakresie. Szczere przedstawienie zdiagnozowanych problemów przez lidera ułatwia pracę partnerstwa, ale i przeciwdziała konfliktom, a także bierności w pracy partnerstwa. Ten wymiar funkcjonowania Partnerstwa realizowany był m. in. w ramach seminariów realizowanych w ramach projektu „Kreujemy aktywne partnerstwo lokalne”. Potencjał uczestników spotkań połączony z umiejętnym moderowaniem prowadzonych dyskusji prowadził do profesjonalnej i rzeczowej wymiany poglądów w wymiarze umożliwiającym poszukiwanie i wskazywanie racjonalnych rozwiązań w obszarach problemowych.

Katalog barier związanych z zawiązywaniem i pracą partnerstw ma z założenia nieskończony zakres. Ważnym jest jednak posiadanie wiedzy w tym obszarze w oparciu o doświadczenia również innych partnerstw. Sytuacja ta, choć często niedoceniania, bądź traktowana na zasadzie „nas to nie dotyczy” jest a priori błędna. Każda nieszablonowa sytuacja, przede wszystkim związana z pojawieniem się konfliktu, może być powodem paniki o ile wiedza, iż to, co się stało, choć nie jest przyjemne, to jest naturalne od razu przekłada się na podejmowanie dojrzałych i racjonalnych działań.

Deficyt wzajemnego zaufania wśród Polaków. Obecnie zaledwie 14% Polaków uważa, że można zaufać innym ludziom. Niespełna 82% twierdzi, że wobec ludzi trzeba być ostrożnym. Odsetek osób tak uważających wzrastał systematycznie w ostatnich latach. Jeszcze w 2002 r. takiego zdania było 73% Polaków. Dla porównania 72% Duńczyków jest przekonanych, że innym można zaufać. Tak niski poziom kapitału społecznego polskiego społeczeństwa sprawia, że realizacja wielu istotnych przedsięwzięć społecznych jest albo trudna, albo wręcz niemożliwa. Zaufanie pełni zazwyczaj rolę swoistej oliwy w dzisiejszych mechanizmach życia społecznego. Napędza ich tryby działania i funkcje dostosowawcze. W wielu instytucjach i organizacjach występuje problem, który określa się mianem niskiej elastyczności poznawczej (dysonans poznawczy) niektórych ich uczestników. Przejawia się to w niskim poziomie otwartości na nowe poglądy, informacje, czy postawy. Czasami może to przybierać nawet postać unikania dyskusji. Tymczasem, charakter pracy w partnerstwach wymaga ducha krytycznej analizy wobec przedstawianych propozycji. Ponadto głębokim sensem partnerstw jest innowacyjność w działaniu i rozwiązywaniu skomplikowanych kwestii lokalnych.[50]

Prawo do podejmowania inicjatyw wymaga wolności. Jeśli mieszkaniec ma być aktorem życia społecznego, musi mieć swobodę działania. Nadmiar przepisów i administracji tę swobodę mu ogranicza. To nie przepis, a ludzie sprawiają, że państwo działa. Bez ludzi państwo jest puste, otoczka formalna powinna być miękka, ułatwiając tym samym działalność obywatelom. Właściwa postawa aktorów partnerstwa warunkuje jego efektywne zbudowanie. Bardzo ważne jest, aby partnerzy mieli poczucie bezpieczeństwa, byli pewni swojej pozycji. Partnerstwo wymaga wzajemnego zrozumienia, również na poziomie języka i pojęć jakimi operują jego uczestnicy oraz bezpośrednich relacji.[51]

Kolejnym kluczem do sukcesu partnerstwa jest „zrozumienie terytorium”. Partnerstwo powinno być skupione nie wokół projektu, ale wokół terytorium. Efektywne partnerstwo wymaga wspólnej wizji danego terytorium i jego potrzeb. Aby dobrze określić istniejące potrzeby trzeba uzyskać dane niezbędne do analiz terytorium. Jednak bez podstawowej wiedzy i informacji, nie można przejść do działalności. Każda społeczność musi odpowiedzieć sobie na pytanie, czy potrafi mieć wspólną wizję swojego terytorium i jego potrzeb. Partnerzy muszą umieć spojrzeć na sprawy swojego terytorium w układzie horyzontalnym i wertykalnym, a w konsekwencji przełożyć je na wizję przyszłości. Należy również nauczyć się dzielenia swoimi wizjami przyszłości,[52] zarówno tej pozytywnej, jak i tej negatywnej.

