Start
Menu witryny
Logowanie
Zaloguj się i weź aktywny udział w dyskusji na Forum






Nie pamiętasz hasła?
Konto? Zarejestruj się!
Sonda
W sakli od 1 do 6 oceń lokalne partnerstwo (1- bardzo źle ... 6 - bardzo dobrze)
 
Licznik odwiedzin

Online
Odwiedza nas 22 gości
Warto wiedzieć
Bezpłatne porady prawne i obywatelskie dla mieszkańców Powiatu Chełmskiego
Rola domów dziecka na drodze usamodzielnia się wychowanków PDF Drukuj Email
Redaktor: Administrator   
08.12.2009.

Domy dziecka istnieją w polskiej rzeczywistości od dawna.  Niejednokrotnie losy dziejowe naszego kraju  przyczyniały się do ich powstania , rozwoju ale także i  upadku.  Lata międzywojenne oraz lata wojny, gdzie rodziny były dziesiątkowane a dzieci pozostawione samym sobie tłumaczyły konieczność powstania takich instytucji. I jakoś tak z rozmachu pozostało tak  do dziś. 


Owszem, możemy uskarżać się na miniony ustrój socjalistyczny, który przyczynił się do ich „rozkwitu” ale także musimy pamiętać, że to w owych czasach nasze uczelnie wyższe zaczęły kształcić i do dziś wykształciły ogromne rzesze specjalistów z zakresu opieki, wychowania oraz zawodów im pokrewnych. Od tego czasu możemy mówić o posiadaniu w naszym kraju wykwalifikowanej kadry pedagogicznej, której zadaniem była opieka i właściwe wychowanie młodego polaka  zdolnego po wyjściu  z instytucji o charakterze opiekuńczo-wychowawczym do samodzielnego życia w społeczeństwie. Nie możemy też przemilczeć ostatnich lat w naszej wolnej ojczyźnie i tzw. euro sieroctwa.  Miliony młodych polaków posiadający własne potomstwo po wstąpieniu naszego kraju do wspólnoty państw europejskich   wyemigrowało   w poszukiwaniu chleba pozostawiając  swoje rodziny samym sobie. Dzieci wychowywane w niepełnych rodzinach po raz kolejny zasiliły kurczące się domy dziecka. Natomiast rodziny  zastępcze, w których pokładano nadzieję na uzdrowienie systemu opieki i wychowania wtedy, tak jak i dziś zajęły w tym temacie  marginalne miejsce. Ich sytuacja od lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia do dnia dzisiejszego tylko nieznacznie się  poprawiła.  

Domy dziecka istnieją w polskiej rzeczywistości od dawna.  Niejednokrotnie losy dziejowe naszego kraju  przyczyniały się do ich powstania , rozwoju ale także i  upadku.  Lata międzywojenne oraz lata wojny, gdzie rodziny były dziesiątkowane a dzieci pozostawione samym sobie tłumaczyły konieczność powstania takich instytucji. I jakoś tak z rozmachu pozostało tak  do dziś. Owszem, możemy uskarżać się na miniony ustrój socjalistyczny, który przyczynił się do ich „rozkwitu” ale także musimy pamiętać, że to w owych czasach nasze uczelnie wyższe zaczęły kształcić i do dziś wykształciły ogromne rzesze specjalistów z zakresu opieki, wychowania oraz zawodów im pokrewnych. Od tego czasu możemy mówić o posiadaniu w naszym kraju wykwalifikowanej kadry pedagogicznej, której zadaniem była opieka i właściwe wychowanie młodego polaka  zdolnego po wyjściu  z instytucji o charakterze opiekuńczo-wychowawczym do samodzielnego życia w społeczeństwie. Nie możemy też przemilczeć ostatnich lat w naszej wolnej ojczyźnie i tzw. euro sieroctwa.  Miliony młodych polaków posiadający własne potomstwo po wstąpieniu naszego kraju do wspólnoty państw europejskich   wyemigrowało   w poszukiwaniu chleba pozostawiając  swoje rodziny samym sobie. Dzieci wychowywane w niepełnych rodzinach po raz kolejny zasiliły kurczące się domy dziecka. Natomiast rodziny  zastępcze, w których pokładano nadzieję na uzdrowienie systemu opieki i wychowania wtedy, tak jak i dziś zajęły w tym temacie  marginalne miejsce. Ich sytuacja od lat dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia do dnia dzisiejszego tylko nieznacznie się  poprawiła. 

 

Ale wróćmy do domów dziecka, które w  ostatnich czasach uległy daleko idącej transformacji chociażby  w związku z dochodzeniem naszego kraju- członka Unii Europejskiej - do europejskich standardów  w zakresie opieki i wychowania. W tej kwestii  w ostatnich kilku latach zmieniło się wiele, choć jak wiemy termin dojścia do tychże standardów został przesunięty do 2010 r. ze względu na trudności ekonomiczne oraz ogólnoświatowy kryzys finansowy.

Domy Dziecka w dzisiejszej Polsce to domy bardziej humanitarne, bardziej kameralne i lepiej wyposażone. To domy materialnie  lepiej przygotowane  i bardziej nastawione na wychowanie w systemie rodzinkowym.