Budowanie silnych partnerstw lokalnych wymaga silnych organizacji pozarządowych, a także wzmocnienia potencjału partnerów społecznych. Zbyt słaby potencjał, rozdrobnienie sektora pozarządowego, brak odpowiedniego zaplecza eksperckiego, wreszcie brak możliwości wpływania na wszystkich poziomach w jednakowy sposób na realizację zadań publicznych jest niewątpliwie dużą barierą. I tu olbrzymie znacznie mają zapisy zawarte w Programie Operacyjnym Kapitał Ludzki. Najważniejsze są trzy zadania wspierające uczestniczenie aktorów partnerstwa w procesie realizacji Strategii Lizbońskiej, czyli w budowaniu kapitału społecznego. Pierwszym zadaniem jest rozwój i wsparcie procesu konsultacji społecznych. PO KL przewiduje, zarówno tworzenie dobrych praktyk, jak i ich upowszechnianie. Ważne jest też wsparcie eksperckie w tym zakresie dla organizacji pozarządowych i partnerów społecznych. W jego ramach proponowana jest realizacja projektów indywidualnych, tworzenie innowacyjnych metod konsultacji społecznych, które włączałyby w proces współdecydowania o rozwoju danego regionu czy danej gminy jak najwięcej osób. Drugim elementem wzmocnienia uczestników partnerstwa jest tworzenie centrów wsparcia. Rozproszenie organizacji pozarządowych, bardzo często też rozdrobnienie partnerów społecznych – związków zawodowych i organizacji pracodawców na szczeblu lokalnym – powoduje, że nie są one z jednej strony traktowane jako poważny partner do rozmów o przyszłości i rozwoju regionu, z drugiej nie są one też zdolne podejmować szerszych inicjatyw. Trzecim elementem jest postulat federalizacji. Nie chodzi oczywiście o łączenie na siłę, ale o federalizację, czyli grupowanie się partnerów społecznych oraz organizacji pozarządowych w szersze porozumienia, mające na celu lepsze realizowanie zadań publicznych na danym terytorium. [53]

Jest pewien projekt, są partnerzy, partnerzy rozdzielają sobie zadania i co się okazuje? Pewną prawidłowością realizowanych projektów jest to, że po pierwsze zazwyczaj lider projektu skupia wokół siebie najwięcej zadań, a często nie zadań, a środków, czyli inni partnerzy są w pewien sposób dyskryminowani. Druga rzecz, to brak oddolnego charakteru podejmowanych inicjatyw. Nie rozmawiamy z ludźmi zainteresowanymi, nie pytamy jakie są ich potrzeby, tylko my, jako projektodawcy projektujemy rozwiązania z naszego punktu widzenia najlepsze, a potem poszukujemy przedstawicieli grupy docelowej. [54] A to przecież przedstawiciele grupy docelowej winni być w tym procesie najważniejsi.

Dialog społeczny – nie jest to tylko idea i wartość, ale także metoda zarządzania, Dialog społeczny jest niezbędny do tego, aby partnerstwa na poziomie lokalnym mogły się rozwijać. Oczywiście partnerstwo powinno służyć rozwiązywaniu bardzo konkretnego problemu. W tym przypadku potrzebna jest dobra identyfikacja tego problemu, dobra diagnoza, ale także określenie instrumentów, za pomocą których możemy ten problem rozwiązać. No i oczywiście pewna wspólnota celów, organizacji, instytucji, które się zaangażują w rozwiązywanie tego problemu.[55]

Przeszkody formalno-prawne: brak infrastruktury regulacyjnej określającej reguły tworzenia trwałych partnerstw między lokalnymi instytucjami publicznymi a podmiotami społecznymi i prywatnymi, nie ma formuły prawnej dla działania trwałych lokalnych partnerstw społecznych, brak sprecyzowania formuły partnerstwa w ustawach związanych z funkcjonowaniem instytucji pomocy społecznej oraz instytucji rynku pracy.

W wielu krajach UE partnerstwa lokalne stały się jednym z ważniejszych sposobów na radzenie sobie z problemami związanymi ze zjawiskiem rosnącego wykluczenia społecznego i potrzebą reintegracji społecznej tych, którzy sami nie potrafią zapewnić sobie warunków do rozwoju i utrzymania. W znacznej części partnerstwa umożliwiają reintegrację osób zagrożonych wykluczeniem poprzez zastosowanie mechanizmów włączania ich w rynek pracy.

Partnerstwa uzupełniają i wspomagają działania samorządów lokalnych i ich instytucji. Dzięki swojemu szerokiemu składowi dysponują zwykle większą zdolnością do wykonywania usług społecznych. Niektóre z tych usług mogą być trudne do wykonania dla administracji, ponieważ usługi społeczne wymagają między innymi specyficznego zaangażowania o charakterze nieformalnym, czy nawet osobistym. Partnerstwa są próbą wyjścia poza tradycyjne podziały kompetencji istniejące między instytucjami publicznymi. W obecnej dobie większość najtrudniejszych problemów społecznych ma charakter przekrojowy. Wypływa stąd potrzeba współpracy i wzajemnej koordynacji między instytucjami.

Jedną z podstawowych barier, na jakie napotyka partnerstwo w obszarze swojego funkcjonowania to czynnik ludzki. Brak wiedzy, umiejętności, zaangażowania, a także tzw. słomiany zapał i brak długotrwałej motywacji zdecydowanie utrudniają budowanie dobrego zespołu partnerskiego. Aby założone cele partnerstwa były konsekwentnie i efektywnie realizowane, wymaga to wspólnego wysiłku wszystkich, którzy rozumieją, iż droga do rozwiązania wielu problemów w obszarze społeczno-gospodarczym prowadzi właśnie przez partnerstwo. Realizowane działania winny ponadto podlegać permanentnej ocenie i modyfikacji i prowadziłyby do wielostronnego rozwoju i integracji środowiska lokalnego. Nie jest to miejsce dla „zatwardziałych malkontentów”.


6.   Potencjalni beneficjenci inicjatyw partnerskich – studium przypadku [Jan Daszkiewicz]

Rola domów dziecka na drodze usamodzielnia się wychowanków.

Domy dziecka istnieją w polskiej rzeczywistości od dawna. Niejednokrotnie losy dziejowe naszego kraju przyczyniały się do ich powstania, rozwoju ale także i upadku. Lata międzywojenne oraz lata wojny, gdzie rodziny były dziesiątkowane a dzieci pozostawione samym sobie tłumaczyły konieczność powstania takich instytucji. I jakoś tak z rozmachu pozostało tak do dziś. Owszem, możemy uskarżać się na miniony ustrój socjalistyczny, który przyczynił się do ich „rozkwitu” ale także musimy pamiętać, że to w owych czasach nasze uczelnie wyższe zaczęły kształcić i do dziś wykształciły ogromne rzesze specjalistów z zakresu opieki, wychowania oraz zawodów im pokrewnych. Od tego czasu możemy mówić o posiadaniu w naszym kraju wykwalifikowanej kadry pedagogicznej, której zadaniem była opieka i właściwe wychowanie młodego polaka zdolnego po wyjściu z instytucji o charakterze opiekuńczo-wychowawczym do samodzielnego życia w społeczeństwie. Nie możemy też przemilczeć ostatnich lat w naszej wolnej ojczyźnie i tzw. euro sieroctwa.  Miliony młodych polaków posiadający własne potomstwo po wstąpieniu naszego kraju do wspólnoty państw europejskich wyemigrowało w poszukiwaniu chleba pozostawiając swoje rodziny samym sobie. Dzieci wychowywane w niepełnych rodzinach po raz kolejny zasiliły kurczące się domy dziecka. Natomiast rodziny zastępcze, w których pokładano nadzieję na uzdrowienie systemu opieki i wychowania wtedy, tak jak i dziś zajęły w tym temacie marginalne miejsce. Ich sytuacja od lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia do dnia dzisiejszego tylko nieznacznie się poprawiła.