Ale lepsze i nowocześniejsze wyposażenie domów to nie wszystko. Restrukturyzacja swoim zasięgiem powinna obejmować  także materiał ludzki. A bywa często tak, że tego nie czyni. Człowiek wykształcony, choćby i specjalista często „zapętla” się w swoim zachowaniu i nie jest w stanie zmienić swoich zawodowych nawyków. Zatem nie ma co się dziwić, że postępuje tak samo jak kiedyś, że tak samo wykonuje swoje obowiązki i równie podobny ma pogląd na sprawy opieki i wychowania jak kiedyś.

W dalszym ciągu w tego typu placówkach panuje moda na wyręczanie młodego człowieka w jego podstawowych obowiązkach. Młody człowiek nie gotuje, nie przygotowuje sobie posiłków, nie zmywa po sobie, nie sprząta swojego domu, nie wykonuje prac ogólnie użytecznych dla swojego środowiska. Powszechna komercjalizacja na wzór hotelowej wciąż dominuje w tego typu  placówkach. Stołówkowe żywienie dzieci z całym arsenałem kucharek, zaopatrzeniowców, intendentów z okienka,  dalekie jest tego naturalnego, bo domowemu. Cały arsenał sprzątaczek, konserwatorów, kierowców, pracowników pionu administracyjnego, praczek skutecznie odgradza młodego człowieka od choćby znikomego wysiłku fizycznego. „ Przecież nie będziemy wyręczać dorosłych w ich własnej pracy za którą otrzymują comiesięczne wynagrodzenie” – mawiają starsi wychowankowie i odchodzą do swoich pokoi. - „Naszym obowiązkiem jest nauka” – dodają.

Nie dziwi nikogo fakt przekadrowania instytucji. Przecież w dobie nadzwyczaj dużego bezrobocia chroni się miejsca pracy a związki zawodowe do upadłego walczą o utrzymanie każdego stanowiska pracy dla swoich członków.

- Przecież niepolityczne jest „posyłanie na bruk” ludzi, którzy nam zaufali  – mówimy.

W ostatnich latach państwo polskie położyło większy  nacisk na rozwój opieki społecznej a ta pracując  w terenie z rodzinami zagrożonymi patologią społeczną przyczyniła się do zmniejszenia napływu kolejnych młodocianych podopiecznych do placówek opieki całodobowej. W międzyczasie powstało wiele świetlic socjoterapeutycznych  i różnego rodzaju młodzieżowych klubów środowiskowych mających za zadanie wspierać młodego człowieka w jego naturalnym środowisku na zasadzie wsparcia dziennego.

            Wydaje się zatem, ze cały szkopuł obecnych problemów domów dziecka opiera się na braku ich plastyczności w ideowym i administracyjnym przeobrażaniu się. Potrzeba jest nowocześnie zarządzających dyrektorów otwartych na szybkie  zmiany społeczno-polityczne. Potrzeba jest zarządców kreatywnych, którzy poprzez przebranżowienie stanowisk  pracy dadzą swoim podwładnym sensowną pracę i godziwą płacę. Pracę, która nie wyręcza wychowanka w jego codziennym poznawaniu świata, lecz zdopinguje  go            i zmobilizuje do wspólnego działania. Możliwym jest także aby oba piony każdej placówki: pedagogiczny i administracyjny pracując wg określonych wytycznych dały szanse młodemu człowiekowi zaistnieć „tu i teraz” bez obawy o wzajemne się wyręczanie. Ale aby to było możliwym konieczna jest zgoda obu stron pracujących na dobro dziecka.

Kolejnym krokiem powinno być organizowanie grup usamodzielnień – dla młodzieży starszej i grup autonomicznych dla wychowanków pełnoletnich pobierających naukę, w których wraz z rosnącym wiekiem wychowanków nakładać się na nich będzie coraz więcej obowiązków wynikających  z samoobsługi i samo egzystencji. Nauczyciel-wychowawca w takiej grupie powinien ograniczyć się do częściowej obecności, do nadzoru i rozliczania wychowanka z jego dokonań zgodnie z metodą: „stawiania zadań” oraz dawania mu wsparcia w sytuacjach kryzysowych.  Taki model ma już swoje początki w polskich domach dziecka. Jako nowy napotyka na wiele przeszkód i trudności łącznie z brakiem przychylności ze strony pedagogów z dłuższym stażem pracy. Mieszkania chronione to ostatni etap na drodze w usamodzielnianiu się wychowanków. Nauczyciel –wychowawca to wychowawca doglądający swoich dorosłych podopiecznych od czasu do czasu, nadzorujący comiesięcznie rozliczanie się z ich opłat i wyników w szkole czy pracy.  Sensownym byłoby aby okres pobytu wychowanka w takim mieszkaniu nie przekraczał okresu trzech lat.

Jan Daszkiewicz

Dorota Jegorow

Zmieniony ( 08.12.2009. )
 
« poprzedni artykuł   następny artykuł »
Logo
 
ul. Hrubieszowska 102,
22-100 Chełm,
tel.082 560 40 50, e-mail: poczta@wssm.pl

 

 


Europejski Fundusz Społeczny

Dyskusje na forum