Ale wróćmy do domów dziecka, które w ostatnich czasach uległy daleko idącej transformacji chociażby w związku z dochodzeniem naszego kraju- członka UE - do europejskich standardów w zakresie opieki i wychowania. W tej kwestii w ostatnich kilku latach zmieniło się wiele, choć jak wiemy termin dojścia do tychże standardów został przesunięty do 2010 r. ze względu na trudności ekonomiczne oraz ogólnoświatowy kryzys finansowy.

Domy Dziecka w dzisiejszej Polsce to domy bardziej humanitarne, bardziej kameralne i lepiej wyposażone. To domy materialnie  lepiej przygotowane  i bardziej nastawione na wychowanie w systemie rodzinkowym.

Ale lepsze i nowocześniejsze wyposażenie domów to nie wszystko. Restrukturyzacja swoim zasięgiem powinna obejmować także, a może i przede wszystkim potencjał ludzki. A bywa często tak, że tego nie czyni. Człowiek wykształcony, choćby i specjalista często „zapętla” się w swoim zachowaniu i nie jest w stanie zmienić swoich zawodowych nawyków. Zatem nie ma co się dziwić, że postępuje tak samo jak kiedyś, że tak samo wykonuje swoje obowiązki i równie podobny ma pogląd na sprawy opieki i wychowania jak kiedyś.

W dalszym ciągu w tego typu placówkach panuje moda na wyręczanie młodego człowieka w jego podstawowych obowiązkach. Młody człowiek nie gotuje, nie przygotowuje sobie posiłków, nie zmywa po sobie, nie sprząta swojego domu, nie wykonuje prac ogólnie użytecznych dla swojego środowiska. Powszechna komercjalizacja na wzór hotelowej wciąż dominuje w tego typu  placówkach. Stołówkowe żywienie dzieci z całym arsenałem kucharek, zaopatrzeniowców, intendentów z okienka, dalekie jest tego naturalnego, bo domowemu. Cały arsenał sprzątaczek, konserwatorów, kierowców, pracowników pionu administracyjnego, praczek skutecznie odgradza młodego człowieka od choćby znikomego wysiłku fizycznego. „Przecież nie będziemy wyręczać dorosłych w ich własnej pracy za którą otrzymują comiesięczne wynagrodzenie” – mawiają starsi wychowankowie i odchodzą do swoich pokoi. - „Naszym obowiązkiem jest nauka” – dodają.

Nie dziwi nikogo fakt przekadrowania instytucji. Przecież w dobie nadzwyczaj dużego bezrobocia chroni się miejsca pracy, a związki zawodowe do upadłego walczą o utrzymanie każdego stanowiska pracy dla swoich członków. Przecież niepolityczne jest „posyłanie na bruk” ludzi, którzy nam zaufali – mówimy.

W ostatnich latach państwo polskie położyło większy nacisk na rozwój opieki społecznej a ta pracując w terenie z rodzinami zagrożonymi patologią społeczną przyczyniła się do zmniejszenia napływu kolejnych młodocianych podopiecznych do placówek opieki całodobowej. W międzyczasie powstało wiele świetlic socjoterapeutycznych i różnego rodzaju młodzieżowych klubów środowiskowych mających za zadanie wspierać młodego człowieka w jego naturalnym środowisku na zasadzie wsparcia dziennego.

Wydaje się zatem, że cały szkopuł obecnych problemów domów dziecka opiera się na braku ich plastyczności w ideowym i administracyjnym przeobrażaniu się. Potrzeba jest nowocześnie zarządzających dyrektorów otwartych na szybkie zmiany społeczno-polityczne. Potrzeba jest zarządców kreatywnych, którzy poprzez przebranżowienie stanowisk pracy dadzą swoim podwładnym sensowną pracę i godziwą płacę. Pracę, która nie wyręcza wychowanka w jego codziennym poznawaniu świata, lecz zdopinguje go i zmobilizuje do wspólnego działania. Możliwym jest także, aby oba piony każdej placówki: pedagogiczny i administracyjny pracując wg określonych wytycznych dały szanse młodemu człowiekowi zaistnieć „tu i teraz” bez obawy o wzajemne się wyręczanie. Ale aby to było możliwym konieczna jest zgoda obu stron pracujących na dobro dziecka.

Kolejnym krokiem powinno być organizowanie grup usamodzielnień – dla młodzieży starszej i grup autonomicznych dla wychowanków pełnoletnich pobierających naukę, w których wraz z rosnącym wiekiem wychowanków nakładać się na nich będzie coraz więcej obowiązków wynikających z samoobsługi i samo egzystencji. Nauczyciel-wychowawca w takiej grupie powinien ograniczyć się do częściowej obecności, do nadzoru i rozliczania wychowanka z jego dokonań zgodnie z metodą: „stawiania zadań” oraz dawania mu wsparcia w sytuacjach kryzysowych.  Taki model ma już swoje początki w polskich domach dziecka. Jako nowy napotyka na wiele przeszkód i trudności łącznie z brakiem przychylności ze strony pedagogów z dłuższym stażem pracy. Mieszkania chronione to ostatni etap na drodze w usamodzielnianiu się wychowanków. Nauczyciel – wychowawca to wychowawca doglądający swoich dorosłych podopiecznych od czasu do czasu, nadzorujący comiesięcznie rozliczanie się z ich opłat i wyników w szkole czy pracy. Sensownym byłoby, aby okres pobytu wychowanka w takim mieszkaniu nie przekraczał okresu trzech lat.


Literatura

[1] Boschee J., Migracja od innowacyjności do przedsiębiorczości: Ewolucja organizacji non-profi t w kierunku trwałego rozwoju i samowystarczalności [w:] Przedsiębiorstwo społeczne. Antologia kluczowych tekstów, FISE, Warszawa 2008.

[2] Długosz D., Tański M., Wygnański J. J., Obywatele współdecydują. Przewodnik po partycypacji społecznej, Stowarzyszenie na rzecz Forum Inicjatyw Samorządowych, Warszawa 2005.

[3] Dryll I., Ekonomia społeczna: hit, czy… kit? [w:] www.bankier.pl.

[4] Feliksiak M., Opinie o funkcjonowaniu demokracji w Polsce. Komunikat z badań, Centrum Badania Opinii Społecznej, Warszawa 2009.

[5] Frieske W., Poławski P., Sroka J., Demokracja partycypacyjna: dynamika instytucji i uwarunkowania rozwoju, Instytut Pracy i Spraw Socjalnych, Warszawa 2008.

[6] Hołoga O., Przedsiębiorcy nie chcą partnerstw lokalnych? [w:] www.fundusze-europejskie.pl.

[7] Jaśkiewicz A., Małe ojczyzny – poczucie przynależności Polaków, Centrum Badania Opinii Społecznej, Warszawa 2009.

[8] Jegorow D., Odmienność regionalna skuteczności wykorzystania środków polityki spójności dla celów krajowej polityki regionalnej – rekomendacje dla wzmocnienia Krajowej Strategii Rozwoju Regionalnego, Stowarzyszenie Rozwoju Aktywności Społecznej „Triada”, Chełm 2009.

[9] Kawałko B., Nowy model formułowania strategii rozwoju województwa lubelskiego wobec wyzwań polityki spójności Unii Europejskiej po 2013 r. Departament Strategii i Rozwoju Regionalnego Urzędu Marszałkowskiego w Lublinie, Lublin 2009.

[10]          Kaźmierczak T. [red.], W poszukiwaniu strategii pobudzania oddolnego rozwoju społeczności wiejskich, Instytut Spraw Publicznych, Warszawa 2008.

[11]          Kaźmierczak T., Rymsza M., Strategia Interwencji Partnerskiej, czyli jak pobudzać procesy oddolnego rozwoju społeczności wiejskich, In sty tut Spraw Publicznych, Warszawa 2008.

[12]          Kicia M., Lubelszczyzna wśród najbiedniejszych regionów w Polsce, Instytut Ekonomii UMCS, www.dziennikwschodni.pl.

[13]          Klimczuk Z., Dec W., Strategia rozwoju regionalnej sieci Punktów Partnera Lokalnego Lubelskiego Ośrodka Samopomocy w województwie lubelskim na lata: 2009-2012. Raport z badań, Lubelski Ośrodek Samopomocy, Lublin 2009.

[14]          Nojszewska E., Podstawy ekonomii, WSiP, Warszawa 2005.

[15]          Osajda-Matczak M., W stronę polskiego modelu gospodarki społecznej, Instytut Spraw Publicznych, Warszawa 2008.

[16]          Polakowski D., Rogala P., Tomeczek A., Podręcznik uczestnika warsztatów partycypacyjnego modelu budowania strategii rozwiązywania problemów społecznych w gminach, Poakcesyjny Program Wspierania Obszarów Wiejskich, Bank ŒŚwiatowy, Warszawa 2008.

[17]          Rybczyńska A., Biznes odpowiedzialny. Utopia? [w:] http://gb.pl.

[18]          Sobolewski A. [red.], Przez współpracę do sukcesu, Partnerstwo lokalne na rynku pracy, Departament Rynku Pracy, Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej, Warszawa 2007.

[19]          Strategia Rozwoju Społeczno–Gospodarczego Polski Wschodniej do Roku 2020, MRR, Warszawa 2008.

[20]          Winiecki J., Ekonomia jest zawsze społeczna [w:] www.liberte.pl/spoeczestwo/.

[21]          Woś A. [red.], Wybrane zagadnienia z ekonomii politycznej, UMCS w Lublinie, Wydział Ekonomiczny, Lublin 1974.

***

[1] Analiza wdrażania Zintegrowanego Programu Operacyjnego Rozwoju Regionalnego 2004-2006 w województwie lubelskim, Urząd Marszałkowski Województwa Lubelskiego w Lublinie, Departament Strategii i Rozwoju Regionalnego, Lublin 2009.

[2] Forum Partnerstwa Lokalnego [w:] Centrum Partnerstwa Społecznego „Dialog”, 21.02.2008.

[3] Produkt krajowy brutto. Rachunki regionalne w 2007 r., Urząd Statystyczny w Katowicach, Katowice 2009.

[4] Regiony Polski, Główny Urząd Statystyczny, Warszawa 2009.

[5] Rekomendacje dla rozwoju partnerstwa lokalnego w Polsce [w:] Centrum Partnerstwa Społecznego „Dialog”, www.cpsdialog.pl.

[6] www.dziennikwschodni.pl.

Zyski i pracownicy


[1] J. Boschee, Migracja od innowacyjności do przedsiębiorczości: Ewolucja organizacji non-profi t w kierunku trwałego rozwoju i samowystarczalności [w:] Przedsiębiorstwo społeczne. Antologia kluczowych tekstów, FISE, Warszawa 2008, 209-244.

[2] D. Długosz, M. Tański, J. J. Wygnański, Obywatele współdecydują. Przewodnik po partycypacji społecznej, Stowarzyszenie na rzecz Forum Inicjatyw Samorządowych, Warszawa 2005, s. 16.

[3] A. Sobolewski [red.], Przez współpracę do sukcesu, Partnerstwo lokalne na rynku pracy, Departament Rynku Pracy, Ministerstwa Pracy i Polityki Społecznej Warszawa, 2007, s. 3.

[4] T. Kaźmierczak, M. Rymsza, Strategia Interwencji Partnerskiej, czyli jak pobudzać procesy oddolnego rozwoju społeczności wiejskich, In sty tut Spraw Publicznych, Warszawa 2008, s. 6.

[5] Forum Partnerstwa Lokalnego [w:] Centrum Partnerstwa Społecznego „Dialog”, 21.02.2008.

[6] Ibidem.

[7] M. Osajda-Matczak, W stronę polskiego modelu gospodarki społecznej, Instytut Spraw Publicznych, Warszawa 2008, s. 6.

[8] A. Rybczyńska, Biznes odpowiedzialny. Utopia? [w:] http://gb.pl

[9] Ibidem.

[10] M. Osajda-Matczak, W stronę polskiego modelu gospodarki społecznej, Instytut Spraw Publicznych, Warszawa 2008, s. 9.

[11] Ibidem, s. 10.

[12] Forum Partnerstwa Lokalnego [w:] Centrum Partnerstwa Społecznego „Dialog”, 21.02.2008

[13] E. Nojszewska, Podstawy ekonomii, WSiP, Warszawa 2005, s. 28.

[14] Klasycznym przykładem, ekonomicznie korzystnym z punktu widzenia jednostek – osób fizycznych jest realizowanie zadań np. na rzecz fundacji, czy stowarzyszeń. Fakt, iż ogół prowadzonych działań nie prowadzi do wygenerowania zysku nie jest absolutnie tożsamy z zapewnieniem wysokiego zysku ekonomicznego jednostek. Chodzi bardziej o barierę rozwojową pod katem inwestycyjnym, przy pełnym zapewnieniu finansowania wynagrodzeń. Hasło „nie pracujemy dla zysku”, choć jest prawdziwe, to ma charakter stricte populistyczny. Jeżeli „coś” nie jest ludzką własnością chęć pomnażania kapitału na rzecz dobra wspólnego przekierowana jest w sposób naturalny na plan dalszy, liczy się natomiast zysk jednostki, a taki jest realizowany poprzez wynagrodzenie. I tu wpadamy w pułapkę terminologiczną, ideologiczną, być może subiektywną, bazującą jednak na doświadczeniach płynących wprost z rynku chełmskiego. Wytworne spotkania finansowane ze środków wspólnotowych, a zatem i naszych niegdyś prywatnych, mające na celu promowanie idei partnerstwa oraz ekonomii społecznej są niejednokrotnie ewidentnym zaprzeczeniem głoszonych podczas spotkań haseł. Oczywiście obok szeregu negatywnych przykładów wskazać można na szereg pozytywnych działań, których realizacja, choć nie cieszy się zazwyczaj dużą popularnością to u podłoża której leży rzeczywista potrzeba społeczna.

[15] I. Dryll, Ekonomia społeczna: hit, czy… kit? [w:] www.bankier.pl.

[16] A. Woś [red.], Wybrane zagadnienia z ekonomii politycznej, UMCS w Lublinie, Wydział Ekonomiczny, Lublin 1974, s. 23.

[17] I. Dryll, Ekonomia społeczna: hit, czy… kit? [w:] www.bankier.pl [za:] P. Frączak, J. J. Wygnański, Polski model ekonomii społecznej. Rekomendacja dla rozwoju.., FISE, Warszawa 2008.

[18] M. Osajda-Matczak, W stronę polskiego modelu gospodarki społecznej, Instytut Spraw Publicznych, Warszawa 2008, s. 10-11.

[19] Ibidem.

[20] J. Winiecki, Ekonomia jest zawsze społeczna [w:] www.liberte.pl/spoeczestwo/.

[21] K. W. Frieske, P. Poławski, J. Sroka, Demokracja partycypacyjna: dynamika instytucji i uwarunkowania rozwoju, Instytut Pracy i Spraw Socjalnych, Warszawa 2008, s. 2.

[22] Ibidem, s. 8.

[23] Ibidem, s. 11.

[24] Ibidem, s. 43.

[25] M. Feliksiak, Opinie o funkcjonowaniu demokracji w Polsce. Komunikat z badań, Centrum Badania Opinii Społecznej, Warszawa 2009, s. 13.

[26] T. Kaźmierczak [red.], W poszukiwaniu strategii pobudzania oddolnego rozwoju społeczności wiejskich, Instytut Spraw Publicznych, Warszawa 2008, s. 38-39.

[27] D. Polakowski, P. Rogala, A. Tomeczek, Podręcznik uczestnika warsztatów partycypacyjnego modelu budowania strategii rozwiązywania problemów społecznych w gminach, Poakcesyjny Program Wspierania Obszarów Wiejskich, Bank ŒŚwiatowy, Warszawa, 2008, s. 5.

[28] O. Hołoga, Przedsiębiorcy nie chcą partnerstw lokalnych? [w:] www.fundusze-europejskie.pl.

[29] M. Kicia, Lubelszczyzna wśród najbiedniejszych regionów w Polsce, Instytut Ekonomii UMCS, www.dziennikwschodni.pl.

[30] Strategia Rozwoju Społeczno–Gospodarczego Polski Wschodniej do Roku 2020, MRR, Warszawa 2008, s. 19.

[31] Bezkrytyczne posługiwanie się wyłącznie wskaźnikiem PKB per capita dla oceny poziomu rozwoju społeczno-gospodarczego regionu jest z założenia błędne. PKB per capita pokazuje jedynie średnią część PKB przypadającą na statystycznego mieszkańca danego obszaru. Wskaźnik ten nie uwzględnia rozkładu dochodów – czyli zróżnicowania dochodu osiąganego przez różne grupy społeczne, tak jak ma to miejsce w sytuacji, gdy zdecydowana większość PKB przypada bardzo niewielkiej grupie najbogatszych osób.

[32] Produkt krajowy brutto. Rachunki regionalne w 2007 r., Urząd Statystyczny w Katowicach, Katowice 2009, s. 58.

[33] B. Kawałko, Nowy model formułowania strategii rozwoju województwa lubelskiego wobec wyzwań polityki spójności Unii Europejskiej po 2013 r. Departament Strategii i Rozwoju Regionalnego Urzędu Marszałkowskiego w Lublinie, Lublin, 2009, s. 33.

[34] Ibidem, s. 34.

[35] Regiony Polski, Główny Urząd Statystyczny, Warszawa 2009, s. 19-20.

[36] Polska: 14,8%, województwo lubelskie 33,7%.

[38] Regiony Polski, Główny Urząd Statystyczny, Warszawa 2009, s. 24.

[39] Analiza wdrażania Zintegrowanego Programu Operacyjnego Rozwoju Regionalnego 2004-2006 w województwie lubelskim, Urząd Marszałkowski Województwa Lubelskiego w Lublinie, Departament Strategii i Rozwoju Regionalnego, Lublin 2009, s. 35.

[40]Ibidem, s. 19-20.

[41] Stwierdzenie „podmiotów mających wpływ” jest dość niefortunnym sformułowaniem, które winno zostać jak najszybciej przeformułowane. Nie można dzielić podmiotów na „wpływowe” i „niewpływowe”. Podstawą partnerstwa jest równość i bezwzględnie zasady tej należy przestrzegać.

[42] Forum Partnerstwa Lokalnego [w:] Centrum Partnerstwa Społecznego „Dialog”, 21.02.2008.

[43] Forum Partnerstwa Lokalnego [w:] Centrum Partnerstwa Społecznego „Dialog”, 21.02.2008.

[44] D. Jegorow, Odmienność regionalna skuteczności wykorzystania środków polityki spójności dla celów krajowej polityki regionalnej – rekomendacje dla wzmocnienia Krajowej Strategii Rozwoju Regionalnego, Stowarzyszenie Rozwoju Aktywności Fizycznej „Triada”, Chełm 2009.

[45] A. Jaśkiewicz, Małe ojczyzny – poczucie przynależności Polaków, Centrum Badania Opinii Społecznej, Warszawa 2009, s. 3.

[46] Zyski i pracownicy [w:] http://www.manager-online.pl/zyski-i-pracownicy

[47] Forum Partnerstwa Lokalnego [w:] Centrum Partnerstwa Społecznego „Dialog”, 21.02.2008.

[48] Forum Partnerstwa Lokalnego [w:] Centrum Partnerstwa Społecznego „Dialog”, 21.02.2008.

[49] Z. Klimczuk, W. Dec, Strategia rozwoju regionalnej sieci Punktów Partnera Lokalnego Lubelskiego Ośrodka Samopomocy w województwie lubelskim na lata: 2009-2012. Raport z badań, Lubelski Ośrodek Samopomocy, Lublin 2009, s. 12.

[50] Rekomendacje dla rozwoju partnerstwa lokalnego w Polsce [w:] Centrum Partnerstwa Społecznego „Dialog”, www.cpsdialog.pl.

[51] Forum Partnerstwa Lokalnego [w:] Centrum Partnerstwa Społecznego „Dialog”, 21.02.2008.

[52] Ibidem.

[53] Ibidem.

[54] Ibidem.

[55] Ibidem.

 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Logo
 
ul. Hrubieszowska 102,
22-100 Chełm,
tel.082 560 40 50, e-mail: poczta@wssm.pl

 

 


Europejski Fundusz Społeczny

Dyskusje na forum